Reklama

Nie zaskoczyliśmy Boga

Nie zaskoczyliśmy Boga

26.04.2015
Czyta się kilka minut
Ks. Grzegorz Strzelczyk, teolog: Wiara nie polega na ogarnięciu prawd i zasad. Wiara wiąże się z przeżyciem relacji.
Ksiądz Grzegorz Strzelczyk, doktor teologii dogmatycznej. Katowice, kwiecień 2014 r. Fot. Michał Łuczak dla „TP”
B

BŁAŻEJ STRZELCZYK: Dlaczego Ksiądz twierdzi, że nie ma sensu o tym rozmawiać?
KS. GRZEGORZ STRZELCZYK: Nie, że nie ma sensu. Tylko że jeśli będziesz mnie pytał o samotność i melancholię Boga, to zaczniemy nadmiernie antropomorfizować. A to jest strzelanie sobie w kolano.
 

Dlaczego?
Ponieważ wpadniemy w autonarrację. Kiedy chcesz określać Boga ludzkimi kategoriami, to tak naprawdę będziesz mówił o sobie. Dlaczego chcesz o tym rozmawiać?
 

Chcę zrozumieć, co to znaczy mieć „osobiste doświadczenie Boga”.
To częsty problem, bo wiąże się z kształtowaniem naszej wiary i przeakcentowaniem jej emocjonalnej strony.
 

Co to znaczy mieć „osobiste doświadczenie Boga”?
Jeśli człowiek się modli, to może się zdarzyć, że oprócz „strumienia wstępującego” dozna...

18391

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Będąc w Niedzielę Miłosierdzia na Mszy Świętej w Bazylice Miłosierdzia w Krakowie, usłyszałem od celebransa a był nim biskup, kapitalne wytłumaczenie pojęcia Miłosierdzia. Kapitalne to znaczy takie,które dociera do każdego człowieka. Jesteś miłosierny wtedy, kiedy uda ci się przekroczyć sprawiedliwość.

przekroczyć?

Magdo rzeczy proste charakteryzują się prostotą. Człowiek wewnętrznie skonfliktowany, tego nie może dostrzec. Dlaczego? Ponieważ jest zagubiony. By przekroczyć swoją sprawiedliwość,na początku trzeba być człowiekiem sprawiedliwym. Bo przecież człowiek niesprawiedliwy nie może być sprawiedliwym,jeżeli tak, to nie ma co przekraczać. Znakomitym przykładem jest tu biblijny ojciec marnotrawnego syna. Sprawiedliwą oceną tego co uczynił jego syn, byłoby powiedzenie mu won. Byłoby to ze wszech miar słuszne i sprawiedliwe. Jednak ojcu udało się pokonać własną sprawiedliwość i okazać miłosierdzie. Miłosierdzie to konkretny fakt a nie pobożne myślenia i wzniosłe myśli. To nie kochanie całego świata, bo to może czynić tylko Bóg. A my jesteśmy tylko grzesznikami.

Nie da rady, aby przekroczyli sprawiedliwość, skoro nie potrafią tego, co Bóg?

Jeśli ojciec uznał, że w procesie wychowawczym popełnił błąd i stąd nieodpowiedzialność syna to sprawiedliwie ujmując zdawał sobie sprawę, że jest współodpowiedzialny za nieprawość syna, zatem z już czystego poczucia sprawiedliwości nie mógł go oddalić. Człowiek jest zbyt niedoskonały, zbyt ograniczony intelektualnie by mógł być sprawiedliwy w pełnym wymiarze, stać go tylko na pewne ograniczone atrapy sprawiedliwości. Zwykła intelektualna wiedza o tym, że sprawiedliwość jest dla naszego poznania niedostępna wymusza skłonność do pobłażliwości/miłosierdzia. Człowiek który uważa się za sprawiedliwego to albo pyszałek, albo głupiec, albo jedno i drugie.

To pytanie czy stwierdzenie? Jeżeli pytanie, to go nie rozumiem, jeżeli stwierdzenie, to tym bardziej.

jako grzesznika. Powiedz więc, co jest w nim odkrywczego i czy udało się Tobie przekroczyć ów próg.

Dziękuję księdzu Grzegorzowi za wzbudzenie niepokoju, że być może jednak katolicyzm to akceptowalna dla mnie droga poznawania Boga? (niemniej cóż oznacza jeden niepokój w bezmiarze oceanu nieakceptowalności?), jednocześnie gratulacje dla księdza za zachowanie cierpliwości wobec zadającego pytania :P (hmm krewny?)

Nie zachwyca, tylko definiuje. Zachwycenie to mistyka. Miłosierdzie, przynajmniej moim zdaniem, niewiele ma wspólnego z mistyką. Dzisiaj bardzo dużo ludzi mówi o miłosierdziu, nawet w Kościele, księża mówią o nieskończonym Bożym Miłosierdziu. Co to znaczy? Na przykład można to zinterpretować, żyjmy tak, jakby Boga nie było, bo jak jest, to przecież jest nieskończenie miłosierny, czyli na wieczne męki nas nie skaże.Nie ma takiej możliwości..Mam jakieś wewnętrzne przekonanie, że dużo ludzi, nawet uważających się za wierzących, tak właśnie interpretuje, owe nieskończone Boże Miłosierdzie. Dlaczego syn marnotrawny powrócił do ojca? Bo zrozumiał swój grzech? Żal mu się ojca zrobiło? Zatęsknił z Ojczyzną? Nic z tych rzeczy.......... Powód był bardzo prozaiczny. Życie uderzyło go w 4 litery. Miał do wyboru, albo śmierć w gnoju, albo powrót bez względu na konsekwencje. Wybrał to drugie. Ojciec gdy go zobaczył, przekroczył własną sprawiedliwość i okazał mu miłosierdzie. Podobnie, przynajmniej moim zdaniem jest z nami grzesznikami. Dlaczego grzesznicy, nieraz wieloletni wracają do Boga? Bo nagle pokochali Boga i odpowiadają na Jego Miłość? Może ale bardzo rzadko. Grzesznicy wracają do Boga, gdy życie uderzy ich w 4 litery. Oczywiście owe uderzenie w 4 litery, ma różne odsłony. Jednak w pewnym momencie uświadamiają sobie, ż osiągnęli dno a w pamięci mają owe czasy, gdy byli, piękni i młodzi korzystali nawet jako dzieci z Sakramentu Pokuty. Pamiętają ów pokój w swoim sercu, właśnie wtedy.......... I wracają.Wtedy właśnie Bóg, przekracza granice swojej sprawiedliwości i wychodzi im na spotkanie w swoim nieskończonym Miłosierdziu. Bóg jest nieskończony czyli nie ma granic, ale trzeba to jakoś opisać, używając ludzkich słów. Alternatywą dla tych ludzi, jest to co miał do wyboru syn ojca, żyjąc tam gdzie trafił z własnego wyboru. Jestem głęboko przekonany, że Bóg pragnie przekraczać, granice swojej sprawiedliwości, okazując Miłosierdzie, jest to możliwe dla każdego, nawet największego grzesznika. Czy mnie się udało przekroczyć granice swojej sprawiedliwości? To wcale nie jest takie proste, ale czasem tak. Czasem nie oznacza - zawsze.

Ponadto każdy z nas ma w sobie 'wyryty' ów znak, pamięć o Domu Ojca. Pamiętasz, co powiedział uczniom Jezus? Powiedział coś takiego; Gdy będę w domu mojego Ojca przyciągnę was do siebie. Miłość przyciąga, i największego łotra ...

Miłość nie przyciąga łotrów, nawet ta Boska. Do miłości trzeba się narodzić, czasem na nowo. Łotrów przyciąga : seks, władza, pieniądze. Łotrów tylko to interesuje.

Przypomnij sobie jak zmienił się starszy brat. On sądził, że bardziej miłował Ojca. Tymczasem szukał wpierw sprawiedliwości. Dopiero młodszy brat otworzył mu oczy. Tak naprawdę sam powracał z dalekiej podróży, narodził się na nowo. Idealnie pasuje do Twojego komentarza, ale Twoje spojrzenie było inne ,niż moje.Ty widzisz grzesznika, który potrzebuje miłosiernego Ojca, ja zaś idę o krok dalej...potrzebujemy ludzi słabych, takich, jakim okazał się być 'syn marnotrawny' aby samemu doświadczyć miłosierdzia, aby przyjmując głodnych, spragnionych, odrzuconych zbliżyć się do Ojca. Aby doświadczyć miłosierdzia samemu trzeba być miłosiernym, nawet wobec samego siebie; Pójdę do domu Ojca

Starszy brat, bardziej miłował ojca, ponieważ był z ojcem wtedy, gdy utracjusz, był sobie poszedł w świat. Miłość to real a nie słodkie uczucia. A że oczekiwał sprawiedliwości? Tylko głupiec nie oczekuje sprawiedliwości. Fakt nie był miłosierny. I to nie brat otworzył mu oczy, tylko właśnie ojciec. Bo tylko człowiek, który potrafi przekroczyć granice swojej sprawiedliwości, potrafi to dotknąć innym. Bo czasem Magdo bywa, że ludzie pomagają słabszym, lecz tak naprawdę czynią to dla siebie samych a nie tych innych. Bo właśnie wtedy czują się silni i potrzebni. Mogą grać przed innymi i przed samym sobą. Inni to tylko tło, dla ich aktorstwa. Tacy ludzie, najbardziej potrzebują Bożego Miłosierdzia, bo bez niego, nigdy nie przekroczą samych siebie.

ubogim. Chrystus posyła do tych, co się źle mają i owszem niejednokrotnie okazuje się, iż ubodzy dają nam więcej, niźli sądziliśmy. Przypowieść o Synu Marnotrawnym ilustruje doskonale relacje jakie zachodzą w Kościele pomiędzy braćmi . Bóg nie chce, abyśmy sądzili, osądzali innych: Nie sądźcie,a nie będziecie sądzeni, dawajcie a będzie wam dane...On pragnie,abyśmy przyjmowali wszystkich, przebaczali, bo tylko wówczas robimy miejsce Duchowi Św. otwieramy drogę ku nawróceniu. Tylko będąc łagodni, nie pamiętając złego sprawiamy, ze dar łaski jest i naszym udziałem. Szczodrość Boża ma to do siebie, że się rozmnaża, za sprawą jednego rozlewa się strumieniem na wszystkich. Owe promieniowanie dotknęło i starszego brata. On nie ufał Ojcu, sądził Go i brata swego...Tymczasem powraca największy grzesznik, a Ojciec otwiera szeroko drzwi, zastawia stół i zaprasza wszystkich na ucztę. I tak to jest, trzeba nam ubogich, aby doświadczyć prawdziwej Bożej Miłości, trzeba nam przyjmować wciąż na nowo odrzuconych, abyśmy zobaczyli jacy jesteśmy sami ubodzy...Trzeba nam braci najmniejszych, aby móc weselić się we wspólnocie jednego Ojca...Katolikom,niektórym, wydaje się, iż sami z siebie są tak doskonali, że nie potrzebują innych, że inny narusza świętość ich Boga, nieskazitelność świątyni i niegodny jest Stołu Pańskiego. Tymczasem On powiada: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście,a ja was pokrzepię. To nie Bóg odrzuca to my odrzucamy. To nie Bóg sądzi to my sadzimy. To nie Bóg ustanowił prawa wedle których wykluczamy innych ze wspólnoty chleba to starsi bracia uczynili, Oni chcą sprawiedliwości, a nie miłosierdzia. A o Bogu najmniej wiemy, zaś o sobie, zwłaszcza uczynkach wobec tych do których czujemy się posłani, niejednokrotnie wiedzieć nie chcemy. Zdarza się, iż ukrywając się za literą prawa wygłaszając swój statut ; my mamy prawo...popadają w niełaskę zagradzając sobie drogę doń. Zaś najważniejsze i pierwsze jest : Słuchaj...Będziesz miłował...

Wygłosiłaś piękną homilię. Tak sobie myślę, że byłaby w sam raz, dla jakiegoś młodego księdza, podczas Mszy I - komunijnej. Takie to gładkie, piękne, poprawnie duchowo. Żeby jeszcze na tym łez padole nie było grzechu i ludzkiej słabości. Ale on jest i........ zawsze będzie. By była jasność, ja nie potępiam tego co napisałaś, ponieważ jest ten tekst poprawny duchowo, co zaznaczyłem wcześniej. Tylko Magdo musiałbym powiedzieć sprawdzam. A jak sprawdzić? Na przykład Magdo, owym sprawdzeniem byłoby wybudowanie koło twojego domostwa, jakiegoś obozu dla owych muzułmanów z włoskiej wyspy Lampedusa. Czy wtedy Magda byłaby w komitecie powitalnym owych biednych ludzi, czy wręcz przeciwnie - w komitecie protestacyjnym z hasłem pomoc tak, ale nie tutaj........ Ja w takiej sytuacji nie byłbym ani w jednym, ani w drugim. Musiałbym trochę się temu przyjrzeć, by to jakoś ogarnąć. Wprawdzie Pan nasz Jezus Chrystus powiedział, bądź zimny lub gorący, nie bądź letni, ale tak sobie myślę, lepiej być letnim, niż obłudnikiem. Bo widzisz Magdo ja codziennie w TV widzę ludzi, którzy za wartości chrześcijańskie na wizji daliby się przybić rękami bezbożnych do krzyża. A owi osobnicy, są po rozwodzie, często nie pierwszy raz, albo żyją jak to się teraz mówi w "związku partnerskim". Dla onych Magdo, Bóg podobno nie interesuje się sprawami obyczajowymi. A jeżeli już to wszystko aprobuje, wszak Jest Miłością.

i zrób tyle ile możesz. Czyń swoją powinność, a Bóg będzie dawał przez Twoje ręce

Staram się Magdo, od wielu lat, choć nie zawsze mi to wychodzi.Więcej, często mi to nie wychodzi... I właśnie dlatego,nie podpisuję się pod pięknymi hasłami. Bo hasła hasłami a życie życiem. Gdy kiedyś staniemy na Bożym Sądzie, to z życia będziemy rozliczani a nie z haseł. Hasła tak sobie myślę, to będą okoliczności obciążające.

czy z 'haseł'/ akcji katolickich będziemy rozliczani, raczej z miłości sądzeni. I tak to jest: pielgrzymki, adoracje przed cudownym obrazem, odpusty, intencje mszalne, nabożeństwa...etc. a On czeka, gdzieś tam... w różnego rodzaju przytułkach, domach starości, sierot...etc. ;Coście uczynili jednemu z braci moich najmniejszych...Może to Ty na kogoś czekasz?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]