Kiedy rok temu Adam Bodnar odwoływał Dariusza Barskiego z funkcji Prokuratora Krajowego, musiał wykorzystać kruczek prawny, by obejść uchwaloną przez pisowską większość ustawę, która zabetonowała kierownictwo polskiej prokuratury, wymagając zgody prezydenta dla każdej personalnej zmiany.
Rzekomy zamach stanu
Sprawa z czasem ucichła i wydawało się, że śledczy niższego szczebla uznali nową władzę. Konflikt wciąż jednak się tlił i z całą mocą eksplodował 5 lutego, gdy prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski, kiedyś przyboczny Zbigniewa Ziobry, złożył 60-stronicowe zawiadomienie o przestępstwie ze strony premiera i jego ministrów, marszałków Sejmu i Senatu, a także niektórych sędziów i prokuratorów. Dokonali oni rzekomo zamachu stanu poprzez uniemożliwienie działalności TK, SN i KRS, których orzeczenia są po prostu ignorowane.
Biorąc pod uwagę to, jak PiS upolitycznił powyższe instytucje, trudno nazwać zamachem na demokrację rządowe próby, by mimo panującego chaosu prawnego kierować sprawnie państwem. Jak to może być trudne, widać w resorcie sprawiedliwości, gdzie nowa ekipa tylko w części jest nowa.
Wpływ PiS i Ziobry na prokuraturę
PiS do tego stopnia zabetonował system, iż nadal większość zastępców Bodnara jako Prokuratora Generalnego stanowią uśpieni szpiedzy Ziobry. W grudniu trzech z nich (Robert Hernand, Michał Ostrowski, Krzysztof Sierak) nie uznało decyzji o przeniesieniu ich do placówek zamiejscowych, zyskując poparcie czwartego nominata Ziobry, Tomasza Janeczka, który odpowiada za kwestie wojskowe, lecz niewiele robi, bo Bodnar odciął go od ważnych spraw.
Przyznajmy: to absurd, jeśli do wielkiej firmy – decyzją akcjonariuszy, czyli w tym przypadku wyborców – przychodzi nowy prezes z planem zmian, ale nie może swobodnie skompletować kierownictwa kluczowej spółki, tylko musi opierać się na starej ekipie – wrogiej. Ta w dodatku, rękami Ostrowskiego, wszczyna śledztwo z zawiadomienia prezesa TK, m.in. przeciwko własnemu szefowi, Bodnarowi.
Zamach stanu kojarzy nam się z wojskiem na ulicach, czego dziś nie doświadczamy. Żyjemy jednak w kraju przeciętym na pół, gdzie przeciwnicy polityczni stali się wrogami, którym grozi się więzieniem. Co znajduje się na końcu tej drogi?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















