Reklama

Poradnik życia wiecznego

Poradnik życia wiecznego

25.10.2021
Czyta się kilka minut
KS. GRZEGORZ STRZELCZYK, teolog i proboszcz: Albo wierzę, że Chrystus zmartwychwstał, i moja nadzieja na życie wieczne nie jest próżna, albo nadzieja ta jest próżna. Z tym dylematem trzeba żyć.
Święci Augustyn, Grzegorz Wielki, Hieronim i Ambroży. Pier Francesco Sacchi, Czterej doktorzy Kościoła, 1516 r., Luwr. JOSSE / LEEMAGE / AFP / EAST NEWS
A

ARTUR SPORNIAK: Ksiądz ma swoich bliskich świętych?

KS. GRZEGORZ STRZELCZYK: Imię Grzegorz nosiło wielu świętych i tak się złożyło, że byli wybitnymi teologami: Grzegorze z Nyssy i z Nazjanzu, Grzegorz Wielki, który jest moim patronem. Ze względu na zawodowe zamiłowanie wszyscy oni są mi bliscy. Do tego dochodzi Jan jako patron drugiego imienia oraz Franciszek z trzeciego imienia. I robi się poważnie.

Kim oni są dla Księdza?

Najpierw – wzorem myślenia. Lubię świętych, którzy coś pisali, bo wtedy mogę z nimi współmyśleć. I dlatego najbliżsi są dla mnie ci święci, których dużo czytałem. Czasem mam wrażenie, że oni są w mojej głowie, że np. myślę Ambrożym albo którymś z Grzegorzów, albo – co nie daj Boże – Augustynem.

Co nie daj Boże?

Bo z Augustynem pasjami się nie zgadzam co do jego platonizmu, który wyłazi u niego wszystkimi...

18076

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Mam znajomego magistra teologii, pytałem się go kiedyś, czy z tego można wyżyć. Odpowiedział, że nie próbował jeszcze, ale kiepsko to widzi, ma rodzinę i dzieci. Nie rozumiem dlaczego założenie, , że gdy wszystko się kończy wraz ze śmiercią, skazuje na marazm. Całe nasze życie religijne ukwiecone jest wpajaniem w nas, że jesteśmy grzeszni. Potrzebujemy przebaczenia, odpustów, rozgrzeszenia. Musimy pokutować, zadośćuczyniać, a i tak nasze zbawienie zależy od boskiego widzimisię. W dodatku ksiądz nawet za co łaska i tak niczego mi na górze nie załatwi. Wszystko to dość mocno obciąża psychicznie i wcale nie czyni łatwiejszym opuszczanie tego łez padołu. Jestem i tak zadowolony z przeczytania tekstu, bo o dziwo nic o Halloween i dyniach nie było, dziady ujdą.

To trudno odnaleźć sens w tym by czynić cokolwiek wykraczające ponad doczesność. Jakikolwiek wysiłek nakierowany na czas "po nas" wydaje się być nie do uzasadnienia z logicznego punktu widzenia. Jeśli uznamy, że grzech to inaczej słabość/niedoskonałość, która nie jest przewiną, a jest wyzwaniem, to i życie religijne może być całkiem ciekawe, ale takie coś to raczej nie w katolicyzmie.

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]