Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

I po co było to wszystko

I po co było to wszystko

26.03.2018
Czyta się kilka minut
KS. GRZEGORZ STRZELCZYK: Najważniejszym przesłaniem Paschy jest to, że Bóg nie wyciąga żadnych konsekwencji po zamordowaniu jego Syna. Cokolwiek zrobimy, nie wywoła to represji. Po śląsku mówiąc: Ponbóczek to strzimo.
Hans Memling „Pasja”, 1471 r.
Hans Memling „Pasja”, 1471 r.
M

MACIEJ MÜLLER: Szkoda, że Kościół odrzucił Ewangelię Piotra. Opisano w niej scenę wyjścia Chrystusa z grobu. Są tam świadkowie, wszystko jest jasne.

Ks. GRZEGORZ STRZELCZYK: Ten tekst jest apokryfem, powstałym w II wieku, później niż wszystkie pisma kanoniczne. Dlatego go odrzucono. Ewangeliści nie zapamiętali nikogo, kto by obserwował moment zmartwychwstania. Tak więc szanując źródła, wypada przyjąć, że nikt go nie widział. Czy to szkoda? Bóg działa w dialektyce ujawnienia się i ukrycia. Nawet kiedy ujawnia się najbardziej, czyli w Synu, to pozostaje schowany za człowieczeństwem. Prawdopodobnie to właśnie dlatego zostaje zakryte zmartwychwstanie, które mogłoby być najważniejszym momentem w ujawnieniu tożsamości Jezusa.

No i mamy asymetrię. Bo na makabryczną śmierć Jezusa mógł patrzeć, kto chciał.

Jest w nas gigantyczna potrzeba tego, żeby...

22547

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Szkoda, że Kościół odrzucił Ewangelię Piotra. Opisano w niej scenę wyjścia Chrystusa z grobu. Są tam świadkowie, wszystko jest jasne"...A ja mówię-nie szkoda, a nawet-inaczej nie można. Zmartwychwstanie Chrystusa do fundament chrześcijańskiej wiary, a nie wiedzy. Czy wiedza jest niedobra? Czy jest w opozycji do wiary? I tak, i tak nie. Spór teologiczny o relację wiary i wiedzy(rozumowych spekulacji w oparciu o logikę i zasób wiedzy naturalnej)trwał i trwa w Kościele od ponad tysiąca lat, a konfrontacja pomiędzy tzw. teologią spekulatywną, a teologią negatywną, była jedną z kontrowersji pomiędzy Reformacją a Tradycją w XvI wieku. "Boga swym rozumem nie ogarniesz, a to co już ogarniesz, Bogiem nie jest"-naucza św. Augustyn jako Doktor Kościoła. Jednak już tysiąc lat po nim, urząd Kościoła nagromadził już sporo tzw. dogmatów wiary,które "wierny Kościoła" miał obowiązek przyjmować jako fundament wiary-spekulacje intelektualne klerykalnej elity ujęte w tzw. kanony kościelne, zostały wyniesione ponad osobiste doświadczenie relacji człowieka z Bogiem. Nastapiła więc pewna perwersja chrześcijańskiej duchowości i coraz głębszy regres duchowy z braku relacji Bogiem. W schyłku średniowiecza narodził się alternatywny ruch tzw. devotio moderna, wywodzący się z tradycji augustiańskiej. Z tego nurtu czerpał m.in. M.Luter, który chcąc przywrócić proporcję miedzy "jasnym rozumem", a "ciemną wiarą" doprowadził do rozbicia Zachodniego Kościoła. Ale sama strona Reformacji nie ustrzegła się pokusy "wyjaśniania" wiary tak że w jej obrębie wyłonił się nurt tzw. wyższej (racjonalnej) krytyki Biblii, której efektem było obrzucenie wiary w obiektywnego, transcendentnego Boga. Po dziś dzień w kościołach Refvormacji jest rozdzielenie na tzw. skrzydło ewangelikane(fideistyczne)i liberalne(quasi racjonalne). Podobnie i w obrębie kościoła rzymskokatolickiego trwa napięcie pomiędzy "konserwatystami" odwołującymi się do spekulatywnych dogmatów(neotomizm), a "liberałami" kładącymi akcent na osobisty akt wiary w oparciu o własne doświadczenie egzystencjalne(ruchy charyzmatyczne)...I po co to to wszystko było-pada pytanie w tytule arttykułu. Jak trudno jest na to odpowiedzieć teo-logicznie, spróbuję przedstawić w kolejnym wpisie.

bicie teologicznej piany trwa już od dawna i nadal ma się dobrze

...przerobionym na mydło przez alternatywnych ideologów, którzy swe bezbożne koncepta na nowy ład i nowego człowieka,beztrosko wprowadzają w życie ku powszechnemu nieszczęściu na ziemi.

Ano po to, by zaistniało istnienie, mówiąc po scholastycznemu: by się zaktualizowało-by potencja istnienia przeszła w akt istnienia. Jak? Poprzez relację-istnienie aktualizuje się poprzez relację. Jaką relację? Boga z Bogiem-w relacji tworzy się podstawowa triagonalna konstrukcja, która jest istnieniem. Na gruncie pojęć antropocentrycznych mówi się o unii hipostatycznej trzech osób, która jest jedną istotą i istnieniem zarazem-Bogiem. Bóg a istnienie jest określeniem jednoznacznym, choć intelektualne ogarnięcie Boga-istnienia, w którym "jest wszystko", jest trudne. Bóg aktualizuje istnienie poprzez relację ze swoją alternatywą, którą jest stwarzanie. Stwarzanie to wyodrębnienie się tzw. pola racjonalności z chaosu Jednego: "na początku był Logos"-podaje apostoł Jan w Ewangelii. Parę wieków wcześniej Pitagoras mówił o Bogu-przyczynie hipostazy liczby i matematyki-ponadliczbowe Jedno, bedące uzupełnieniem abstrakcyjnej konstrukcji Jednego, zaproponowanej przez Parmenidesa. Dla Pitagorasa, matematyczna wielość stanowiła dowód na istnienie ponadmatematycznego Jednego, który poprzez proporcję buduje istnienie harmonii-kwantu. Odwołując się do pojęć antropocentrycznych-stwórcza aktualizacja jest aktem ofiarnym Boga, który wyrzeka się swej autonomii Jednago dla istnienia w relacji wielości. Logos-pole racjonalności jest pierwszą ofiarą na rzecz aktualizacji. Aktualizację zamyka reakcja-odpowiednia ofiara idąca w drugą stronę-od wielości ku jednemu. Bóg w zaktualizowanej relacji potrzebuje drugiej osoby i tą jest (staje się) Syn Boży w akcie najwyższej ofiary złożonej w imienieniu całego stworzenia. Syn Boży-Logos, który stał na początku aktu, zakończył go w ofierze "pełnej i czystej" w punkcie czsoprzestrzeni zwanej Golgotą. Ofiara za grzechy (ludzi) to zamknięcie procesu aktualizacji istnienia w relacji:chaos-logos-kosmos realizują sens miłości w triagonalnej konstrukcji trójkąta protokatnego równoramiennego, czyli Trójcy Boga-Ojca, Boga-Syna i Ducha Świętego. Duch Święty jest niewymierną liczbą pierwiastka z 2 w przeciwprostokątnej Krzyża, czyli wynikiem wzajemnej relacji we współuczestniczącej ofierze... Oto teologia w pełnym znaczeniu -logii. I wszystko jasne...A jak nie, to strzelę aktem strzelistym: Boże, choć Cię niepojmuję; jednak nad wszystko miłuję; nad wszystko co jest stworzone; boś Ty Dobro Nieskończone.

to jeden wielki błąd. Niemniej jednak, jest to błąd, będący warunkiem sine qua non judaizmu par excellence. ©®

Nawet po przyjęciu założenia, że Chrystus był tylko człowiekiem, nie można wnioskować że umarł ateistą. Tak po ludzku można tylko uznać, że na chwilę stracił wiarę w Boga, a więc i w swoje Synostwo, bo następnymi jego słowami były: "Wykonało się" - z tego wynikałoby, że wiarę po chwili odzyskał. A jak oceniać to po chrześcijańsku? Pytanie tylko retoryczne rzecz jasna. Może to znak, że ostatni dystans dzielący Chrystusa od celu był ścieżką, którą musiał przebyć tylko sam, może to dopełniło owe ogołocenie z boskości, to miażdżące doświadczenie zewnętrznej oczywistości - że "Boga nie ma"? A może Chrystus głośno wykrzyczał te słowa, by ktoś zrozumiał, że Bóg który jest pełnią czuje się samotny? Chyba na tajemnicy tych słów wielu zrobiło mistyczną karierę. Właściwie to można życie duchowe budować na kontemplacji jednego takiego zdania. Ale dziennikarz to musi żyć z wielu pytań:)

Że grzechy zasłaniają nam Boga. W momencie śmierci Chrystus wziął na siebie wszystkie ludzkie grzechy i one mu Boga Ojca na ten moment zasłoniły.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]