Węgierski dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi to dla władz w Budapeszcie idealny kandydat na „agenta obcych służb”: publikuje na Zachodzie, prowadzi własny portal, pisał o próbach werbowania przez węgierski wywiad urzędników Unii Europejskiej oraz o wpływach rosyjskich służb nad Dunajem.
W czwartek 26 marca ekipa Orbána ogłosiła więc, że Panyi to szpieg. Pracując rzekomo dla Ukrainy, miał podsłuchiwać szefa węgierskiej dyplomacji Pétera Szijjártó. Tego samego, który – co wcześniej ujawnił właśnie Panyi – regularnie telefonował z Brukseli do Moskwy, aby relacjonować przebieg poufnych unijnych narad.
Orbán straszy Węgrów wojną, Unią Europejską i Ukrainą
Oskarżenie wobec reportera to zapowiedź wyjątkowo ostrego finiszu kampanii na Węgrzech przed zaplanowanymi na 12 kwietnia wyborami do parlamentu. Oraz sygnał, kolejny już, że główny jego temat to Ukraina.
Wieczorne mityngi Viktora Orbána i partii Fidesz, zagrożonych utratą władzy, odbywają się w tych dniach w specyficznej oprawie: uczestnicy trzymają płonące pochodnie, a niebo nad sceną, jakby wypatrując wrogiego desantu, przeczesują reflektory-szperacze.
Także podczas wiecu 25 marca w Ostrzyhomiu Orbán powtarzał, że „zagrażają nam z wielu stron”. Twierdził, że Ukraina i Unia chcą wciągnąć Węgry do „obcej wojny” – Kijów wstrzymaniem tranzytu rosyjskiej ropy przez rurociąg „Przyjaźń”, a Bruksela pożyczką dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro. Orbán ją blokuje. Blokuje też zwrot pieniędzy dla Polski za broń przekazaną Ukrainie jeszcze w 2022 r.
Węgierska opozycja rośnie w sondażach
Ostatnie sondaże mówią już o 23-procentowej przewadze opozycyjnego ugrupowania Tisza, na którego czele stoi Péter Magyar (wcześniej związany z elitami władzy, a od dwóch lat ostro je krytykujący). To dobra wiadomość dla opozycji, która obawia się, że w razie skromnego jej zwycięstwa Orbán, zapatrzony w Trumpa, mógłby sięgnąć po „nadzwyczajne środki” i unieważnić wybory – ponownie tłumacząc to wpływem obcej agentury.
Jednak nawet taka przewaga nie gwarantuje opozycji zwycięstwa: wielu przeciwników Orbána nie ufa Magyarowi, a sondaże zwykle nie doszacowują poparcia dla Fideszu.
W Budapeszcie mówi się o szykowanej przez rząd publikacji rzekomych dowodów na powiązania polityków Tiszy z władzami w Kijowie. W dodatku ze wsparciem dla Fideszu ma wkrótce przybyć do Budapesztu amerykański wiceprezydent J.D. Vance, nieprzychylny Ukrainie. „Złoty sojusz” ze Stanami ma być dowodem na potęgę Węgier w świecie.
Europejska skrajna prawica jedzie do Budapesztu
Kampania przyspieszyła 23 marca, gdy do Budapesztu zjechali politycy skrajnej prawicy. W budapeszteńskim parku Millenáris odbył się starannie wyreżyserowany wiec. Marine Le Pen, Matteo Salvini, Geert Wilders i kilkunastu mniej znaczących polityków (z Polski był wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak) powtarzali, że za sprawą Orbána, jedynego przywódcy w Europie, który nie ugiął się szantażowi brukselskich elit, Węgry są dziś centrum kontynentu, z którego 12 kwietnia może rozpocząć się jego odrodzenie.
Petr Macinka z czeskiej populistycznej partii Kierowcy dla Siebie uznał wręcz, że Orbán to osobowość na miarę Michała Anioła – geniusz, który rodzi się raz na kilkaset lat. Z osobną wizytą przybył też na Węgry prezydent Karol Nawrocki, co Orbán przedstawiał jako dowód poparcia także z Polski.
Jak Węgry stały się partnerem Rosji
Skupiona na kwestii praworządności Bruksela przegapiła, że w ostatnich latach Węgry stały się oczami i uszami Rosji w Europie. W ujawnionych przez Panyiego rozmowach Szijjártó prosił Ławrowa m.in. o działania na rzecz Fideszu w Słowacji, wśród miejscowych Węgrów. Zdaniem dziennikarza, Kreml stosuje przed wyborami te same metody, którymi usiłował we wrześniu 2025 r. wpłynąć na wybory w Mołdawii (tam bez powodzenia).
To już nie tylko powiązania gospodarcze – tanie rosyjskie surowce, od których Węgry są uzależnione, czy wspólna z Rosją rozbudowa elektrowni atomowej w Paksu. To przede wszystkim związki służb i polityków z obu państw sprawiają, że inaczej trzeba dziś spojrzeć na rolę Węgier na Zachodzie.
Orbán i słowacki premier Fico blokują wspomnianą unijną pożyczkę dla Ukrainy. Kilka dni temu parlament w Budapeszcie uchwalił rezolucję przeciw członkostwu Ukrainy we Wspólnocie.
Co wygrana Pétera Magyara zmieni dla Ukrainy i Europy
Zatrzymanie podróżującego tranzytem z Austrii transportu złota i gotówki, należących do ukraińskiego banku, propaganda Orbána wykorzystuje do budowania obrazu Ukrainy jako państwa quasimafijnego.
Największą w tej kampanii przysługę oddał zresztą Fideszowi sam Zełenski, który, tracąc cierpliwość, rzucił, że „poda adres” Orbána ukraińskim żołnierzom. Efekt: nieufność do Kijowa wzrosła nawet wśród zwolenników Magyara, który tematu Ukrainy unika jak ognia (zagranicznym mediom tłumaczy, że robi tak, by nie stracić poparcia).
Jeśli za kilka dni Tisza wygra, Europa odetchnie z ulgą. Węgierska opozycja – to pospolite ruszenie przeciw Fideszowi, wewnętrznie zróżnicowane – stanie przed arcytrudnym zadaniem rozmontowania propagandy i powiedzenia obywatelom, że gospodarka kraju jest na skraju zapaści. Dla Kijowa upadek Orbána nie musi jednak oznaczać końca kłopotów z Węgrami.
Magyar i Ukraina: relacja skomplikowana
Ewentualna wygrana opozycji zbliży Budapeszt do Brukseli i prawdopodobnie umożliwi odblokowanie unijnych funduszy dla Węgier. Jednak w kwestii Ukrainy Péter Magyar różni się od większości europejskich przywódców:
- podkreśla, że to Rosja jest agresorem, ale wyklucza wysłanie na Ukrainę węgierskiej broni;
- podobnie jak Fidesz porusza w kampanii temat węgierskiej mniejszości na Zakarpaciu i krytykuje dyskryminujące, jego zdaniem, ukraińskie przepisy dotyczące języka i kultury węgierskiej;
- unika jednoznacznych deklaracji; według sondaży Węgrzy uważają, że Rosja i Ukraina to niemal takie samo źródło ryzyka (odpowiednio: 47 i 50 proc.); wyborcy Tiszy różnią się tu tylko nieznacznie: dla 54 proc. groźniejsza jest Rosja;
- chce reintegracji Węgier z UE, dlatego ewentualne załagodzenie sporu z Kijowem zależy od szerszej polityki europejskiej i uwzględnienia w niej „interesu Węgier”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z 
- Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
- Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
- 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
Najniższa cena przed promocją 29,90 zł




















