Niech salon zawyje

Komisja konkursowa zdecydowała, że Jan Klata przestanie być dyrektorem Starego Teatru w Krakowie. To głupia decyzja.
Czyta się kilka minut
Jan Klata podczas konferencji zapowiadającej nowy sezon w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, 29.09.2016 r. / / Fot. Damian Klamka/EASTNEWS
Jan Klata podczas konferencji zapowiadającej nowy sezon w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, 29.09.2016 r. / / Fot. Damian Klamka/EASTNEWS

To się nie mogło tak skończyć, ale musiało. 

Nie mogło, bo jakość Starego Teatru pod dyrekcją Jana Klaty była niepodważalna dla każdego, kto nie ulega ideologicznemu zaczadzeniu i chodzi do teatru dla teatru, choćby i politycznego (czemu nie?). Można by się przeczepić do tego lub owego, ale chodziłoby wtedy o skalę zastrzeżeń, która jest niedostępna innym polskim teatrom. Świetny zespół, świetne spektakle? Mało!

Musiało, bo, jak było widać po składzie komisji konkursowej, decydującej o wyborze dyrektora Starego na nową kadencję, nie wybierano po prostu nowego dyrektora. Szukano wyboru „zamiast Klaty”. 

Bo Klata od czasu głupiej, lecz pamiętnej awantury, sprowokowanej przez krakowską prawicę podczas spektaklu „Do Damaszku” w jego reżyserii, stał się dla Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego ledwie blotką w rozgrywkach z własnym elektoratem. W prorządowych mediach stał się zbyt czytelnym symbolem „lewactwa” i pedagogiki wstydu, by mu odpuszczać z jakichś błahych powodów, szczególnie artystycznych. No i te typowe dla rządu chore ambicje: pozostawienie Klaty na stanowisku dyrektora ktoś mógłby uznać za słabość, albo i – nie daj Boże – przegraną. „Niech salon zawyje, znaczy się dobrze jest!”. I zawył.

Słusznie teraz oburzają się ci, których druga strona frontu naszej „wojny kulturowej” zwie „salonem” ku swemu lepszemu, bo wyklętemu samopoczuciu, ale przecież Klata obrywał za swoją niezależność również od swoich właśnie i tzw. „środowiska teatralnego”, najdalszego przecież od gustów ministra Glińskiego. To nie była obsesyjna krytyka, jak ta ideologiczno-prawicowa, ale nie mniej ślepa, jak wtedy, gdy w tym całym jej fantastycznym imaginarium, gdzie „radykalny”, znaczy tyle, że „słuszny” uznała, że zwolnienie chorwackiego reżysera Frljića podczas prób do „Nie-Boskiej” było fundamentem zdrady, wręcz apostazji! Długo by o tym pisać i na pewno zrobi to wkrótce na łamach „Tygodnika Powszechnego” Dariusz Kosiński.

Nowy dyrektor Starego Teatru to mój kolega. Został najlepszym wyborem komisji i obawiam się, że dość sprytnym, bo o Marku Mikosie nie sposób złego słowa powiedzieć. Prócz tego, które nie jest o nim: ministerstwo i komisja zabiły Stary Teatr.


CZYTAJ TAKŻE:

Felietony Jana Klaty >>>

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”