Kancelaria Karola Nawrockiego szykuje się do boju

W nadchodzących miesiącach czeka nas brutalna wojna o władzę i pogłębianie rowów między milionami wyborców zwaśnionych stron. To fatalna prognoza dla Polski, zwłaszcza w kontekście trudnej sytuacji międzynarodowej.
Czyta się kilka minut
Od lewej Przemysław Czarnek, Paweł Szefernaker, Karol Nawrocki. Warszawa, 18 marca 2025 r. // Fot. Jacek Domiński / Reporter
Od lewej Przemysław Czarnek, Paweł Szefernaker, Karol Nawrocki. Warszawa, 18 marca 2025 r. // Fot. Jacek Domiński / Reporter

Nominacje personalne w otoczeniu Karola Nawrockiego sugerują, że będzie to prezydentura nastawiona na obalenie rządu Donalda Tuska. Podobne opinie, z sugestiami kolejnych nazwisk, słyszymy w PiS. Potwierdza to pośrednio Przemysław Czarnek, typowany na szefa Kancelarii Prezydenta.

– Prezydent ma inicjatywę ustawodawczą, ma radę gabinetową, ma prawo weta. Będzie z tych kompetencji korzystał bardzo ofensywnie – zapowiada w rozmowie z „Tygodnikiem”.

Jednak podczas ubiegłotygodniowej uroczystości wręczenia zaświadczenia o wyborze prezydent-elekt Karol Nawrocki wypowiadał się pojednawczo. Zapowiedział, że chce być prezydentem także tej połowy Polski, która na niego nie głosowała. Czy prawdą jest ta deklaracja, czy raczej liczne wojownicze słowa wypowiadane w kampanii?

Kim jest Paweł Szefernaker, przyszły szef gabinetu

Na dziś sposób sprawowania urzędu prezydenta przez Nawrockiego pozostaje zagadką. To pierwsza głowa państwa, o której wiadomo tak niewiele. Wszyscy jego poprzednicy mieli większe lub mniejsze doświadczenie w życiu politycznym, a o prezydenturze dotychczasowego prezesa IPN można tylko spekulować na podstawie rozproszonych sygnałów.

W niedawnym wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” Nawrocki z jednej strony deklarował wolę współpracy z rządem i mówił o „linii demarkacyjnej” w kwestiach bezpieczeństwa i obronności, ale z drugiej – zapowiedział twarde stanowisko w sprawie planowanych przez koalicję zmian w sądownictwie, Trybunale Konstytucyjnym oraz w kwestii nominacji na ambasadorów takich osób jak Bogdan Klich czy Ryszard Schnepf.

Co do zaplecza, nieoficjalnie wiadomo, że początkowo prezydent-elekt miał bardziej autorski pomysł, ale został przymuszony przez PiS do akceptacji niektórych nominacji.

Wyborem samego Nawrockiego jest na pewno przyszły szef gabinetu Paweł Szefernaker, który kierował w kampanii jego sztabem wyborczym – panowie ponoć bardzo dobrze się dogadywali. Szefernaker, jak można usłyszeć w samym PiS, jest uważany za człowieka środka, unikającego skrajności, merytorycznego, którego trudno wyprowadzić z równowagi, więc zawsze można wysłać go do mediów. Ma też opinię człowieka stroniącego od alkoholu podczas partyjnych popijaw.

Chwalą go zresztą także przeciwnicy polityczni. – Gdy był wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji, to zawsze, gdy się do niego zwracałam w jakiejś merytorycznej sprawie, potrafił szybko ją podjąć – mówi posłanka KO, prosząc o anonimowość.

Nowy szef gabinetu prezydenta jest wychowankiem wpływowego w PiS Joachima Brudzińskiego; początkowo był jego asystentem, a potem mocno promowanym działaczem młodego pokolenia. Zarazem sam wykazał się wieloma talentami, wygrywając dla PiS okręg koszaliński (na niechętnym partii Pomorzu Zachodnim), skąd od 2015 r. skutecznie kandyduje do Sejmu.

Wiceministrem MSWiA był od 2018 r., a za jego największe osiągnięcie uważa się sprawne zorganizowanie pomocy dla uchodźców z Ukrainy po wybuchu wojny w lutym 2022 r. Ukoronowaniem pracy Szefernakera w tym resorcie było powierzenie mu stanowiska ministra spraw wewnętrznych i administracji przez Mateusza Morawieckiego w jego dwutygodniowym rządzie.

Przemysław Czarnek na czele kancelarii to zapowiedź wojny z rządem

Nieoficjalnie można usłyszeć, że początkowo Szefernaker chciał być szefem całej kancelarii, ale pod naciskiem kierownictwa PiS pojawiła się inna idea: by na jej czele postawić Przemysława Czarnka.

Były minister edukacji to przeciwieństwo Szefernakera, więc pomysł nominowania go na szefa całego prezydenckiego zaplecza jest powszechnie komentowany jako zapowiedź totalnej wojny z rządem i prognoza prezydentury upartyjnionej. Od czego zresztą sam Czarnek się nie odżegnuje.

W rozmowie z „Tygodnikiem” – zastrzegając, że żadne decyzje personalne nie zapadły, choć on jest do dyspozycji prezydenta – Czarnek przyznaje, że prezydentura Nawrockiego będzie oznaczać „ofensywę polityczną i legislacyjną”. Głowa państwa będzie więc do maksimum wykorzystywała stosunkowo niewielkie uprawnienia konstytucyjne, na czele z wetem.

– Karol Nawrocki wielokrotnie mówił, że głosowanie w wyborach prezydenckich to nie jest tylko wybór, kto będzie głową państwa, ale to także głosowanie za albo przeciw Tuskowi. Polacy zagłosowali przeciwko premierowi, a teraz trzeba dokończyć dzieła – mówi.

Czarnek podkreśla też inny aspekt: do maksimum mają być wykorzystane dobre relacje Nawrockiego z prezydentem USA Donaldem Trumpem (być może również do nacisków na rząd). Zresztą także Paweł Szefernaker przyznaje w rozmowie z „Tygodnikiem”, że formuła kohabitacji Nawrockiego z koalicją 15 października będzie się różnić od modelu praktykowanego w czasach Andrzeja Dudy. Zwłaszcza że był to okres końcówki jego misji, a Nawrocki jest nowym prezydentem, wyposażonym w silny mandat społeczny. – To będzie niezwykle dynamiczna, aktywna prezydentura. To, co mówił Karol Nawrocki w kampanii, będzie realizowane – przekonuje nas Szefernaker.

O polityczną ofensywę ma dbać głównie Czarnek, który nie raz dał się poznać jako fighter. Zresztą jesienią ubiegłego roku był rozważany jako potencjalny kandydat PiS i przegrał z Nawrockim na ostatniej prostej. Potem został włączony w kampanię, ale to właśnie on wyświadczył kandydatowi niedźwiedzią przysługę, kategorycznie przekonując na jednej z konferencji prasowych, że Nawrocki podpisał z Jerzym Ż. akt notarialny w sprawie sprzedaży słynnej kawalerki i mu zapłacił. Potem okazało się to nieprawdą.

W PiS można usłyszeć, że nominacja dla Czarnka to nie tylko kwestia nadania prezydenturze Nawrockiego wyraźnego, wojowniczego i PiS-owskiego oblicza, ale ma też tło rozgrywek wewnątrzpartyjnych. W ostatnich miesiącach Czarnek miał rzekomo zawrzeć nieformalny sojusz z frakcją Mateusza Morawieckiego i podczas zaplanowanego na koniec czerwca kongresu PiS przypuścić atak na pozycję Jarosława Kaczyńskiego. Było to jednak zaplanowane na sytuację, w której Nawrocki przegrywa wybory, a prezes jest uznany za współodpowiedzialnego za porażkę.

Czy Kancelarię prezydenta Nawrockiego pożre konflikt

Plan nie wypalił, bo Nawrocki niespodziewanie zwyciężył. W tej sytuacji Kaczyński miał rozbić domniemany sojusz Morawieckiego z Czarnkiem poprzez wysłanie tego ostatniego do Pałacu. Z kolei ludzie Morawieckiego, jak można usłyszeć u wpływowych polityków PiS, nie znajdą się w otoczeniu prezydenta, bo byłemu premierowi zarzuca się, iż słabo angażował się w kampanię „kandydata obywatelskiego”.

Jeden z posłów PiS tłumaczy, że nominacja Czarnka ma służyć osłabieniu spodziewanego konfliktu między prezydentem a jego zapleczem politycznym. Dziś wiadomo, że więzi między dotychczasowym prezesem IPN a PiS nie są zbyt silnie, a prezydent-elekt zdaje się równie chętnie spoglądać w kierunku Konfederacji. – Konflikt między prezydentem a jego zapleczem jest w pewnych sprawach nieunikniony. Możliwy jest nawet wtedy, gdy kończy się kohabitacja i zaplecze ma już swojego premiera. Tak było w przypadku Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera, Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego, a także ostatnio Andrzeja Dudy i premierów z PiS – mówi nasz rozmówca.

Na razie PiS wciąż nie rządzi, ale niektórzy politycy tej partii i tak przyznają, że współpraca Nawrockiego z Czarnkiem nie musi układać się harmonijnie. Obaj są bowiem „samcami alfa”. Niektórzy przywołują analogię z prezydenturą Lecha Wałęsy, u którego pierwszym szefem kancelarii był Jarosław Kaczyński. To także był model bardziej politycznego niż urzędniczego szefa kancelarii, który jednak się nie sprawdził. Kaczyński zajęty był głównie budową swojego zaplecza, czyli Porozumienia Centrum, i po niecałym roku śmiertelnie skłócił się z Wałęsą – wrogami są zresztą do dziś. W późniejszych latach już o wiele rzadziej praktykowano model kancelarii z silnym politykiem na jej czele.

Przemysław Czarnek ma podobno obiecane, że niezależnie od wszystkiego w 2027 r. znajdzie się na listach wyborczych PiS. To o tyle ważne, że teraz (po ewentualnym objęciu nowej funkcji u Nawrockiego) będzie się musiał zrzec mandatu poselskiego, podobnie jak Szefernaker.

Poza nimi dwoma do zaplecza Nawrockiego mają trafić również inni politycy PiS. Na stanowisko sekretarza stanu ds. międzynarodowych szykuje się Marcin Przydacz, który pracował już w kancelarii prezydenta Dudy. Z kolei doradcą (także ds. międzynarodowych) ma się stać były europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski, który do 2010 r. był wiceprzewodniczącym PO, a dziś jest jej zapiekłym wrogiem.

Desant z Gdańska

Nie wiadomo, co stanie się z innymi członkami sztabu wyborczego Nawrockiego, w którego składzie było wielu polityków PiS – poza wymienionymi wyżej m.in. Zbigniew Bogucki, Anna Gembicka, Marcin Horała, Jan Kanthak, Andrzej Śliwka, Adam Andruszkiewicz czy Sebastian Kaleta. Większość z nich nie trafi do kancelarii, choć bardzo prawdopodobne jest zatrudnienie Andruszkiewicza.

– Karol Nawrocki przez sześć miesięcy kampanii miał szansę przyjrzeć się ludziom, którzy z nim współpracowali. Bywali z nim w różnych sytuacjach, więc patrzył na nich także pod kątem wykorzystania po ewentualnym zwycięstwie – uważa poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk.

Wiadomo, że Nawrocki raczej nie skorzysta z zaplecza prezydenta Dudy, choć nie można wykluczyć, że przez jakiś czas w Pałacu pozostanie (na innym stanowisku) dotychczasowa szefowa kancelarii, prawniczka Małgorzata Paprocka. W 2027 r. mogłaby kandydować do parlamentu z list PiS, gdyż udało jej się zdobyć sporą rozpoznawalność.

Dużą część kancelarii Karol Nawrocki ma natomiast budować, opierając się na swoich dotychczasowych współpracownikach z IPN oraz Muzeum II Wojny Światowej. I tak jak w przypadku Dudy nastąpił „desant z Krakowa”, tak tym razem oczekiwany jest „desant z Gdańska”. Większość bliskich współpracowników prezydenta-elekta wywodzi się bowiem z jego rodzinnego miasta.

Zastępcą szefa gabinetu ma być Jarosław Dębowski, dowodzący gabinetem Nawrockiego, gdy ten był prezesem IPN. Rzecznikiem prasowym prezydenta zostanie dotychczasowy rzecznik IPN, Rafał Leśkiewicz. O tym ostatnim można usłyszeć, że jest merytoryczny i potrafi dogadać się z każdą ekipą. Wśród pracowników IPN krąży żart, że Leśkiewicz powinien być wpisany do ustawy o Instytucie. W ciągu ostatnich 25 lat piastował w nim bowiem różne odpowiedzialne funkcje, niezależnie od tego, kto był prezesem. W roku 2021, gdy Nawrocki po kilkuletniej przerwie wrócił do IPN jako prezes, Leśkiewicz był jego przewodnikiem po personalnych i kadrowych meandrach tej instytucji.

Największe szanse na kierowanie Biurem Bezpieczeństwa Narodowego ma raczej nie prof. Sławomir Cenckiewicz, który, jak zapowiedział sam Nawrocki, tak czy inaczej będzie jego współpracownikiem, ale prof. Grzegorz Berendt, od lat blisko związany z Nawrockim. Był on m.in. promotorem pracy doktorskiej prezydenta-elekta, obaj współpracowali też w gdańskim IPN, w 2021 r. zaś Berendt zastąpił Nawrockiego na stanowisku dyrektora Muzeum II Wojny Światowej. Zarówno Berendta, jak i Cenckiewicza oraz byłego prezesa Urzędu ds. Kombatantów Jana Józefa Kasprzyka wymienił w kontekście pionu bezpieczeństwa sam Nawrocki.

Na giełdzie można też usłyszeć nazwisko innego gdańskiego historyka Daniela Wicentego, który jest kojarzony z obecnym doradcą Andrzeja Dudy, prof. Andrzejem Zybertowiczem. Ten ostatni najprawdopodobniej pozostanie doradcą także u Nawrockiego. Nadal aktualny jest też angaż gdańskiego polityka Karola Rabendy, byłego wiceministra aktywów państwowych.

Karol Nawrocki i Konfederacja

Nie wiadomo, czy Nawrocki skorzysta z polityków Konfederacji. Takie sugestie padają, jednak wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak mówi, iż nie słyszał, by elekt rozmawiał z kimkolwiek z Konfederacji o współpracy. Bosak przyznaje jednak, że spodziewa się, iż realizowany przez Nawrockiego model prezydentury będzie „ostry, ale nie PiS-owski”. – Rząd Tuska na pewno zatęskni za Andrzejem Dudą – ocenia.

Pytani przez nas politolodzy uważają, że dziś trudno powiedzieć coś naprawdę pewnego o modelu zbliżającej się prezydentury. Prof. Wawrzyniec Konarski, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula, zwraca uwagę, że Nawrocki zaczął kampanię od twierdzenia, że jego intencją jest zasypywanie podziałów, a potem konsekwentnie powtarzał, że jego celem będzie obalenie rządu Tuska i doprowadzenie do jak najszybszych wyborów. – Ta prezydentura będzie się wikłać w sprzecznościach. Nawrocki teraz mówi, że chce być prezydentem wszystkich Polaków, ale to nie wytrzymuje krytyki, bo w działaniu jest politykiem nastawionym raczej na dzielenie – ocenia Konarski. – Trochę mi przypomina Mariana Krzaklewskiego, który mówiąc o jedności, walił pięścią w stół. Tyle że Krzaklewski był postacią trochę groteskową, natomiast Nawrocki wzbudza realne obawy – dodaje.

Prof. Anna Wojciuk z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że PiS obstawia Nawrockiego doświadczonymi politykami, żeby go kontrolować i „przywiązać do masztu” PiS, by za bardzo nie skręcał w kierunku Konfederacji. – Jest taka wypowiedź Rafała Ziemkiewicza, który w kontekście Nawrockiego przypomniał słowa ludzi, którzy wynaleźli AI, sami do końca nie wiedząc, jak ona działa. Moim zdaniem z politykami PiS jest podobnie – są nieco zaskoczeni sukcesem i nie wiedzą, jakim Nawrocki będzie prezydentem. Obstawiając go, chcą zagwarantować, że to nie będzie zupełny odlot. Ale jak będzie, dziś nie wie nikt – ocenia politolożka.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Wszyscy ludzie prezydenta