Dolina Biebrzy w ogniu

Kryzys klimatyczny właśnie zyskał nad Wisłą nowe oblicze. I to w chwili, gdy MEN naucza o pozytywnych skutkach zmian klimatu.

Reklama

Dolina Biebrzy w ogniu

Dolina Biebrzy w ogniu

23.04.2020
Czyta się kilka minut
Kryzys klimatyczny właśnie zyskał nad Wisłą nowe oblicze. I to w chwili, gdy MEN naucza o pozytywnych skutkach zmian klimatu.
Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym, Goniądza, 22 kwietnia 2020 r. / FOT. TOMASZ RADZIK/AGENCJA SE/East News
K

Kilka miesięcy temu oglądaliśmy bardzo podobne kadry: wystraszone zwierzęta na tle wysokiej na wiele metrów ściany ognia i dymu. Tyle że teraz bohaterami zdjęć nie są koale i kangury, ale bociany i łosie. Żywioł szaleje 200 km od Pałacu Kultury i Nauki. Dym widać w Białymstoku. 

Pożary to coroczna plaga Biebrzańskiego Parku Narodowego. Zdecydowana większość z nich jest wynikiem umyślnego wypalania traw przez lokalnych rolników. Na biebrzańskich łąkach wiosną zwykle stoi woda, która ogranicza skalę zniszczeń. Jednak w tym roku nielegalny proceder zbiegł się w czasie z suszą, której skali wciąż sobie nie uświadamiamy. 

W wielkanocną niedzielę strażacy gasili sto hektarów traw i trzcin. W kolejną niedzielę odebrali zgłoszenie o ogniu w okolicach wsi Kopytkowo. We wtorek rano, gdy pożar wydawał się opanowany, ogień pojawił się w dwóch nowych miejscach i rozprzestrzeniał w paru kierunkach. W środę po południu straty obejmowały już sześć tysięcy z sześćdziesięciu tysięcy hektarów, które zajmuje BPN. Minister środowiska Michał Woś zadeklarował niewyczerpane środki na prowadzenie akcji gaśniczej, w której bierze udział coraz więcej strażaków, w tym samoloty gaśnicze i śmigłowiec Lasów Państwowych ze Śląska. Według Państwowej Straży Pożarnej zarzewi ognia mogło być nawet kilkanaście. 

Dramat ma też mikroskalę – świadkowie opowiadali o spanikowanych łosiach uciekających przed żywiołem czy bieliku z Wrocenia, który spłonął żywcem, próbując zasłonić własnym ciałem wylęg i gniazdo. 

Biebrzański Park Narodowy, największy spośród polskich obszarów chronionych (zajmuje obszar ok. 60 tys. hektarów), na zachodzie Europy wymieniany jest jednym tchem z Puszczą Białowieską. Nie tylko z uwagi na ich bliskie położenie. Dolina Biebrzy to ekosystem, jakich na naszym kontynencie już nie ma – swobodnie wylewająca rzeka zamienia szmat okolicznych łąk w siedliska kilkuset gatunków ptaków i ssaków, przede wszystkim tych związanych ze środowiskiem bagiennym. Szczególnie gwarno jest tam właśnie wiosną, w szczycie ptasich migracji na północ kontynentu. 

„Niewidzialne, lecz bliskie zagrożenie przesłoniło nam ryzyka, które mniej lub bardziej niewyraźnie majaczą na horyzoncie” – pisał kilka dni temu na łamach „Tygodnika” Marek Rabij. Niespodziewanie kryzys klimatyczny zyskał nad Wisłą nowe oblicze. I to w chwili, gdy Ministerstwo Edukacji Narodowej w opublikowanych na swojej cyfrowej platformie edukacyjnej materiałach wylicza pozytywne skutki zmian klimatu. „Podwyższenie temperatury to wydłużenie okresu wegetacji, możliwe byłoby zbieranie plonów dwa razy w roku, a cieplejszy klimat umożliwiłby uprawianie większej liczby gatunków roślin. Zwiększona zawartość tlenku węgla cztery w atmosferze to dobra wiadomość dla roślin, które dzięki temu gazowi stają się bujniejsze i bardziej odporne na susze" – to tylko jeden z cytatów z ministerialnego filmu, który – po burzy, jaką wywołał w internecie – zniknął już na szczęście z platformy epodreczniki.pl. 

Biebrzańskiego kataklizmu tak łatwo „zniknąć” się niestety nie da.


KRYZYS KLIMATYCZNY – CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>

 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, wychowanek „Życia Warszawy”, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Autor krajoznawczego zbioru esejów „Hajstry. Krajobraz bocznych dróg” (Wyd. Czarne 2017), za który...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

a ja nie słyszałem żadnego komentarza Rzecznika PSP,który tak zawsze chętnie się odzywa ... POZOSTAWIONO BIEBRZAŃSKI PARK NARODOWY o zgrozo tylko miejscowym służbom.Gdzie Minister Środowiska ,wojsko, samoloty do gaszenia takich pożarów oprócz helikoptera i dwóch samolotów. Nawet telewizje późno bo chyba dwóch dniach pożaru tym się zajęły. Tylko wybory, wybory ...Pierdoły za przeproszeniem.

@mierzeja w czwartek, 23.04.2020, 21:39. Minister środowiska jest pewnie w ministerstwie, a co robi w związku z pożarem, to napisano w artykule. Samolotów w akcji jest już sześć (dziś ma dołączyć kolejny) plus jeden helikopter. Na 6 km² objętych pożarem. Czy to dużo, czy mało? Flota gaśnicza Lasów Państwowych - jedyna taka w UE - liczy 40 jednostek, których czarterowanie pochłania ok. 30 mln zł rocznie [https://next.gazeta.pl/next/7,172392,25894074,szesc-samolotow-i-helikopter-gasza-biebrzanski-park-narodowy.html]. Dla porównania: Australia, gdzie niedawne pożary buszu objęły obszar 110 tys. km² (27 mln akrów), posiada 160 samolotów i helikopterów gaśniczych. [https://www.abc.net.au/news/2019-11-15/are-bigger-water-bombers-the-answer-to-bushfire-woes/11705502]. To oczywiste, że takie katastrofalne wydarzenia wywołują pytania o działania i zaniechania na wszystkich poziomach zarządzania, ale w tym przypadku powiedziałbym, że każdy robi to, co do niego należy.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]