Gra w kolory

Oglądając film Lalki trudno uwolnić się od słów jego reżysera: ideałem byłby dlań taki film, którego każdy kadr jest samodzielnym obrazem.
Czyta się kilka minut

---ramka 320468|prawo|1---W “Lalkach" ten postulat zostaje spełniony - zbudowane są z olśniewająco pięknych kadrów. Para młodych kochanków w dziwacznych strojach przemierza oblaną słońcem bajecznie ukwieconą wiśniową aleję. Połączeni długim czerwonym sznurem, wzbudzają zdumienie przechodniów. Wariaci? Żebracy? Uczestnicy ekscentrycznego pokazu mody?

Każda z tych sugestii jest po części słuszna, jednak zasadnicza odpowiedź zostaje dana już w prologu. Jesteśmy na scenie tradycyjnego japońskiego teatru bunraku. Widzimy odzianych w czarne kimona mężczyzn i animowane przez nich marionetki. Lecz w finale następuje odwrócenie - to lalki patrzą na nas. Czyżby więc główny spektakl rozgrywał się gdzieś indziej, poza sceną? Czyżbyśmy to my sami mieli być jego aktorami...? Tak właśnie - niczym teatralne kukiełki - filmowani są aktorzy w filmie Kitano. Suną wolno, w milczeniu przez zmieniające się japońskie krajobrazy. Statyczna ekspresja, niemal hieratyczne twarze, ludzie i przedmioty zastygłe na kształt martwej natury. Doskonała sztuczność jako wyraz pełnej smutku zadumy nad przemijaniem.

Dziewczyna i chłopak mijają po drodze bohaterów pozostałych wątków. Oto starzejący się szef yakuzy, który przed 30 laty jako ubogi robotnik zostawił swą narzeczoną w pogoni za sukcesem. Kobieta po dziś dzień przesiaduje w parku niedaleko fabryki z ciepłym posiłkiem dla ukochanego, wierząc, że ten dotrzyma słowa i wróci. Oto inny mężczyzna, zakochany w byłej gwieździe muzyki pop, która, oszpecona po wypadku, chowa się przed światem - żeby zbliżyć się do swej wybranki, własnoręcznie pozbawia się wzroku.

Wszystkie historie opowiadają o miłości - jej odrzuceniu, ale też umiejętności przyjmowania. Wszystkie trzy są historiami bezinteresownej ofiary. Chłopak z pierwszego wątku porzucił dziewczynę, by wżenić się w rodzinę wpływowego szefa. Na wieść, że dziewczyna próbowała popełnić samobójstwo, ucieka sprzed ołtarza, odnajduje obłąkaną kochankę i wyrusza z nią w niekończąca się podróż. Dokąd - nie wiadomo, jak najdalej. Osadzone w trzech piekielnych kręgach współczesnego świata: biznesu, mafii i pop kultury, nie próbują tego świata opisywać. Każda jest symboliczną przypowieścią, niemal komiksowo uproszczoną, ale wyzwoloną z ostrych konturów. Film Kitano ma służyć kontemplacji, nie przeżywaniu czy śledzeniu akcji. Choć patrząc na jego krzyczące piękno: przepych kolejnych pór roku, kanarkowe samochody, rozsiane hojnie akcenty soczystej czerwieni - warto zapytać, czy “Lalki" pozostawią w nas jednak coś więcej niż tylko garść smakowitych fotografii.

Kitano chciałby odtworzyć przed nami świat “na krawędzi śmierci". Jego uroda ma być zwodnicza, bolesna, przypominająca o końcu. Brakuje w tym jednak pokory. Jest nadmiar, przesyt, estetyczny naddatek - jak w finezyjnych, bez mała operowych kostiumach słynnego Yôji Yamamoto, w których, nie wiedzieć czemu, paradują bohaterowie-lalki. Obfitość japońskiej jesieni, kosmiczny ład zimowego krajobrazu, ogrody, plaże, zimne pejzaże miejskie przenoszą naiwne opowieści Kitano w wymiar poetycki. Zbytnio jednak zalecają się kaligraficzną formą.

Zachwyt towarzyszący oglądaniu “Lalek" jest więc wrażeniem chwilowym. Inspirując się teatrem, oczyszczając przestrzeń do kilku najważniejszych elementów, rozwijając malarską intuicję - Kitano osiąga swój cel. Kreacja pozostanie jednak kreacją, nie odsyła nas dalej. Eksponowany z lubością martwy amarantowy motyl poniewierający się po ulicy pozostanie jedynie barwną plamą.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2004