Reklama

Ładowanie...

Conrad Festival 2022: Dzień IV

Conrad Festival 2022: Dzień IV

28.10.2022
Czyta się kilka minut
Bauman pisał, że nowoczesność przyniosła kres jednoznacznym i spójnym tożsamościom. Zatem aby zrozumieć mechanizmy, którymi kierują się pojedynczy ludzie i całe wspólnoty, trzeba przyjąć wielowymiarową perspektywę.
fot. Edyta Dufaj
O

O Unice Zürn mówi się czasem, że była „dokumentalistką złożonego systemu opresji”. Jedna z ważniejszych postaci niemieckiego modernizmu, po śmierci w 1970 roku nieco zapomniana, dziś znowu jest czytana i komentowana - a to między innymi za sprawą Sabine Scholl (autorka monografii poświęconej Zürn) i Friederike Beck (reżyserka teatralna pracująca z tekstami pisarki), które były gościniami pierwszego czwartkowego spotkania. Zürn przez całe życie prowadziła swoistą grę - ze sztuką, z mężczyznami, a także z samą sobą, za co przyszło jej zapłacić bardzo wysoką cenę. Dlatego też zarówno jej biografia, jak i twórczość stały się doskonałym punktem wyjścia do rozmowy o skomplikowanej siatce zależności, nierzadko przesiąkniętej najróżniejszymi formami opresji, w jakiej musiały funkcjonować modernistyczne artystki. I nie chodzi tu wyłącznie o feministyczną rewizję historii kultury. Ta patriarchalna, maskowana tanimi sztuczkami przemoc do dziś determinuje wiele artystycznych praktyk. 

Mówienie o wspólnocie, gdy trwa krwawa wojna, jest czymś bez wątpienia trudnym, ale jednocześnie absolutnie kluczowym. Tania Malarczuk, ukraińska pisarka i dziennikarka, mieszkająca od lat w Wiedniu opowiadała o skomplikowanej strukturze ukraińskiej tożsamości. Świetnie oddaje to historia, którą opisała w powieści „Zapomnienie”, gdzie centralną postacią jest Wiaczesław Lipiński. Z pochodzenie polski arystokrata, który postanowił zostać Ukraińcem, kładąc jednocześnie podwaliny pod ukraińską narodowość. „Ukraina miała mniej szczęścia niż Polska, niewiele mieliśmy spokojnych okresów, kiedy można spokojnie rozwijać własną tożsamość oraz krytycznie spojrzeć na wspólną przeszłość”, mówiła pisarka. W pewnym momencie padło niezwykle trudne pytanie - co powinien robić pisarz w czasie wojny? „Tu nie ma jednej odpowiedzi. Każdy musi zdecydować sam. Wielu moich kolegów-pisarzy poszło walczyć. Inni, w większości kobiety, jeżdżą po Europie i świecie, aby opowiadać o tym, co się teraz dzieje w ich ojczyźnie”, mówiła. Każda pomoc Ukrainie jest teraz potrzebna i doceniana - „szkoda tylko, że musieliśmy zapłacić tak wysoką cenę, aby w końcu zaczęto traktować poważnie nasze ostrzeżenia”, dodała gorzko.


Gości i gościnie tegorocznej edycji Festiwalu Conrada przedstawiamy w Magazynie Conrad, dodatku do „Tygodnika Powszechnego” >>


„Innego życia mieć nie mogłem”, powtarzał jak mantrę Zygmunt Bauman. Jaki jest sens tego tajemniczego zdania? Zdaniem Artura Domosławskiego, reportera i autora monumentalnej biografii filozofa, to zaproszenie do interakcji z doświadczeniem innego człowieka. Aby uczciwie opowiedzieć czyjeś życie, należy przede wszystkim skrupulatnie zrekonstruować biograficzne fakty. Jednak to dopiero początek drogi, bo ważniejszy jest etap drugi, czyli ich interpretacja w oparciu o najróżniejsze konteksty historyczne, polityczne czy społeczne. Dlatego też „Wygnaniec” to także opowieść o powojennej Polsce. W powszechnej ocenie historycznej każdego, kto współtworzył tamten porządek polityczny, należy z góry potępić, ewentualnie takie zaangażowanie można złożyć na karb młodzieńczej naiwności. Domosławski, jak to ma w zwyczaju, nie godzi się na takie uproszczenia i konsekwentnie pokazuje wielowymiarowy charakter rewolucji społecznej, która wtedy miała miejsce. „Po premierze książki otrzymałem wiele wiadomości od czytelników, którzy dziękowali mi za to, że mogli inaczej spojrzeć na wiele rzeczy. Szczególnie ci, którzy mieli w rodzinie dziadka albo wujka komunistę”, mówił Domosławski. Być może najważniejszą diagnozą Baumana było to, że nowoczesność przyniosła kres jednowymiarowym i spójnym tożsamościom. Tę zapóźnioną lekcję należy jak najszybciej odrobić. 


Wspieraj powstawanie Festiwalu Conrada, licytując festiwalowe pamiątki oraz cegiełki - bilety dobrej woli >>


Dzień zakończyło spotkanie z Marią i Janem Peszkiem, a pretekstem do tego była wydana niedawno książka Marii „Naku*wiam zen”. To publikacja nietypowa, bo będąca świadectwem niezwykłej relacji dwóch artystów, którzy od zawsze współtworzyli swój własny, niezwykle bogaty i intensywny świat. „Jako dziecko wychowywałem się w środowisku krakowskiej awangardy i została mi po tym przemożna niechęć do wszelkich form ograniczania osobowość drugiego człowieka. Zamiast zamykać, wolę rozszczelniać”, mówił Jan o swoich metodach wychowawczych. Z kolei Maria podkreślała, że nigdy nie było im po drodze z dużymi wspólnotami, gdzie indywidualna wrażliwość poddawana jest uniformizacji. Taki wybór ma jednak swoją cenę - w ich przypadku to wystawienie się na kolejne fale hejtu, które biją w nich przy najróżniejszych okazjach. „Jestem już na etapie postprzeżywania. Nauczyłam sobie radzić z hejtem. Można na przykład zamienić go w sztukę”, mówiła Maria. Ale czy faktycznie są takimi polakożercami, jak to czasem wybrzmiewa w internetowych komentarzach? „Jest w tym wszystkim niezły paradoks, bo ja, mimo wszystkich moich zastrzeżeń i skarg, nie wyobrażam sobie życia poza Polską” podsumował Jan, a Maria dodała: „można przecież kogoś surowo krytykować za to czy za tamto, ale jednocześnie mocno go kochać. Ja tak mam z Polską właśnie”. 

Parterem Strategicznym Festiwalu Conrada jest Allegro.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]