To nie nowy covid. Eksperci uspokajają po wykryciu hantawirusa

Historia holenderskiego statku MV Hondius z ogniskiem hantawirusa na pokładzie pokazuje, że nasza globalna wioska wciąż boi się pandemii.
Czyta się kilka minut
Ewakuacja pasażerów ze statku MV Hondius w porcie Granadilla. Teneryfa, 10 maja 2026 r. // Fot. Chris McGrath / Getty Images
Ewakuacja pasażerów ze statku MV Hondius w porcie Granadilla. Teneryfa, 10 maja 2026 r. // Fot. Chris McGrath / Getty Images

Rzadko spotykany wirus na przemierzającym Atlantyk statku, którego z powodu kilku zgonów nikt nie chce wpuścić do portu. Brzmi to jak początek filmu katastroficznego albo XX-wiecznej powieści filozoficznej. Jednak historia holenderskiego MV Hondius z ogniskiem hantawirusa na pokładzie jest prawdziwa i pokazuje, że nasza globalna wioska wciąż boi się pandemii.

Hantawirus – jakie objawy?

Wycieczkowiec wypłynął z argentyńskiego portu Ushuaia w Ziemi Ognistej z początkiem kwietnia, gromadząc na pokładzie 175 osób z 27 państw. Sześć dni później u 70-letniego podróżnego stwierdzono objawy infekcji, na którą zmarł po niecałym tygodniu, co uznano za naturalną śmierć. Wdowa po zmarłym wraz z ok. 30 kolejnymi pasażerami opuściła statek na Wyspie Św. Heleny pod koniec kwietnia i w wyniku podobnej infekcji zmarła niedługo potem w RPA. 

Później jednak na płynącym w kierunku Europy statku zmarła jeszcze jedna pasażerka, a 5 kolejnych rozwinęło objawy infekcji, za którą odpowiadał wirus Andes, czyli podtyp hantawirusa. Jego głównym rezerwuarem są gryzonie i przy kontakcie z odchodami tych zwierząt może powodować infekcję u ludzi. Ale odmiana Andes przenosi się również pomiędzy ludźmi. Infekcja objawia się m.in. gorączką, osłabieniem, dusznością i biegunką, a śmiertelność wynosi nawet 40 proc.

Najwięcej zakażeń obserwuje się właśnie w Patagonii, skąd wypłynął statek, a w całej Argentynie od czerwca ubiegłego roku rozpoznano ponad sto przypadków, najwięcej od 30 lat. Zmarłe małżeństwo przebywało w Patagonii kilka miesięcy.

Choć wirus nie jest tak zakaźny, jak pamiętny SARS-CoV-2 (jeden chory może zarazić 2 kolejne osoby, przy 10-20 osobach w przypadku koronawirusa), to reakcja globalnych i krajowych służb była błyskawiczna. 

To nie covid – niskie ryzyko pandemii

Rozpoczęły się poszukiwania osób, które opuściły statek na Św. Helenie i rozpierzchły się po świecie – u kilka z nich wykryto wirusa i poddano je obserwacji. Wycieczkowiec, którego nie chciano wpuścić do portu na Wyspach Zielonego Przylądka, skierowano na Wyspy Kanaryjskie, by tam, choć nie bez kontrowersji, przeprowadzić ewakuację pasażerów do poszczególnych krajów i objąć nadzorem sanitarnym. 

Nadzorujący akcję ewakuacyjną na Teneryfie dyrektor WHO Tedros Ghebreyesus podkreślał, że hantawirus to nie nowy covid, a ryzyko pandemii pozostaje niskie, zaś mieszkańcy wyspy nie muszą bać się o zdrowie. Reakcja służb i zasięg, również geograficzny, sanitarnych działań uzmysławia, z jaką łatwością w globalnym świecie potencjalny patogen może się rozprzestrzeniać. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”