Reklama

Inauguracja w cieniu protestów

Inauguracja w cieniu protestów

28.09.2020
Czyta się kilka minut
Przeprowadzone kilka dni temu zaprzysiężenie Alaksandra Łukaszenki stało się kolejnym impulsem wpływającym na utrzymywanie się w społeczeństwie powszechnego nastroju buntu.
B

Białoruski lider w tajemnicy zwołał kilkuset wyższych urzędników, aby w ich obecności dokonać swojej inauguracji. Uroczystość nie tylko nie była zapowiedziana, ale nawet nie pokazano jej w telewizji państwowej (co stanowiło złamanie prawa). Sposób jej przeprowadzenia wiele mówi o strachu reżimu, który obawiał się, że wcześniejsze ogłoszenie zaprzysiężenia mogłoby doprowadzić do zablokowania pałacu prezydenckiego przez protestujących.

Zgodnie z oczekiwaniami marsz w niedzielę 27 września – zorganizowany już po raz ósmy w ostatnich tygodniach – ponownie zgromadził w Mińsku ok. 100 tys. ludzi. Ani rosnące represje, ani brak efektów politycznych nie zrażają Białorusinów, którzy wciąż pokazują, jak wielka tkwi w nich determinacja. Reżim stopniowo przykręca śrubę – czego rezultatem są zatrzymania protestujących, które w weekendy dotykają kilkuset osób, i zemsta na kolejnych środowiskach, które publicznie wypowiadają się przeciw reżimowi. Z kolei białoruscy aktywiści stopniowo wypracowują nowe formy oporu. W ostatnich dniach szczególną uwagę zwraca działalność tzw. cyberpartyzantów, wywodzących się z prężnego sektora IT.


Zobacz: Na Białorusi niespodziewanie wyrósł prężny sektor IT. Informatycy wsparli antyreżimowe protesty, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość tego fenomenu.


 

Atakują oni rządowe strony internetowe, w tym telewizji państwowej, oraz upublicznili dane ponad 3 tys. funkcjonariuszy służb MSW. Wszystko to tworzy warunki dla stopniowego demontażu reżimu od wewnątrz. Obecnie zarówno władza, jak też społeczeństwo są zbyt słabe, aby doprowadzić do rozstrzygnięcia na swoją korzyść. Impas zatem trwa.


Czytaj także: Życie Białorusinów tylko pozornie wraca do normy. O zmianę władzy po partyzancku walczą każdego dnia.


 

Szkoda, że zawodzi Unia Europejska, która po raz kolejny nie była w stanie uzgodnić wspólnego stanowiska w sprawie nałożenia sankcji na białoruskich urzędników. Wszystko z powodu weta Cypru, który domaga się reakcji Brukseli w sprawie swojego sporu z Turcją. Tymczasem własną listę sankcyjną wobec funkcjonariuszy reżimu Łukaszenki rozszerzyły o niemal sto nazwisk trzy państwa bałtyckie, które – wspólnie z Polską – zdają egzamin z sąsiedzkiej solidarności. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]