Książka tygodnia: o tomie Urszuli Honek „Poltergeist”

Autorka poświęciła pożegnaniu przyjaciółki całą książkę poetycką – piękną, mroczną i nocną, księżycową, bo podzieloną wedle kwadr księżyca, niesamowicie zilustrowaną przez Kirę Pietrek, poczynając od okładkowego ducha z ptasimi łapami.
Czyta się kilka minut

„Jakże tak można, pośrodku rozmowy / Zniknąć i nawet nie powiedzieć »wrócę«, / I dom od razu mieć wieloechowy, / Skąd żadnej wieści, tylko szum zakłóceń?” – pytał Miłosz po śmierci przyjaciela, Józefa Sadzika. Urszula Honek poświęciła pożegnaniu przyjaciółki, Urszuli Tes, całą książkę poetycką – piękną, mroczną i nocną, księżycową, bo podzieloną wedle kwadr księżyca, niesamowicie zilustrowaną przez Kirę Pietrek, poczynając od okładkowego ducha z ptasimi łapami.

W tej starannie skomponowanej, wieloczęściowej elegii autorka próbuje różnych form – od lapidarnych zapisów, jak „Dom na wzgórzu” („Jeszcze się zastanawiam, jakie będę mieć sny, kiedy wszyscy / poumierają, a nadal będą wyglądać jak żywi”) i dwuwiersz bez tytułu, najprostszy z możliwych, a przez to tak mocny („Koniec maja, ciepło. / Nasze ostatnie spotkanie”), po cykl sześciu próz poetyckich, notowanych jakby na jednym oddechu. Jest jeszcze stary dom, sceneria ceremoniału czy rytuału żałoby, odprawianego, by w wierszu zamykającym tom można było napisać: „Zbudzić się nad ranem. Po raz pierwszy, / od wielu miesięcy, cieszyć się, że jasno. // Zobaczyć cię po raz ostatni i nie / zawahać się pożegnać”. 

Zanim jednak przyjdzie ten moment (wiersz-epilog nosi zresztą tytuł „W momencie”), przejść trzeba długą pracę pamięci i wyobraźni, zostawiać światło w łazience albo chodzić nocą z zapaloną latarką w telefonie, po domu, w którym „czasami słychać szept, czasami słychać płacz”. I upewniać się: „Stoję nad moim mężem, szczelnie owiniętym kołdrą, / co jakiś czas sprawdzam, czy oddycha, lekko go trącam”.

Dwa tygodnie temu pisałem o „Poradniku dla niedawno zmarłych” Magdaleny Bielskiej – teraz „Poltergeist”. Wróciły do mnie inne polskie książki-elegie, na rozmaite sposoby wyrażające doświadczenie utraty. „Biały rękopis” i „Drugie szczęście Hioba” Anny Kamieńskiej. Oczywiście poemat Miłosza „Orfeusz i Eurydyka”. Ale też „Strzęp całunu” i „Poemat odjazdu” Andrzeja Mandaliana, który po latach przerwy znów zaczął pisać wiersze, by pożegnać ukochaną żonę. 

Cykl z „Asymetrii” Adama Zagajewskiego poświęcony pamięci matki. No i niezwykły, rozpisany na kolejne książki lament żałobny Urszuli Kozioł, od „Klangoru” przez „Ucieczki” i „Znikopis”, aż po niedawny, przekrojowy „Raptularz”. Bielska i Urszula Honek pięknie się w tę nadzwyczaj różnorodną tradycję wpisują.

Urszula Honek POLTERGEIST, Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2024, ss. 48

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Ostatnie spotkanie