To była jedna z ważnych lektur mojego dzieciństwa: „Zwierzęta wytępione” Karola Łukaszewicza, rok 1958. Zasiała we mnie narastającą z czasem wątpliwość, czy biblijne wezwanie do czynienia sobie ziemi poddaną nie jest aby źródłem nieszczęść. I czy człowiek jest naprawdę koroną stworzenia.
Autor, przyrodnik, współorganizował krakowski ogród zoologiczny, a po wojnie wskrzesił zoo we Wrocławiu. Na okładce jego książki widnieje tur, wewnątrz są inni bohaterowie: kwagga – jakby zebra, ale prążkowana tylko do połowy, nielotne ptaki moa z Nowej Zelandii, alka olbrzymia, niezgrabny dodo z wyspy Mauritius... No i oczywiście krowa morska – wielki ssak spokrewniony z manatami, dziś nazywany syreną morską.
Uradowała mnie więc powieść fińskiej pisarki (ur. 1987), gdzie losy krowy/syreny oraz jej szkieletu tworzą oś narracji. Żywej opowieści historycznej z wątkiem kobiecym (portrety żony gubernatora Alaski i jego chorej siostry oraz rysowniczki Hildy Olson), a zarazem medytacji nad relacją między człowiekiem a naturą.
Najpierw mamy dramatyczne dzieje wyprawy Vitusa Beringa, Duńczyka w służbie carskiej, mającej zbadać drogę morską z Syberii do Ameryki. Dowodzony przez Beringa „Święty Piotr” gubi drogę powrotną na Kamczatkę i trafia na nieznaną wyspę, która stanie się grobem dowódcy – i nosić będzie jego imię.
A uczestnik wyprawy, niemiecki przyrodnik Georg Wilhelm Steller, odkryje w 1741 r. stado potężnych, łagodnych ssaków, żerujących w wodach przybrzeżnych wyspy. Niestety ich ciała są bogate w tłuszcz, a mięso smaczne. Od odkrycia Stellera do śmierci ostatniej syreny minie niewiele lat...
Potem już jest historia szczątków – szkielet, odnaleziony przez Aleutów, rosyjski gubernator Alaski Johan Hampus Furuhjelm ofiarowuje Aleksandrowskiemu Cesarskiemu Uniwersytetowi Helsińskiemu (Finlandia należy wtedy do Rosji, za to Alaskę kupią wkrótce Amerykanie). No i refleksja nad wymieraniem. Wraca historia amerykańskiego gołębia wędrownego, tak licznego, że przelot jednego stada mógł trwać 14 godzin – ale myśliwskie czy raczej rzeźnicze pasje człowieka sprawiły, że ostatni egzemplarz zakończył życie w 1901 roku.
A w czasie, kiedy autorka pracowała nad książką, kilkaset gatunków sklasyfikowano jako wymarłe.
Iida Turpeinen, Żywe istoty. Przełożył Sebastian Musielak. Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2025, ss. 302. Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















