Dlaczego system kaucyjny nie wszędzie działa? I po co w ogóle jest?

Frustracje tych, którzy nie mogą oddać opakowań w ramach nowego systemu kaucyjnego, są zrozumiałe. Ale winne nie są przepisy, tylko sklepy i operatorzy.
Czyta się kilka minut
Joanna Kądziołka // materiały prasowe Polskie Stowarzyszenie Zero Waste
Joanna Kądziołka // materiały prasowe Polskie Stowarzyszenie Zero Waste

PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI: Korzystała już Pani z nowych kaucji?  

JOANNA KĄDZIOŁKA: Tak, ale prawdę mówiąc, niewiele. Staram się funkcjonować w duchu „zero waste”, więc nie kupuję raczej plastikowych i metalowych opakowań. 

Wielu Polaków zdążyło już się z nowymi porządkami zapoznać i wynikło z tego sporo frustracji. Do tego wrócimy – najpierw przypomnijmy, o co w tym wszystkim chodzi. 

System obejmuje butelki z tworzyw (PET), puszki oraz wielorazowe butelki szklane. Chodzi o opakowania, na których jest znaczek kaucji i kod kreskowy, który jest sczytywany przez automat albo kasjerkę/ kasjera, by móc nam zwrócić pieniądze. Cel jest prosty: zwiększenie poziomu tego, co nazywamy selektywną zbiórką opakowań. 

System kaucyjny to – w odróżnieniu od selekcyjnej zbiórki odpadów, gdzie opakowania bywają zanieczyszczone – gwarancja czystego surowca, nadającego się do ponownego użytku. Ten system jest jedynym, który pozwala na wysoki poziom zbiórki opakowań. 

Wysoki, czyli jaki? 

Na Litwie w pierwszym roku obowiązywania przepisów zbierano już 74 proc. opakowań, a w roku drugim – 90 proc. Podobnie było na Słowacji. W Polsce takich danych siłą rzeczy jeszcze nie mamy, choć wiemy, że w ciągu pierwszych trzech miesięcy – od października do grudnia, które stanowiły okres przejściowy – zebrano pół miliona sztuk opakowań.

Dopiero teraz wkraczamy w fazę rozruchową systemu, i najdalej do końca roku zobaczymy, jak on naprawdę działa. 

Na razie chyba kiepsko: słychać i widać głównie oznaki frustracji.  

Są problemy z logistyką, komunikacją, z oporem detalistów. Bywa, że nie działają automaty kaucyjne. W innych miejscach sklepy zobowiązane do odbioru opakowań odsyłają klientów, jeszcze inne mają nieczytelny system skupu, w efekcie czego klient nie wie nawet, gdzie i do kogo się udać, by otrzymać zwrot. Bardzo ważne jest to, byśmy sobie jasno powiedzieli, kto ponosi za te uchybienia odpowiedzialność. 

Kto? 

Według mnie to nie wina nowych przepisów, które zostały dobrze skonsultowane z organizacjami. Rozliczać powinniśmy te sieci handlowe, które nie zapewniły ani automatów, ani też porządnej zbiórki ręcznej. Podobnie z operatorami systemu, których obowiązkiem jest prowadzenie działań edukacyjnych. 

Był czas, by działanie tego systemu przećwiczyć. Chyba nie wszyscy to zrobili. 

Proszę wybaczyć, ale konsument ma prawo powiedzieć: guzik mnie obchodzi, czy winny jest rząd, czy sklep. Nie chcę płacić za to samo dwa razy. Raz za droższy produkt, z doliczoną ceną opakowania, drugi raz w ramach opłaty śmieciowej. 

W stu procentach się zgadzam – konsument ma prawo do frustracji. To w ogóle najgorsze, co może się wydarzyć. Bo jeśli ten klient raz poniesie fiasko, próbując zwrócić opakowanie, to może drugi raz już nie spróbuje. Namawiam jednak do prób i do rozliczania odpowiedzialnych podmiotów.

Pamiętajmy też, że na razie minęło ledwie kilkanaście tygodni działania nowych przepisów pełną parą. Nie wiem, czy to jest jakieś pocieszenie, ale np. Węgry i Rumunia, które wprowadzały ten system niedawno, borykały się z tymi samymi problemami.

Ile czasu powinniśmy sobie dać?  

Mam nadzieję, że obecny rok jest ostatnim z problemami. Pamiętajmy, że ten system ma sens, i że w ramach jego funkcjonowania wszyscy gramy do jednej bramki. 

Żeby przeciętny konsument miał poczucie, że gra do bramki, musi ten sens zrozumieć. Niech mu Pani pomoże.  

W Zero Waste mówimy, że przyszłość powinna być wielorazowa, ale ja bym dodała, że teraźniejszość również. To jest, najkrócej mówiąc, opowieść o środowisku, klimacie i naszym zdrowiu

O środowisku, bo butelki dzięki temu systemowi znikają z naszego pejzażu – dane estońskie pokazują, że o ile przed wprowadzeniem kaucji wśród odpadów na poboczach dróg 80 proc. stanowiły opakowania na napoje, po wejściu w życie przepisów odsetek ten wyniósł 10 proc.

O klimacie, bo ten nasz pierwotny plastik, czyli ropa naftowa, jest nadal używany, ale w mniejszym stopniu. O zdrowiu, bo mikroplastik przenika do gleby, potem do oceanów i mórz. A potem my, jedząc np. ryby, to wchłaniamy. 

Niezależnie więc od słusznych frustracji, warto pamiętać, że ten nowy system jest dla nas.  

JOANNA KĄDZIOŁKA jest edukatorką ekologiczną. Prezeska zarządu Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 08/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Przyszłość wielorazowa