Gdy 20 grudnia z Trybunału Konstytucyjnego odejdzie w stan spoczynku kolejny z nominowanych przez PiS sędziów, do obsadzenia będzie 6 z 15 miejsc. W połączeniu ze spodziewanym wyrokiem TSUE, który niemal na pewno zakwestionuje bezprawny wybór w epoce PiS sędziów-dublerów, zmieni to zasadniczo sytuację wokół instytucji mającej stać na straży konstytucji, ale od dekady zmagającej się z rosnącym paraliżem. Kosztował on już nasze państwo ponad 3 mld zł kar.
Zmiana strategii koalicji wobec Trybunału Konstytucyjnego
Koalicja rządząca liczyła, że wszystkie problemy z Trybunałem uda się rozwiązać ustawą, gdy już w Pałacu zasiądzie Rafał Trzaskowski. Orzeczeń TK nie publikowano, a w końcu postanowiono obciąć mu budżet i opłacać pracę tylko administracji. Prezydentura Karola Nawrockiego zmusiła jednak koalicję do zmiany strategii, co dziś oznacza uzupełnienie wakatów.
Biorąc pod uwagę przechodzenie w stan spoczynku kolejnych sędziów, obecna większość sejmowa już w styczniu 2027 r. będzie miała do obsadzenia 9 z 15 miejsc. Ma więc szansę, by przekonać do kandydowania prawdziwe autorytety, które wcześniej nie chciały być figurantami w zdominowanej przez ludzi PiS instytucji.
Kto może trafić do Trybunału Konstytucyjnego?
Wśród dziennikarzy wymieniało się ostatnio nazwiska Adama Bodnara i posła Roberta Kropiwnickiego, tyle że ten pierwszy mówi wprost, iż nie jest zainteresowany stanowiskiem, a drugi – choć ma habilitację z prawa konstytucyjnego – nie należy do grona popularnych postaci i niedawno po konflikcie odszedł z resortu aktywów państwowych.
Bardziej prawdopodobne wydaje się zaproponowanie tej misji ludziom o uznanej pozycji w środowisku prawniczym i dalekich od polityki.
Prezydent a nominacje do TK. Ryzyko blokady
Powód jest prosty. Koalicja nie chce dać pretekstu Nawrockiemu, by powtórzył manewr Andrzeja Dudy, który odmówił przyjęcia ślubowania od pięciu osób w końcówce rządów PO-PSL. Fakt, ówczesny Sejm wybrał dwie spośród tych osób awansem, ale Andrzej Duda odmówił przyznania stanowisk całej piątce.
Teraz mogłoby się okazać, że Nawrocki blokuje nominacje pod pozorem rzekomego kwestionowania porządku konstytucyjnego, jak już robił, więc koalicja musi być uważna przy doborze kandydatur. Inna sprawa, że jeśli Nawrocki nie zechce złożyć podpisu, nikt go do tego nie zmusi.
Przyzwyczailiśmy się już do paraliżu najważniejszego sądu konstytucyjnego, ale zastanówmy się chwilę: czy jesteśmy jeszcze prawdziwą demokracją?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















