Rząd przyjął projekt ustawy, który zakłada, że ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych do końca września 2025 r. pozostaną na dotychczasowym poziomie. Za megawatogodzinę zapłacimy nadal 500 zł. Bez rządowej osłony cena wzrosłaby do 623 zł – tyle wynosi średni koszt zakupu energii elektrycznej w grupie taryfowej G, zatwierdzony przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki do końca 2025 r. Projekt przewiduje jednak wyjęcie spod takiej ochrony jednostek samorządu terytorialnego, podmiotów użyteczności publicznej oraz małych firm.
Polska w czołówce państw UE dopłacających najwięcej do prądu
Oficjalnie rząd tłumaczy tę decyzję niezłą sytuacją w polskiej gospodarce i dobrymi prognozami dla światowych rynków, które pozwalają urealnić stawki energii dla takich odbiorców. W rzeczywistości kryją się za nią głównie względy fiskalne. Skarbu Państwa po prostu nie stać na dalsze subsydiowanie zakupu energii w dotychczasowej formie, ale w roku wyborczym rząd nie może też pozwolić sobie na pełne odmrożenie cen.
W relacji do PKB Polska poniosła jedne z najwyższych w UE kosztów subsydiowania gospodarstw domowych w trakcie kryzysu energetycznego. Jak wynika z danych opublikowanych przez Polski Instytut Ekonomiczny, mrożenie cen energii w latach 2022-23 kosztowało budżet równowartość łącznie aż 3,6 proc. PKB – czyli ok. 6260 zł w przeliczeniu na mieszkańca. Tylko cztery kraje w Unii przeznaczyły na ten cel więcej w relacji do PKB na jednego mieszkańca: Malta (5,6 proc.), Francja (4,3 proc.), Słowacja (4,2 proc.) i Austria (4,1 proc.).
Droższa energia to wyższa inflacja
Odmrożenie cen prądu dla małych firm i jednostek samorządu terytorialnego z pewnością odczujemy jednak w portfelach. Gminy spróbują przerzucić część wzrostu kosztów na mieszkańców, podnosząc lokalne podatki czy ceny biletów komunikacji. Małe firmy zareagują identycznie, czyli podwyżką cen produktów i usług, bo skoku rachunków za energię o ponad jedną piątą nie będą w stanie pokryć ze swojej marży.
W rezultacie czeka nas zapewne sezonowy skok inflacji, co zmusi bank centralny do utrzymania stóp procentowych na dotychczasowym poziomie – a to niewesoła wiadomość dla kredytobiorców czy chociażby tych, którzy planują zakup mieszkania na kredyt.
Jesienią pożegnamy tarcze energetyczne
Większość analityków uważa jednak, że kolejnej tarczy energetycznej rząd już nie wprowadzi. Będzie dążyć do urealnienia stawek za prąd, nie mówiąc o tym, że na dalsze dopłaty do rachunków dla wszystkich odbiorców indywidualnych budżetu po prostu nie stać. W wydatkowej agendzie są dziś pozycje znacznie ważniejsze, także z czysto politycznego punktu widzenia, jak rozsypujący się system ochrony zdrowia czy obronność.
Od października przyszłego roku preferencyjne stawki za prąd będą więc zapewne dostępne tylko dla wybranych gospodarstw domowych w najtrudniejszej sytuacji finansowej. O ile będą jeszcze potrzebne – bo po raz pierwszy od lat na horyzoncie rodzimej energetyki rysują się szanse na spadek cen prądu.
Ceny energii w Polsce powinny jednak spadać
Polska nadal produkuje najdroższą energię w Europie, a być może nawet na świecie. Wynika to głównie z kosztów, jakie ponoszą przestarzałe elektrownie węglowe, używając paliw kopalnych, od których muszą zapłacić słono za emisję Co2. Na szczęście mamy już za sobą szokowy wzrost cen gazu i węgla po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Rośnie też udział tanich źródeł odnawialnych w krajowym miksie energetycznym oraz sama konkurencja pomiędzy dostawcami energii. Do gry włączają się firmy, które hurtowo kupują prąd od producentów, a potem sprzedają go klientom końcowym.
Efekt? Już dziś na rynku można znaleźć oferty z gwarancją stałej ceny na kilka lat, do tego poniżej przyszłorocznej „rządowej” stawki G11, która po zamrożeniu wyniesie, w przeliczeniu na kilowatogodzinę, 0,78 zł. Najtańszy konkurent oferuje dziś prąd po 0,6 zł za kilowatogodzinę, oczywiście w taryfie stałej, która zakłada, że to, co klient dziś zyska, w kolejnych latach dopłaci dostawcy, kiedy prąd potanieje. Rynek energii gra więc, jak widać, na spadek cen. Oby dobrze obstawiał.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















