Dodać światu kolorów jak Valérie Perrin

Proza Valérie Perrin zachwyca wiarą we własną moc i daje nadzieję, że życie ma sens – szczególnie w trudnych czasach.

06.12.2023

Czyta się kilka minut

Valerie Perrin  / fot. Pascal Ito / materiały prasowe
Valerie Perrin / fot. Pascal Ito / materiały prasowe

– Życie każdego człowieka można zamienić w powieść. I nie chodzi mi wyłącznie o tych, którzy doświadczają wyjątkowych przygód – mówi w rozmowie z „Tygodnikiem” francuska pisarka Valérie Perrin. W przypadku autorki „Życia Violette” słowa te należy potraktować jako literackie credo, bo to właśnie dzięki swojej alchemicznej wręcz zdolności przemiany rzeczywistości w literaturę wysokiej próby zyskała miliony czytelników na całym świecie. 

Jej prozę przełożono w sumie na 30 języków, a kolejne książki, w samej tylko Francji, sprzedają się w milionowych nakładach. Bezpretensjonalna, empatyczna, „pisząca sercem” (jak sama o sobie mówi), Perrin wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym. 

Obfita, zielono-fioletowa kwiecistość okładek może być myląca (przynajmniej dla mnie była), bo w przypadku prozy Perrin wcale nie mamy do czynienia z banalnymi i przesłodzonymi historiami, ale z literaturą, która nie kapituluje wobec trudnego zadania, jakim jest opisanie ludzkiego życia w całej jego rozciągłości i skomplikowaniu. Cel o tyle trudny, co rzadko dziś sobie stawiany przez pisarzy i pisarki.

Zmień wodę kwiatom

Perrin zadebiutowała późno, bo w 2015 r. (czyli w wieku 48 lat) powieścią „Niedzielni zapomniani”. Historia młodej, wychowywanej przez dziadków kobiety, która w wolnych chwilach pracuje jako wolontariuszka w domu starców, błyskawicznie stała się we Francji (i nie tylko) bestsellerem – polskie tłumaczenie książki ukaże się pod koniec stycznia nakładem wydawnictwa Albatros. – W życiu staram się nie spieszyć, dlatego tak długo nosiłam w sobie tę powieść. Gdy pojawił się odpowiedni moment, w końcu udało mi się ją napisać – przyznała autorka. 

Jeszcze jako nastolatka porzuciła szkołę i wiodła burzliwe życie na własną rękę. Jak sama przyznaje, jest jedną z niewielu kobiet we francuskiej literaturze, która jest w stanie utrzymać się wyłącznie z pisania. A jednocześnie Perrin – w dużej mierze za sprawą świadomie podejmowanych decyzji – znajduje się na marginesie francuskiego życia literackiego. Najlepszym tego wyrazem może być fakt, że do tej pory nie otrzymała żadnego znaczącego wyróżnienia – i to w kraju, gdzie nagród nie brakuje i odgrywają one ważną rolę w budowaniu hierarchii wewnątrz środowiska literackiego. Perrin to doskonały przykład pisarki, wobec której opinie krytyków i czytelników znacząco się rozmijają. 

Międzynarodowe uznanie i pozycję jednej z najchętniej czytanych francuskich autorek przyniosła jej druga książka, czyli „Życie Violette” (2019), choć jej francuski tytuł to „Changer l'eau des fleurs”, czyli „Zmień wodę kwiatom”. Jak przyznała sama pisarka, to wdzięczna metafora prostej prawdy, że czasem w życiu potrzebna jest niewielka zmiana, aby rozkwitnąć na nowo. 

Violette, gdy ją poznajemy na początku powieści, jest samotną kobietą w średnim wieku, która pracuje jako dozorczyni cmentarza w małym miasteczku gdzieś w środkowej Francji. – O ile nie jesteśmy pustelnikami, wszystko, co dzieje się w naszym życiu, jest wynikiem spotkania z innymi ludźmi. W przypadku Violette do rewolucji dochodzi, gdy spotyka komisarza Juliena Seula. On chce wiedzieć, skąd się wzięła w tym dziwnym miejscu, ona z kolei jest ciekawa, dlaczego tak mu zależy, aby jego matka spoczęła w grobie mężczyzny, który nie był jej mężem – wyjaśnia w rozmowie Perrin, dodając, że od zawsze miała słabość do kryminałów. 

I faktycznie – oboje wszczynają śledztwa, pomagając sobie nawzajem w zrozumieniu własnych biografii. Każde z nich bowiem w wyniku fatalnych wypadków, zbiegów okoliczności i nietrafionych decyzji znalazło się w punkcie swojego życia, z którego sami nie potrafią ruszyć dalej. Rodzi się między nimi zaufanie, dzięki któremu otwierają się przed sobą, a ich wzajemne historie zaczynają się coraz bardziej zazębiać. Okazuje się, że mogą sobie pomóc nie tylko poprzez wzajemne zwierzenia, ale również działanie i – co najważniejsze – interpretację tego, co słyszą. Bohaterowie prozy Perrin wiodą bowiem życie na miarę literatury, nic więc dziwnego, że potrzebują literackich narzędzi, aby zrozumieć to, czego doświadczają. 

Ma to szczególne znaczenie w przypadku tytułowej Violette, która, jak zresztą wiele innych postaci stworzonych przez tę autorkę, nie ma rodziny – wychowała się w sierocińcu i przez całe życie budowanie normalnych relacji międzyludzkich (także z samą sobą) było dla niej wyzwaniem. – Czy przez to rozumie mniej czy więcej niż inni? Skoro wszystkiego musiała nauczyć się sama, może inaczej odbiera świat? Inaczej przeżywa emocje? Te pytania mnie fascynują, przede wszystkim jako pisarkę – stwierdza Perrin. – Ludzie ze skomplikowaną przeszłością, którzy wyrastają i dojrzewają sami w trudnych warunkach, są potem nie do zdarcia, o ile wcześniej nauczą się o siebie dbać.

Podręcznikiem do nauki życia, z którego intensywnie korzysta Violette, jest „Regulamin tłoczni win” Johna Irvinga. Głównym bohaterem tej powieści jest Homer Wells, również sierota, który metodą prób i błędów uczy się świata. – To pierwsza i najważniejsza powieść w jej życiu: na niej, i to całkiem dosłownie, uczy się czytać. Wcześniej miała kontakt jedynie z książeczkami swojej małej córki – mówi Perrin. – Dlatego też pierwsza lektura zajmuje jej wiele czasu, ale gdy w końcu udaje się jej przeczytać tę opasła powieść, traktuje to jak wielkie zwycięstwo symboliczny moment, w którym odzyskuje kontrolę nad własnym życiem. Później będzie czytać wiele innych książek, ale do tej konkretnej będzie wracać nieustannie. 

Nadzieja na coś nowego

Co ważne, identycznie postępuje także Homer, główny bohater „Regulaminu”, który również szuka pocieszenia w literaturze – dla niego najważniejszą w życiu powieścią jest „David CopperfieldCharlesa Dickensa, jako że w dużej mierze również utożsamia się z losami tytułowego bohatera – pomimo że dzieli go od niego (zresztą podobnie jak Violette od Homera) blisko sto lat, o innych różnicach społecznych i kulturowych nie wspominając. W przypadku tego łańcucha literackich zapożyczeń nie chodzi o popisy erudycyjne, ale o głęboką wiarę w samą literaturę, dzięki której zarówno Homer, jak i Violette mogą zakorzenić się w rzeczywistości. A możliwe jest to właśnie dzięki opowieściom – nie tyle samym fabułom czy postaciom, ale poczuciu sensu i ciągłości egzystencji, jakie daje powieściowa narracja.

Regulamin, który pojawia się w tytule powieści Irvinga, ma tu szczególne znaczenie. W fabule pojawia się dosłownie – jako zestaw zaleceń i zakazów związanych z produkcją cydru, który wytwarzany jest na plantacji jabłek. Problem w tym, że większość zatrudnianych tam pracowników sezonowych (biednych imigrantów z całego świata) nie potrafi czytać – a ci, którzy byliby w stanie, i tak go ignorują. Tym samym regulamin staje się naczelną metaforą, która dobrze opisuje kondycję wszystkich bohaterów powieści – instrukcja obsługi życia, nawet jeżeli istnieje, pozostaje poza naszym zasięgiem. Bo też nie takiego regulatywno-prawnego wsparcia powinna udzielać nam powieść.

– Violetta została opuszczona dwa razy: przy urodzeniu, a potem przez męża. Wiele rzeczy dla niej jest zagadką, dla nas też – mówi Perrin, tłumacząc, dlaczego jej bohaterka (zresztą nie jedyna) tak bardzo potrzebuje pociechy, jaką daje literatura. – To mnie właśnie najbardziej interesuje w powieściach. Lubię, gdy w życie bohaterów, które wydaje się nieruchome i już na zawsze ustalone, wkrada się chaos. Wtedy wszystko zaczyna się walić, a dotychczasowy porządek traci sens – dodaje. – Musi minąć trochę czasu, zanim z tej zawieruchy wyłoni się coś nowego. Powieści, które lubię, dają nadzieję, że do tego dojdzie. Chcę, żeby czytelnik śledził ten proces razem ze mną. Moim zamiarem jest trafiać w emocje, nie jestem intelektualistką, wolę podbijać serca czytelników.

Co ciekawe, w prozie Perrin punktem zwrotnym często nie są same tragiczne wydarzenia, lecz raczej opowieści o nich, przynoszone przez kolejne postaci. Skomplikowaną i bolesną historię Violette poznajemy dzięki przypadkowemu spotkaniu z przystojnym detektywem, który nie tylko nam, ale również samej Violette dostarcza brakujące elementy układanki. W ten sposób jej biografia może odzyskać spójność, a ona sama kontrolę nad własnym życiem. U Perrin literatura i egzystencja zbudowane są z podobnego materiału. 

Nie tylko Paryż

Podobnie wygląda sytuacja w „Cudownych latach”, ostatniej powieści autorki, której akcja rozpięta jest między latami 1986 i 2017. W tym czasie poznajemy złożone losy trójki bliskich przyjaciół: Adriena, Étienne’a i Niny, których łączy zarówno wielka miłość, jak i mroczna tajemnica. Zagadka ich poplątanych biografii jest jeszcze bardziej skomplikowana niż w przypadku Violette, jednak czytelnicze inwestycje emocjonalne w historie bohaterów okazują się w tym przypadku równie opłacalne. 

Perrin: – W tej powieści opowiadam historię trzydziestu lat przyjaźni trójki ludzi, ale też samej Francji i reszty świata: mamy tam choćby upadek muru berlińskiego czy zamachy w Nowym Jorku z 11 września. Jest w tym oczywiście sporo nostalgii, ale przede wszystkim chodziło mi o pokazanie możliwie szerokiego kontekstu dla fabuły, w której wielu ludzi jest w stanie się odnaleźć. Dlatego opowiadam o przemianach gospodarczych, społecznych, technologicznych, ale też o muzyce; znowu, nie tylko przecież francuskiej, bo pojawia się także U2 czy The Cure. 

Muzyka faktycznie odgrywa ogromną rolę w tej historii. Dlaczego? – Jedna piosenka może odmienić nasze życie, sprawić, że się w kimś zakochamy, może pomagać nam przetrwać najtragiczniejsze momenty – twierdzi Perrin. 

Tłem jej powieści bywa przede wszystkim francuska prowincja – małe miasteczka, podobne do tych, w którym sama się wychowywała. – Uwielbiam takie miejsca, bo są mi bliskie, ale też świetnie sprawdzają się jako materiał literacki. Wszyscy się w nich znają i wiedzą o sobie wszystko, a przez to relacje międzyludzkie są gęste i wyraziste. Łatwiej zaplatać z nich fabułę – mówi Perrin. Jako swojego ulubionego pisarza wymienia Marcela Pagnola. – Zarówno w swoich powieściach, jak i filmach opowiadał o życiu prostych ludzi: sklepikarzy, właścicieli małych kawiarenek, robotników, z czułością, ale bez popadania w protekcjonalne tony. Proste życie, wbrew pozorom, najtrudniej uchwycić w literaturze. A zależy mi na tym, bo w ten sposób najlepiej widać uniwersalne problemy, z którymi wszyscy się mierzymy. Z drugiej strony nie czuję się kronikarką francuskiej prowincji. Po prostu nie uważam, że w Paryżu dzieją się rzeczy ważniejsze. Nie trzeba umieszczać akcji powieści na Saint-Germain-des-Prés czy w VII dzielnicy Paryża, żeby powiedzieć coś istotnego o świecie – podkreśla autorka. 

Historie, które opowiada Perrin, nie są przesadnie oryginalne, nie znajdziemy w nich również formalnych ani językowych innowacji – jest to jednak literatura, która zachwyca wiarą we własną moc. Proza ta składa się z gęsto splecionych ze sobą opowieści, które potrafią szczelnie wypełnić rzeczywistość, nadając jej narracyjną strukturę i literacki sznyt. – Lubię dodawać światu kolorów, lubię dawać czytelnikom nadzieję, że życie ma sens, szczególnie w trudnych czasach – podsumowuje naszą rozmowę Perrin. 

Literatura faktu i eseje, poezja, powieści i opowiadania. Recenzje nowości wydawniczych i rozmowy z twórcami.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Redaktor i krytyk literacki, stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Dodać światu kolorów