Rosyjski dyktator wiedział, co robi. W czwartek 16 października to on zadzwonił do Białego Domu. Efektem rozmowy jest kolejny zwrot Trumpa i zapowiedź jego kolejnego spotkania z Putinem. Ma się odbyć w Budapeszcie. Pytanie tylko – po co?
Rosja nie zmienia podejścia do Ukrainy, za to sięga po nowy zestaw retorycznych chwytów. Ich adresatem jest Trump, który niezmiennie zdaje się wierzyć, że z Putinem jest o czym rozmawiać. Prezydent USA wykazuje zadziwiającą skłonność do przyjmowania jego słów za dobrą monetę.
Wizyta Zełenskiego u Trumpa nie przyniosła żadnych decyzji
Tymczasem Kreml z trudem skrywa satysfakcję, że drobnymi gestami, okraszonymi pochlebstwami i wizją kontaktów biznesowych, jest w stanie przez kolejne miesiące skutecznie zwodzić Trumpa. Nie przybliża to końca wojny, za to wzmacnia legitymizację reżimu rosyjskiego, a zarazem ośmiesza administrację USA.
Dzień po rozmowie Putina z Trumpem doszło do trzeciej w tym roku wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu. Przebiegła w napiętej atmosferze i nie przyniosła żadnych konkretnych decyzji. Według doniesień „Financial Timesa” Trump był wulgarny, sięgał po narrację rosyjską, nalegając, by Kijów zaakceptował warunki Kremla, inaczej „Rosja zniszczy Ukrainę”.
Odmówił sprzedania pocisków dalekiego zasięgu Tomahawk, czego kilka dni wcześniej nie wykluczał (w ostatnich tygodniach Kijów zaktywizował zabiegi o ich uzyskanie). Tomahawki są wystrzeliwane wyłącznie z systemów zainstalowanych na okrętach podwodnych i nawodnych, których Ukraina nie posiada. Ale nawet gdyby w przyszłości je otrzymała, nie wpłynie to na przebieg wojny.
Ucichły natomiast dyskusje o przekazaniu przez Niemcy pocisków Taurus, co jeszcze w lipcu wykluczył kanclerz Merz.
Szczyt Putin–Trump w Budapeszcie odsunie scenariusz niekorzystny dla Kremla
Wygląda na to, że relacje Trumpa z Ukrainą znów są w impasie. Tymczasem na froncie Rosja niezmiennie naciska – choć nic nie wskazuje, by wkrótce mogło dojść do niekorzystnego dla Ukrainy zwrotu.
Towarzyszą temu intensywne działania Kremla na froncie dyplomatycznym. Ich cel minimum to powstrzymanie USA przed dozbrojeniem Ukraińców i wprowadzeniem nowych sankcji. Nowy szczyt Putin–Trump odsuwa ten scenariusz. Plan maksimum zakłada zaś, że Trump w końcu zniechęci się Ukrainą i mimo wojny odpowie na zabiegi Rosji o nawiązanie z USA współpracy biznesowej.
Choć obecny świat jest pełen niepewności, jedno pozostaje niezmienne: Rosja będzie dążyć do złamania Ukrainy. Putin rozumie, że bez załatwienia „problemu ukraińskiego” nie może myśleć o osiągnięciu swego kluczowego celu, jakim jest rewizja systemu bezpieczeństwa w Europie na jego warunkach.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















