Imię gór

Jeśli nie wiesz, gdzie jesteś, ale wiesz, dokąd iść, to się nie zgubiłeś.

Reklama

Imię gór

Imię gór

01.06.2020
Czyta się kilka minut
Jeśli nie wiesz, gdzie jesteś, ale wiesz, dokąd iść, to się nie zgubiłeś.
Jeszcze pół godziny marszu do schroniska „Chatka Puchatka” na Połoninie Wetlińskiej, Bieszczady, październik 2015 r. Fot. GRAŻYNA MAKARA
J

Jak w wywoływaczu, kolory pokazują się stopniowo. Bo najpierw jest ciemność: w nią się wchodzi, w niej zdejmuje buty, przez nią – znowu! – staje skarpetą w kałużce błota.

Powidoki znikają za drugimi drzwiami, w sieni, w której zostają plecaki. Za trzecimi (i te, lekkie dość, z góralską klamką, kutą, lecz zawsze poluzowaną, trzaskają głośno, aż drży szyba) jest niewielka, pusta dziś jadalnia. Bufet, drewniane stoły, nieużywany kominek, sterta książek i planszówek. Gitara.

I okno – to okno. Zawieszone, jak cała bacówka, nad doliną Wetliny, w której kiedyś stały domy wsi Jaworzec, Ług i Zawój. Widać drogę do przełomu rzeki i schodzące się na horyzoncie, zlewające w jedno, bukowe berda Pereszliby oraz nienazwanych grzbietów opadających z Siwarnej i Bukowiny. Ten widok – pastelowy, wzięty jakby ze starych klisz Agfy – wyłącza czas.

Zostaniemy tu na chwilę.

...

24172

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ja co roku obserwuje tłumy ciągnące do Władysławowa, do niedawna nazywanego ciągle przez starszych Wielką Wsią. Nie wiem czego szuka tam turysta, letnik. Gdy byłem nastolatkiem, jeździliśmy tam z kolegami podrywać dziewczyny bawiące na wakacjach. Pożyczaliśmy też namioty i z zapasem chleba, konserw ruszaliśmy na kaszubskie jeziora. Nie oczekiwaliśmy wygód, ognisko, piwo, wino patykiem pisane, gitara. Było minęło i już nie wróci. Czasem zabieraliśmy z sobą dziewczyny, wcale nie po to by urządzać seksualne orgie. One też nie potrzebowały luksusów, były takie jakieś normalne. To się wszystko pozmieniało, a widzę to po swej małżonce. Była kiedyś na prawdę rozrywkową normalną dziewczyną. Wczesną wiosną, w pierwszą ciepłą niedzielę, proponuję wycieczkę do Helu. Dojeżdżamy na miejsce, a ona do toalety musi - podjedź na stacje benzynową - Tu nie ma stacji benzynowej, możemy poszukać jakiegoś lokalu. - Jak to niema stacji Benzynowej, na dworcu nie pójdę.- szukamy lokalu ale zamknięte jeszcze, kłódka na kibelku na dworcu. Proponuję spacer do lasu, na plaże, pusto jeszcze wszędzie, tylko oczami przewraca. Wracamy do Jastarni na stacje, klimat prysł, proponuję powrót do domu. Oglądam w pociągu te wypindrzone młode damy, paznokcie, usta, rzęsy, włosy i makijaż zrobione pierwsza klasa, gdzie taka pojedzie w Bieszczady. Na Majorkę do hotelu z basenem i owszem, ale podziwiać uroki natury, walczyć z komarami, kleszczami, gzami własnymi nóżkami udeptywać mało uczęszczane szlaki, o kiepskim zasięgu nie wspomnę, ewentualnie do Władka da się zaprosić. Tam impreza trwa całą dobę, jedni wracają z, inni dopiero zaczynają balangę, to jest dopiero wypoczynek. Z jednej strony szkoda, ale z drugiej chyba dobrze, bajzel i śmietnisko urządzamy w tylko w topowych miejscach, łatwiej posprzątać.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]