Zwyczaj żegnania odkrywców wyruszających w podróż jest stary jak nasza cywilizacja; zarzuciliśmy go jednak, gdy na Ziemi opisaliśmy wszystkie lądy i morza. Ludzi, którzy w poprzedni wtorek na przylądku Canaveral oglądali start misji Artemis II, łączyło jednak dużo z tymi żegnającymi kiedyś Kolumba w Palos. Również to, że ze znaczenia tej chwili mogą zdać sobie sprawę dopiero po dekadach.
Współczesna wyprawa na Księżyc
Program Artemis to początek serii przedsięwzięć, których celem jest założenie stałych baz na innych ciałach niebieskich. Innymi słowy, zamieszkanie poza Ziemią. W przeszłości śmiałe kosmiczne pomysły temperowały pieniądze i politycy; nie ma gwarancji, że i teraz tak się nie stanie.
Wyścig Amerykanów (ale i Europejczyków, którzy dostarczają tzw. moduł serwisowy) z Chińczykami (którzy utrzymują, że wyślą ludzi na Księżyc już za cztery lata) jest jednak inny niż rywalizacja z ZSRR z czasów programu Apollo.
Kilka tygodni temu NASA zmieniła grafik kolejnych lotów; mimo upolitycznienia amerykańskich agencji federalnych, szukanie na Księżycu wody i założenie bazy do lotów w kierunku Marsa wydaje się wciąż ważniejsze od ambicji tego czy innego prezydenta.
Jeśli statek „Integrity” i jego czteroosobowa załoga zbliżają się w tych dniach bezpiecznie do Ziemi, duża w tym zasługa wiedzy i doświadczenia z poprzednich dekad.
Program Artemis
System SLS, którego rakiety wyniosły astronautów w kosmos, działa podobnie jak zespół nośny wahadłowców. Manewry umożliwiające ostateczną konfigurację statku na orbicie – najwcześniej w połowie 2027 r. przećwiczy je załoga Artemis 3 – przypominają te wykonywane przez astronautów Apollo.
Nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądał lądownik księżycowy (nad ich modelami pracują firmy SpaceX i Blue Orgin), wiadomo jednak, że podczas misji Artemis 4 poleci on w okolice Księżyca osobno i dopiero tam połączy się z nimi podróżująca z Ziemi załoga.
Śledząc przyszłe misje będziemy oglądać ujęcia podobne do słynnej sceny dokowania z filmu „2001. Odyseja kosmiczna” – może nieco skromniejsze, lecz nie mniej spektakularne, bo prawdziwe. Walc „Nad pięknym modrym Dunajem” będzie jak zaproszenie do nowego tańca w kosmosie.
Lęk i zmartwienie sprawami świata – klimatem, wojnami, Putinem i Trumpem – przypominały w tę Wielkanoc Boże Narodzenie 1968. Mówiono, że okrążająca Księżyc misja Apollo 8 i wykonane z jej pokładu słynne zdjęcie wschodu Ziemi „uratowały” tamten niespokojny rok. Może i dziś potrzebujemy takiego ratunku?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















