Przedziwna książka o tytule zaczerpniętym z ballady Villona – wspomnienie z dzieciństwa staje się w niej punktem wyjścia prorockiego manifestu. Proza o poetyckim rytmie łączy liryczny patos z przejmującą skargą i uniwersalnym wezwaniem. Autor – jak czytamy we wnikliwym posłowiu – „stąpa wąską granią, z której łatwo runąć w śmieszność. Za nim, ścieżką może jeszcze zdradliwszą, idą tłumacze”. Tym razem tłumacz się na tej grani utrzymuje, umiejętnie też zmienia rejestry.
Cohen z Korfu w Bibliothèque de la Pléiade
Albert Cohen urodził się w 1895 r. na greckiej wyspie Korfu, w rodzinie żydowskiej mówiącej dialektem weneckim. Gdy miał pięć lat, rodzina przeniosła się do Francji i to francuski stał się językiem jego pisarstwa.
Liceum ukończył w Marsylii, a jego szkolnym kolegą i przyjacielem był przyszły znany dramaturg Marcel Pagnol. Studiował w Genewie, został obywatelem Szwajcarii. Lata międzywojenne spędził głównie w Paryżu i Genewie, wojnę – w Londynie, pracował m.in. w Agencji Żydowskiej i w Międzynarodowym Komitecie do spraw Uchodźców, zmarł w 1981 r. w Genewie.
Jego najobszerniejszym dziełem jest powstająca przez wiele lat powieściowa tetralogia „Solal i Solalowie”. Talent Cohena wcześnie docenił sławny wydawca Gaston Gallimard, a po śmierci pisarza jego proza trafiła do Bibliothéque de la Plèiade, co stanowi we Francji nobilitację.
Antysemityzm doświadczeniem granicznym
Tę książkę opublikował w 1972 r. Wraca w niej do pewnego marsylskiego dnia sprzed lat, 16 sierpnia 1905. Dziesięcioletni żydowski chłopiec, ufny i zafascynowany Francją, po wyjściu ze szkoły podchodzi do ulicznego kramu, a sprzedawca obrzuca go obelgami i na koniec policzkuje.
Tyrada straganiarza stanowi niesamowity katalog antysemickich stereotypów. Oszołomiony nią chłopiec wędruje potem przez miasto, by bezskutecznie przetrawić to doświadczenie. Doświadczenie graniczne, wprowadzające w żydowski los, który jest głównym tematem Cohena.
Cohen nie oszczędza czytelnika
„Nie ma ucieczki od bycia Żydem” – pisze Umiński i zauważa, że Cohen „nie oszczędza czytelnika, bez końca piętrząc obserwacje zdruzgotanego dziecka”, niby w arcydługim ujęciu filmowym, kiedy reżyser ryzykuje utratę uwagi widza – „ale zwycięża, jeśli każda klatka rozwija rozbudzone poprzednio emocje”.
Tłumacz – co nieczęste – oddaje w posłowiu sprawiedliwość swoim poprzednikom. A byli nimi zafascynowani Cohenem Anna Sochowa i jej syn Andrzej, który przełożył też m.in. „Krew nieba” Piotra Rawicza.
Albert Cohen, O BRACIA MOI, LUDZIE, przełożył i posłowiem opatrzył Krzysztof Umiński, Wydawnictwo Austeria, Kraków-Budapeszt-Syrakuzy 2025, ss. 154.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















