Wielu rzeczy i wielu postaci możemy zazdrościć naszym czeskim sąsiadom, ale do tej długiej listy warto dopisać jeszcze jedno nazwisko: Heleny Třeštíkovéj, kobiety z kamerą, niestrudzonej kronikarki życia codziennego swoich rodaków, która przez chwilę była nawet ministrą kultury w rządzie Mirka Topolánka. Na gruncie kina dokumentalnego wypracowała unikalną metodę pracy, polegającą na długotrwałej obserwacji swoich bohaterów – trwającej czasem po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. W taki sposób filmowała perypetie czeskich par w „Etiudach małżeńskich”, burzliwe życie pewnego kryminalisty w „René” (Europejska Nagroda Filmowa), wzloty i upadki młodej narkomanki z Pragi („Katka”) czy romskiego muzyka („Vojta Lavička”).
Třeštíkovą najbardziej interesują ludzie „zwyczajni niezwyczajni”, przeżywający swoje życie gdzieś na marginesie Wielkiej Historii. Taką esencją „średniej krajowej” jest praska rodzina Kettnerów, która przez bez mała 40 lat dopuszczała reżyserkę do swojego życia. Na pierwszy rzut oka było to życie do bólu banalne, ale właśnie przez swoją banalność reprezentatywne dla tego, czego doświadczali zwykli Czesi na przestrzeni minionych dekad. I pewnie nie tylko oni, choć dokument „Prywatny wszechświat” oglądany z polskiej perspektywy może stać się czymś na kształt portretu narodowego, przedstawiającego w stereotypowym ujęciu tak zwany czeski charakter. Pikanterii dodaje fakt, że główny bohater, zakrzątany wokół przyziemnych spraw ojciec rodziny, był... elektrykiem i nigdy nie uwikłał się w politykę.
***
Na oldskulowym telewizorze migają przełomowe newsy z końca lat 60.: Jurij Gagarin poleciał w kosmos, Karel Gott wraca z Las Vegas i rozprawia o działaniu LSD, wojska Układu Warszawskiego tłumią Praską Wiosnę. Ale w ponury okres komunistycznej „normalizacji” młodziutcy Jana i Petr Kettnerowie wchodzą lekkim krokiem, montując łóżeczko dla nowo narodzonego dziecka. Podczas gdy Třeštíková kręci swój dokument, świeżo upieczony tato zaczyna właśnie pisać dziennik, który po latach z dziesiątków zeszytów przeniknie do filmowej narracji. Wyżynanie się pierwszego zęba, postawienie przez małego Honzę pierwszego kroku wydawały się wówczas ważniejsze niż spartakiady i polityczny marazm. Akcję władz wymierzoną przeciwko Karcie 77 Petr ledwo odnotował, bardziej przejęty drugą ciążą żony, podczas której dokuczały jej żylaki.
Po latach Jana Kettnerová nazwie to ucieczką od rzeczywistości w rodzinę. Na tytułowy „prywatny wszechświat” składały się bowiem narodziny kolejnych dzieci, remont domu, zakup wartburga czy kolejna podwyżka cen gazu. Lata 70. i 80. w życiu Kettnerów i im podobnych to czas emigracji wewnętrznej. Podczas gdy mężczyźni wycofali się z polityki, kobiety zajęte zdobywaniem podstawowych dóbr i organizowaniem życia domowego rezygnowały z emancypacyjnych ciągot. Dziś jednak zarówno jedni, jak i drudzy nie boją się przyznać, że byli wówczas ludźmi naprawdę szczęśliwymi.
Stworzony przez Třeštíkovą „Czechów portret własny” nie jest jednak wyłącznie apologią niezaangażowanego żywota poczciwego i raz po raz obnaża swój ironiczny pazur. Gdzieś w tle trwa intensywny podbój kosmosu, zmienia się polityczny ustrój, Czechosłowacja rozpada się na dwie niezależne republiki, świat wchodzi w nowe milenium, a Czechy stają się częścią Unii Europejskiej. Kolejne głowy państwa pozdrawiają swoich rodaków podczas noworocznych przemówień emitowanych w telewizyjnym okienku. Tylko Karel Gott nie przestaje śpiewać, od 40 lat tak samo piękny i uśmiechnięty. Trubadur dawnego reżimu staje się w filmie żywą karykaturalną ikoną czeskości, symbolem siły przetrwania, optymizmu, zdolności przystosowania się w nowych czasach. Wydaje się, że jesteśmy w jakimś infantylnym Gottlandzie, ale Třeštíková daleka jest od krytycznego oceniania czy wyszydzania swoich bohaterów. Kiedy przechodzi od ogółu do szczegółu, rezygnuje z ironii. Podobnie jak we wszystkich swoich wcześniejszych filmach, pozostaje z Kettnerami w bliskiej, nieomal przyjacielskiej relacji.
***
„Prywatny wszechświat” ze swoimi ambicjami syntetycznego uogólnienia musi czasem pójść na skróty i niesprawiedliwie rozłożyć akcenty. Chociaż Jana jest w filmie dopuszczona do głosu, uprzywilejowaną postacią jest mężczyzna – to z Petrem przegląda reżyserka nakręcone przez lata archiwalia, to jego pamiętnik czytany jest zza kadru. Najciekawszą jednak postacią wydaje się syn Kettnerów, Honza, którego obserwujemy od momentu przyjścia na świat aż do 37. urodzin. Upalony trawką, pełen lęków i filozoficznych przemyśleń anarchista wybornie uosabia skarlałego nieco ducha wolności i demokracji. Honza swobodnie podróżuje po świecie, łamie obyczajowe konwenanse, dystansuje się wobec rodziny, reprezentując tym samym zupełnie nowe pokolenie Czechów.
Aż chciałoby się, żeby Třeštíková przeciągnęła w czasie swoją rodzinną sagę, by pokazać nam, jak będzie ewoluował prywatny wszechświat Honzy i jego rodzeństwa.
„PRYWATNY WSZECHŚWIAT” – scen. i reż. Helena Třeštíková, zdj. Jiří Chod, Jan Malíř. Prod. Czechy 2012.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















