Niełatwo orzec, czy po świecie dziecięcej wyobraźni w Polsce biega więcej psów czy kotów. Z jednej strony podwórka wesoło merdają ogonem Reksio, Lassie, Puc i Bursztyn, Svipp z Bullerbyn, Funio z serii o Puciu oraz Łatka z cyklu o Gai z Gajówki. Niektórych dorosłych (wiem coś o tym!) do tej pory prześladuje wyciskające łzy z oczu wspomnienie Lampo, psa który jeździł koleją. Dzisiejszym uczniom włoski kundelek raczej nie będzie się śnił po nocach, choć książka Romana Pisarskiego nadal znajduje się na liście lektur proponowanych dla klas 1–3. Będą za to przeżywać przygody z Betty z „Psich trosk” Toma Justyniarskiego, albo z Pan Kejkiem Natalii Rajczak i czytać o wdzięcznym Tango z „Dziewczynki z parku” Barbary Kosmowskiej.
Ale po drugiej stronie podwórka już ostrzą pazurki i naprężają ogony inni jego mieszkańcy – i to zdecydowanie bardziej przebojowi. O kotach pisali najwięksi. Lewis Carroll stworzył w „Przygodach Alicji w Krainie Czarów” niezapomnianego Kota-Dziwaka z Cheshire, Ursula K. Le Guin pisała o kotolotkach, czyli kociętach, które urodziły się ze skrzydłami. Podobno Tove Jansson koty wolała od dzieci, a Lucy Maud Montgomery – od mężczyzn.
Jeśli psy traktują ludzi jak bogów, to koty same siebie mają za bóstwa. Przestrzeń życiowa kota może się ograniczać do fotela i kaloryfera, ale niech nikogo nie zwiedzie lekko ospały chód po przewidywalnych szlakach. Kot obserwuje, tropi i wyciąga wnioski. Nic nie umknie jego uwadze.
Dlatego tylu jest kocich detektywów, naukowców i sarkastycznych recenzentów gatunku ludzkiego. Z Ra Wszechmocnym, pupilem faraona z powieści A.B. Greenfielda, dzieci rozwiążą zagadki starożytnego Egiptu, zagadki polskie z Migotem z książek Małgorzaty Kur, z Marianem z serii Krzysztofa Zapotocznego przeniosą się w czasie, zwiedzą kosmos wraz z Profesorem Astrokotem z popularnonaukowego cyklu Dominica Wallimana, a z Dzbankiem z „Mruczando na trzy rodziny i jedną rodzinę” Grzegorza Kasdepkego poznają tajemnice Saskiej Kępy. O prawdziwych losach bohaterskich kotów i kotek przeczytają w „Kocie na medal” Małgorzaty Kur.

Kocia Szajka działa nie tylko w Cieszynie
Najjaśniej świeci jednak gwiazda Kociej Szajki, stworzonej przez Agatę Romaniuk. Nazwa „szajka” jest nieco myląca. Cieszyńskie koty pod wodzą Komandosa próbowały co prawda uruchomić zorganizowaną działalność przestępczą, ale przeszkodą nie do przeskoczenia okazało się to, że w tym doborowym towarzystwie nie było ani jednego łotra. Koty przekwalifikowały się więc na ekipę dochodzeniową, ale nazwa została.
Kocia Szajka to zbiór indywiduów o skomplikowanej psychice, radzących sobie z nią w zgodzie z kulturą terapii i pielęgnowania dobrostanu psychicznego. Dowodzi Komandos, doświadczony kot o bogatym emploi operacyjnym, który zgodnie z najnowszą wiedzą zarządczą stara się motywować współpracowników marchewką, a nie kijem. Jego ukochana Lola jest mistrzynią kociej jogi, która pomaga jej na cielesne i sercowe napięcia.
Nieco melancholijny Morfeusz jest zawsze gotowy, by poświęcić swoje kubki smakowe do testowania nowych potraw. Z niewielkim poczuciem winy, że nie zawsze jest pierwszy na zbiórce i zdarza mu się zasnąć na warcie, radzi sobie, chodząc na warsztaty artystyczne z wyplatania rogożyny. Nieśmiała niebieska kotka Poziomka nie wstydzi się tego, że należy do kategorii – trawestując tytuł głośnego eseju Agnieszki Daukszy – kotów nieznacznych. W ramach grupy stara się żyć po swojemu.
Bracia Piksele, bliźniaki piksel w piksel identyczni, są na bieżąco z nowinkami technologicznymi i na tym budują swój autorytet w grupie. „W dekiel was pizło?” – do porządku przywołuje ich Bronka od Cieślarów, czarna kotka mówiąca cieszyńską gwarą i znająca chyba wszystkie koty po obu stronach przecinającego Cieszyn mostu na Olzie.
Cztery pierwsze tomy cyklu, począwszy od wydanej w 2021 r. „Kociej Szajki i zagadki zniknięcia śledzi”, oraz szósty rozgrywają się tylko w Cieszynie, ale w pozostałych koty działają w trybie wyjazdowym. Gościnne śledztwa Kociej Szajki to wypadkowa porywu serca i odpowiedniego planowania.
– Najpierw muszę zakochać się w jakimś miejscu lub postaci – wyjaśnia Agata Romaniuk. – Tak było z Wenecją, bardzo kocim miastem, kopalnią Guido w Zabrzu, gdzie przeżyłam z synami fantastyczną przygodę, ze Szczecinem, gdzie zobaczyłam Basztę Siedmiu Płaszczy, czy z Reksiem, którego domem jest Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej. Potem moja wspólniczka Ula Szwed kontaktuje się z właściwymi instytucjami i rozmawia o współpracy. Dostaję też propozycje od różnych miast i instytucji, czasem politycznych, żebym ulokowała u nich akcję książek. Ale Kocia Szajka nie ogląda się na politykę.
W pierwszym tomie koty ratują przyszłość tradycyjnych cieszyńskich kanapeczek ze śledziem, w drugim zajmują się utrąconym uchem różowego jelonka, rzeźby stojącej pod Zamkiem Cieszyn. W Toruniu tropią fałszerzy pierników, a w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej szukają zaginionych puszek z bajkami o Reksiu. Przez pomyłkę lecą też do Wenecji – tej włoskiej, a nie tej właściwej, czyli cieszyńskiej – i pomagają kotom z Italii. Tom dziewiąty, którego akcja toczy się w Zabrzu, został opublikowany także po śląsku, jako „Kocio Czelodka i corne złoto”.
W wydanym w 2025 r., jubileuszowym tomie dziesiątym, pt. „Kocia Szajka i Banda Siedmiu Płaszczy” wskakują na rowery i pedałują do Szczecina, gdzie czeka je kolejna zagadka. Otóż z zabytkowych dźwigów portowych, zwanych dźwigozaurami, znikają rozświetlające miasto żarówki.
Okazuje się, że sprawcy tych małych nieszczęść to nie zawsze odrażające typy, ale często zagubieni outsiderzy, którzy mimowolnie spowodowali w mieście ambaras. Takich Kocia Szajka nie gnębi, ale uprasza o poprawę, zapewniając przy tym darmowy seans kototerapii, a dokładniej felinoterapii, jak fachowo nazywa się leczące duszę obcowanie z kotem. Koty dobrze znają ludzkie słabości. Tak naprawdę nie tyle pomagają policjantom, co ich wyręczają, pozwalając łaskawie, aby co mniej rozgarnięci śledczy, jak poczciwy komisarz Ludwik Psota z Cieszyna, mogli dokonać chwalebnego aktu ujęcia sprawców wytropionych przez futrzastych detektywów.

Do jasnej myszery! Koci język Szajki i rzeczywistość dla ludzi
Autorkę bestsellerowej serii pytam o to, czym różni się przyjemność tworzenia dla dzieci od pisania dla dorosłych.
– Nie muszę trzymać się ram prawdziwego świata, mogę go powykręcać i nazwać po kociemu – tłumaczy Agata Romaniuk. – Niedawno byłam na rejsie z rodziną i od razu zaczęliśmy się zastanawiać, co byłoby, gdyby to koty były żeglarzami. Czy wiatr łapałyby na uszach, a może na wąsach? Czy pazury wbijałyby im się w liny?
Pisarka zaprasza młodych i dorosłych czytelników do zabawy w językowe kototwórstwo, budujące paralele między światem kotów i ludzi. W czasie wolnym członkowie Kociej Szajki przeczesują zasoby kociego internetu, oglądają filmy na CatTubie i Catfliksie, zamieszczają swoje zdjęcia na Kotogramie, grają w MyszoCrafta. Piją kottoccino albo espresso miauczato. Marzą, aby opalać się bez kicini na plaży dla kotystów. Nic, co ludzkie, pardon, co kocie, nie jest im obce, więc kiedy emocje biorą nad nimi górę, wówczas klną: „do jasnej myszery!” albo „do stu tysięcy polnych myszy!”. Obecnie pisarka pracuje nad słowniczkiem Kociej Szajki, który ukaże się w ostatni weekend sierpnia na cieszyńskim zlocie fanów serii.
Tworząc w języku świat obdarzonych ludzką świadomością kotów, Romaniuk wymyśla rzeczywistość dla ludzkich bohaterów i czytelników. Nie jest ona rewolucyjna, lecz alternatywna wobec konserwatywnej narracji wielu polskich książek dla dzieci. Rodzina ma tu różne znaczenia i sposoby realizacji. Koty, oprócz braci Pikseli, choć niespokrewnione ze sobą, stanowią dla siebie oparcie i otaczają się nawzajem troską. Znalezionego pod fotelem w kinie malca o niebieskim futerku szajka przygarnia, nadaje mu imię Precelek i udowadnia kocią prawdę, że do wychowania jednego kociaka potrzeba całej szajki. Kotką zmiany kulturowej jest Lola, która będzie się długo wahać, czy potrzebne jest jej do szczęścia związanie się ogonem małżeńskim z Komandosem. Nie marzy o własnych kociętach, choć kiedy szajka przygarnia Precelka, otacza go opieką. Pozostaje przy tym wierna swoim pasjom.
U ludzi też nie wszystko wpada w koleiny ról płciowych. Aspirantka Walerka Koczy, czyli największa w cieszyńskiej policji admiratorka ekipy Komandosa, wiąże się ze Staszkiem Krzempkiem, nauczycielem z Bielska-Białej, a kiedy rodzą im się bliźnięta – chłopcy piksel w piksel identyczni – Walerka dość szybko wraca do pracy, a Staszek korzysta z uroków urlopu tacierzyńskiego.
Dlaczego koty celebrują slow life?
W zachowywaniu równowagi praca–życie Kocia Szajka nie ma sobie równych. Koty nawet w trakcie pilnego śledztwa znajdą czas na spienione mleko w kawiarnio-księgarni Kornel i Przyjaciele, legendarną cieszyńską kanapeczkę ze śledziem, amatorski sport albo na prozdrowotną drzemkę. Te drobiazgi fabularne przyciągają uwagę młodych czytelników, a ich śmiech i radość są nieporównywalne ze wstrzemięźliwymi reakcjami dorosłych.
– Dzieci mniej są zainteresowane fabułą i rozwiązaniem zagadki, a bardziej gagami i żartobliwymi przygodami, które koty przeżywają obok śledztwa. Kochają sceny, w których Morfeusz zapycha koci internet parówkami albo kiedy koty grają w piłkę nożną i odbierają podanie ogonem – opowiada pisarka. – Dzieci często mnie proszą, żebym umieściła w książkach wydarzenie, które znają ze swojego życia, jak urodziny, pójście do kina albo mecz piłkarski. Wiem od nauczycieli nauczania wczesnoszkolnego, że fani Kociej Szajki chętniej niż w śledztwa bawią się w ćwiczenie kociej jogi z Lolą albo konstruowanie własnych wynalazków z braćmi Pikselami.
Lektura „Kociej Szajki” najlepiej sprawdzi się u starszaków i uczniów początkowych klas szkoły podstawowej. Ich młodsze rodzeństwo nie musi odwlekać wejścia w świat cieszyńskich kotów. Ukazały się już cztery tomy podserii o przygodach małego Precelka dla trzy- i czterolatków. To coraz częstsza praktyka na rynku książki dla dzieci. Cykl Barbary Supeł o rodzeństwie Pętelków jest podzielony na serię dla starszych przedszkolaków – o Stasiu Pętelce, oraz dla młodszych – o Jadzi Pętelce. Z kolei bestseller Thomasa Brunstrøma o zwariowanym tacie statecznej uczennicy Oli poszerzył się o książeczki poświęcone jej młodszemu bratu Edkowi, równie nieprzewidywalnemu jak ojciec. Dzięki takim spin-offom pisarze i wydawnictwa wychowują sobie wiernych czytelników. Niewiele brakuje do tego, żeby sprzedaż książek o cieszyńskich kotach osiągnęła pół miliona egzemplarzy.
O ile koty celebrują filozofię slow life, o tyle Romaniuk jest tytanką pracy. Mieszka w Warszawie, ale od wczesnych lat ma sentyment do Śląska Cieszyńskiego, gdzie spędzała wakacje. Ma doktorat z socjologii, ukończyła Polską Szkołę Reportażu i założyła Grupę Reporterską Głośniej. W ramach projektu badawczo-reporterskiego Światła Małego Miasta opisywała życie w mniejszych miejscowościach.
Specjalizuje się w gatunku, który można nazwać reportażem obyczajowym. Opublikowała m.in. „Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu”, „Krótko i szczęśliwie. Historie późnych miłości” oraz „Najgorsze randki świata i kilka udanych”. W pandemii, jako Pani Wieczorynka, tworzyła w internecie, opowiadając najmłodszym improwizowane bajki. Ma dwóch synów, których radością życia i wolą brania spraw w swoje ręce obdarzyła bohaterów pisanej pomiędzy kolejnymi tomami o Kociej Szajce innej książki dla dzieci pt. „Tolo i Bolo ratują Lisią Górkę”. Niedawno skończyła pisać drugą powieść (trzy lata temu wydała pierwszą, pt. „Proste równoległe”), a już przygotowuje reportaż o zawodach, w których trzeba się nachodzić.
Była harcerką, a oprócz licznych zajęć pisarskich prowadzi warsztaty z ekonomii behawioralnej. Wie, jak zarządzać czasem, sobą i Kocią Szajką, z której zrobiło się już ponadlokalne uniwersum.
Cieszyn zaprasza na Kocia Szajka Fest już w sierpniu
W Cieszynie nie brakuje śladów bytności Kociej Szajki. Przy Alei Oswalda Madeckiego powstał kolorowy mural nawiązujący do pierwszego i drugiego tomu serii. Warto pospacerować szlakiem cieni kotów, czyli czarnych wizerunków bohaterów cyklu, które znajdują się na budynkach odgrywających ważną rolę w książkach Romaniuk. Przy ulicy Trzech Braci, tam gdzie znajduje się średniowieczna studnia, wypatrzeć można odciski kocich łapek i tabliczkę z napisem „Kryjówka Kociej Szajki”; jest tam zakratowane przejście, z którym koty na pewno by sobie poradziły.
Atrakcją są kocioszajkowe gry miejskie. Najnowsza pt. „Tajny kod Kociej Szajki” wystartowała tuż przed majówką, 30 kwietnia. Trzeba zainstalować aplikację na telefon i wyszukać w przestrzeni miasta sześć ukrytych cyfr, które pozwolą złamać tajny kod. Wskazówki do gry czyta sama autorka.
Romaniuk chce, aby w ostatni weekend sierpnia w Cieszynie odbył się pierwszy Kocia Szajka Fest, czyli rodzinna impreza wpisująca się w coraz popularniejszą ideę festiwali lokalnych i podwórkowych: – Nie mam możliwości odwiedzić wszystkich miejsc, w które jestem zapraszana. Tym razem to ja chciałabym zaprosić dzieci i rodziców do Cieszyna, który na tę okazję naprawdę „zakocioszajkowimy”. Będziemy m.in. wyplatać najdłuższy koci ogon przez most na Olzie, filcować myszki i ćwiczyć kocią jogę na wzgórzu zamkowym.
Większość wydarzeń ma być bezpłatna. Na portalu Zrzutka.pl pisarka założyła publiczną zbiórkę, aby sfinansować wynagrodzenia dla animatorów, improwizatorów i osób prowadzących warsztaty, materiały dla uczestników warsztatów czy posiłki dla wolontariuszy. Marzy jej się też, aby na festiwal mogło przyjechać siedmioro dzieci (tyle ile kotów tworzących Kocią Szajkę) z jednego ze śląskich domów dziecka. Trwająca od 10 czerwca zbiórka idzie w dość umiarkowanym tempie. Romaniuk patrzy jednak w przyszłość z optymizmem: – Mamy już zebraną prawie jedną trzecią budżetu. Resztę pieniędzy powinno udać się pozyskać od sponsorów. Ta zbiorka jest ważna, żeby pokazać odzew ludzi, którzy chcą festiwalu, oraz żeby on był nasz wspólny i oddolny. Wiem, że niektórzy chętni już zarezerwowali noclegi i zapewniam, że Kocia Szajka Fest się odbędzie.
Kocia Szajka jest produktem literackim, popkulturowym, turystycznym, a nawet modowym (jedna z polskich marek ubrań dla dzieci produkuje bluzki i koszulki z bohaterami cyklu). To już się stało i się nie odstanie. Romaniuk planuje napisać jeszcze dwa tomy serii głównej i dwa tomy podserii. Powstanie więc łącznie tuzin książek o Kociej Szajce i pół tuzina o Precelku. Na szczęście jest to literacki produkt wysokiej jakości, wyróżniający się na tle szeregu książkopodobnych produktów dla dzieci. Pozostaje więc trzymać za Kocią Szajkę pazurki.

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















