Reklama

Ładowanie...

Dylan? Ale który?

Dylan? Ale który?

13.10.2016
Czyta się kilka minut
Literacki Nobel dla Boba Dylana nie powinien nas dziwić. Winien sprowokować nas do refleksji nad tym, gdzie jest dziś poezja i jakie jest jej znaczenie.
Fot. Torsten BLACKWOOD/ AFP PHOTO / EASNEWS
W

W połowie lat 90. Michelle Pfeiffer zagrała w filmie „Młodzi gniewni”. Wcieliła się w Louanne Johnson, nauczycielkę przydzieloną do pracy z trudną młodzieżą w jednej ze szkół średnich w Los Angeles. W jednej ze scen bohaterka namawia uczniów do lektury wierszy Dylana Thomasa. Jej podopieczni podchwytują imię, ignorują nazwisko i podążają ścieżką skojarzeń, która nieuchronnie prowadzi ich do Boba Dylana. Porażka? Skądże! Nauczycielka podejmuje wyzwanie i inicjuje rozmowę na temat amerykańskiego barda, by później raz jeszcze podsunąć swym uczniom utwory Thomasa – skądinąd jednego z ulubionych poetów tegorocznego laureata Literackiej Nagrody Nobla. 

Którego Dylana nagrodziła Akademia Szwedzka? Pieśniarza, który od początku lat sześćdziesiątych niestrudzenie przesuwa granice bluesa, rocka, country i folku, tworząc z nich tak sugestywną mieszankę autorską, że jego kawałki rozpoznają nawet ci, którzy nie mają pojęcia o muzyce? Poety, którego teksty w dużej mierze zdefiniowały znaczenie amerykańskiej kontrkultury? Aktywisty, który wielokrotnie reagował na polityczne wydarzenia, inicjując istotne dyskusje i przywracając skołowanym społeczeństwom świata nietrwały, ale tak potrzebny balans? Dylan jest artystą totalnym i od samego początku – świadomie i konsekwentnie – szedł na przekór oczekiwaniom literackiej i muzycznej publiczności. Puryści poetyccy będą zapewne po raz kolejny zadawać pytania o charakter jego tekstów. Czy to piosenki, czy wiersze? Szwedzcy akademicy zrealizowali obietnicę, która pojawiła się kilkanaście lat temu, gdy Dylan został nominowany do Nagrody Nobla po raz pierwszy. Czekali długo, ale nie za długo. 

Czy literatura ma się tak źle, że potrzebuje wsparcia ze strony muzyki, jak w „Młodych gniewnych”? Absolutnie nie, ale nie powinniśmy ignorować użytkowego charakteru tej nagrody. Zaczynając od Boba Dylana, można dotrzeć do samych źródeł tego, co nazywamy dziś poezją. Myślę, że również to było celem jurorów – zwrócenie uwagi na meliczny charakter liryki, na ścisły związek słowa z melodią, na muzyczny fundament tekstu, który istnieje w świecie, pomiędzy nami jako dźwięk i jako głos. Nie, nagroda dla Boba Dylana nie powinna nas dziwić! Winna sprowokować nas do refleksji nad tym, gdzie jest dziś poezja i jakie jest jej znaczenie.

Na płycie „Another Side of Bob Dylan” znajduje się kawałek „I Shall Be Free No. 10”, w którym padają ironiczne słowa: „Jestem poetą i wiem o tym / Mam nadzieję, że tego nie spieprzę”. Chyba nikomu nie udało się tak spektakularnie nie spieprzyć swojego artystycznego projektu, o czym świadczy również to, że utwory Dylana są ciągle wykonywane przez innych artystów. Jako poeta i jako muzyk podaje piłkę dalej, inspiruje kolejne generacje muzyków. Wieczne życie dzieła nie polega na tym, że wszyscy wiedzą, że kiedyś powstało i ma status „klasyka”, lecz na tym, że każde następne pokolenie wykonuje je na swój sposób. Dylan nie umrze nigdy!


CZYTAJ TAKŻE:

O pieśniarzu pisał na naszych łamach Andrzej Stasiuk >>>

Autor artykułu

Urodzony w 1978 roku. Aktywista literacki, filozof literatury, eseista, redaktor, wydawca, krytyk i tłumacz. Dyrektor programowy Festiwalu Conrada. Redaktor działu kultury "Tygodnika...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]