Żaden inny serial w tym roku nie miał tak mocnego punktu otwarcia jak „Jedyna” – nowa produkcja Vince’a Gilligana, twórcy „Breaking Bad”.
Naukowcy odbierają radiowy komunikat z kosmosu. Zawiera on kod wirusa, który infekuje planetę. Umierają miliony, a cała pozostała ludzkość łączy się w jeden wielki umysł, dzielący wspólną wiedzę i wolę. Prawie cała: odporne okazuje się kilkanaście osób, w tym bohaterka, Carol, z której perspektywy patrzymy na wydarzenia. Zjednoczeni są gotowi spełniać każde jej życzenie, a przy tym pracują nad czymś, co najbardziej przeraża kobietę: sposobem połączenia jej z resztą.
„Jedyna”: głos w debacie o statusie człowieczeństwa
Gilligan i jego ekipa potrafią zadbać o to, by każdy kolejny odcinek wciągał nas coraz głębiej w świat przedstawiony i zagadkę, którą Carol próbuje rozwiązać. Świetnym pomysłem jest wybór bohaterki: zgorzkniałej cyniczki piszącej romanse o piratach uwodzących damy, które sama uważa za kicz tworzony po to, by opłacić rachunki.
Fascynujące są też filozoficzne konteksty serialu. Kosmiczny wirus zaprowadza autentyczną wspólnotę wszystkich ludzi na Ziemi, kończy z wojną, nierównościami, marnotrawstwem – a jednocześnie, podobnie jak bohaterka, nie możemy postrzegać tej wspólnoty inaczej niż jako śmiertelnego zagrożenia dla ludzkiej podmiotowości.
Rozmowy Carol z osobami dysponującymi świadomością i wiedzą całej ludzkości przypominają ugrzecznione konwersacje z AI. Serial można więc czytać jako głos w debacie o statusie człowieczeństwa w epoce sztucznej inteligencji.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















