Rynek wydawniczy od dobrej dekady zalewają książki o dziadkach i babciach, skomplikowanych (bo w naszej części Europy innych raczej nie ma) splotach historii pisanej przez małe i duże „h” czy uwikłaniach klasowych – trzeba się gęsto tłumaczyć. Przy okazji można też zbić niezły kapitał symboliczny – odpowiednio ulepione narracje tożsamościowe wciąż dobrze się sprzedają. Dlatego każda opowieść, która rzuca ironiczne wyzwanie tej modzie (albo opresji – zależy jak patrzeć), jest dziś na wagę złota.
Takiego gestu podejmuje się w swojej ostatniej książce Natalka Suszczyńska. Jej „Wygoda” to rodzaj dziennika, w którym autorka relacjonuje swoje tożsamościowe przygody. Urodzona na Podlasiu w rodzinie prawosławnej, na różne sposoby próbuje opowiedzieć doświadczenie własnej inności. Nie jest to jednak tak proste, jak mogłoby się wydawać, bo obiegowe schematy narracyjne rzadko pasują do rzeczywistości.
Świetnie pokazuje to centralna postać „Wygody”, czyli dziadek – lokalny poeta i działacz na rzecz języka i kultury białoruskiej. Materiał wręcz idealny do zbudowania krzepiącej opowieści o pasji i zaangażowaniu, w której lokalna tożsamość splata się z uniwersalnymi wartościami. Co więcej – niemal gotowy filar do budowania własnej pisarskiej legendy. Suszczyńska jest jednak zbyt dobrą pisarką, by popaść w takie uproszczenia.
I to dzięki temu otrzymujemy opowieść znacznie przekraczającą typowy narcystyczny branding. „Wygoda” to – sam w sobie intrygujący – zapis zmagań z symbolicznym dziedzictwem, który jednocześnie można czytać jako zaproszenie (dla nas, czytelników) do udziału w tej ironicznej grze.
Natalka Suszczyńska, WYGODA, ArtRage 2025
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















