Rzadko spotykany wirus na przemierzającym Atlantyk statku, którego z powodu kilku zgonów nikt nie chce wpuścić do portu. Brzmi to jak początek filmu katastroficznego albo XX-wiecznej powieści filozoficznej. Jednak historia holenderskiego MV Hondius z ogniskiem hantawirusa na pokładzie jest prawdziwa i pokazuje, że nasza globalna wioska wciąż boi się pandemii.
Hantawirus – jakie objawy?
Wycieczkowiec wypłynął z argentyńskiego portu Ushuaia w Ziemi Ognistej z początkiem kwietnia, gromadząc na pokładzie 175 osób z 27 państw. Sześć dni później u 70-letniego podróżnego stwierdzono objawy infekcji, na którą zmarł po niecałym tygodniu, co uznano za naturalną śmierć. Wdowa po zmarłym wraz z ok. 30 kolejnymi pasażerami opuściła statek na Wyspie Św. Heleny pod koniec kwietnia i w wyniku podobnej infekcji zmarła niedługo potem w RPA.
Później jednak na płynącym w kierunku Europy statku zmarła jeszcze jedna pasażerka, a 5 kolejnych rozwinęło objawy infekcji, za którą odpowiadał wirus Andes, czyli podtyp hantawirusa. Jego głównym rezerwuarem są gryzonie i przy kontakcie z odchodami tych zwierząt może powodować infekcję u ludzi. Ale odmiana Andes przenosi się również pomiędzy ludźmi. Infekcja objawia się m.in. gorączką, osłabieniem, dusznością i biegunką, a śmiertelność wynosi nawet 40 proc.
Najwięcej zakażeń obserwuje się właśnie w Patagonii, skąd wypłynął statek, a w całej Argentynie od czerwca ubiegłego roku rozpoznano ponad sto przypadków, najwięcej od 30 lat. Zmarłe małżeństwo przebywało w Patagonii kilka miesięcy.
Choć wirus nie jest tak zakaźny, jak pamiętny SARS-CoV-2 (jeden chory może zarazić 2 kolejne osoby, przy 10-20 osobach w przypadku koronawirusa), to reakcja globalnych i krajowych służb była błyskawiczna.
To nie covid – niskie ryzyko pandemii
Rozpoczęły się poszukiwania osób, które opuściły statek na Św. Helenie i rozpierzchły się po świecie – u kilka z nich wykryto wirusa i poddano je obserwacji. Wycieczkowiec, którego nie chciano wpuścić do portu na Wyspach Zielonego Przylądka, skierowano na Wyspy Kanaryjskie, by tam, choć nie bez kontrowersji, przeprowadzić ewakuację pasażerów do poszczególnych krajów i objąć nadzorem sanitarnym.
Nadzorujący akcję ewakuacyjną na Teneryfie dyrektor WHO Tedros Ghebreyesus podkreślał, że hantawirus to nie nowy covid, a ryzyko pandemii pozostaje niskie, zaś mieszkańcy wyspy nie muszą bać się o zdrowie. Reakcja służb i zasięg, również geograficzny, sanitarnych działań uzmysławia, z jaką łatwością w globalnym świecie potencjalny patogen może się rozprzestrzeniać.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















