Dajmy się zaskoczyć

Uroczystość Objawienia Pańskiego, ze staropolska zwana Świętem Trzech Króli, tak obrosła poezją, muzyką, rozgościła się w jasełkach i teatrze, że nawet chrześcijaninowi trudno dotrzeć do ewangelicznej treści tych obchodów.
Czyta się kilka minut

Stąd na pierwszy plan wybija się pochód trzech króli, a na dalszy schodzi dramat tych, którzy z jakiegoś powodu Jezusa – jako dziecko i jako dorosłego – odrzucili.

Trzej Królowie w Biblii to Mędrcy uprawiający astronomię i astrologię. Zauważywszy nową gwiazdę, jako naukowcy podejmują badania. Posiadana wiedza, również filozoficzna i teologiczna, umożliwiła im trafne odczytanie tego zjawiska. Wyruszają więc w drogę, by potwierdzić eksperymentalnie swoje przekonania. Po przybyciu do Jerozolimy pytają: „Gdzie jest nowo narodzony król Żydów? Zobaczyliśmy bowiem na wschodzie Jego gwiazdę i przybyliśmy oddać Mu hołd”. O ich przybyciu dowiedział się oczywiście król Herod i wraz z podwładnymi się przeraził. Nic dziwnego, Herod nie był ani prawowitym królem Izraela, ani potomkiem Dawida, ani nawet Żydem. Zwołuje więc przywódców politycznych i religijnych i dowiaduje się od nich, że Mesjasz urodzi się w Betlejem Judzkim, gdyż tak zapowiedział prorok Micheasz. Taką też informację przekazuje Mędrcom.

To opowiadanie niesie ważne przesłanie. Pokazuje, że sens wydarzeń odsłania się najpełniej przed tymi, którzy dają się wydarzeniom zaskoczyć, nie próbują upychać rzeczywistości w tym, co już wiedzą. Przeciwnie, wzorem Mędrców są gotowi do rewizji swoich przekonań, jeśli wydarzenia, w których biorą udział i które obserwują, tę ich wiedzę i wiarę stawiają pod znakiem zapytania. Mówiąc za papieżem Franciszkiem: wyżej stawiają czas niż przestrzeń. To znaczy bardziej liczą się z tym, co dopiero powstaje, rodzi się, niż z tym, co zastali, co już jest i zdaje się być jedynie prawdziwe. Herod, przywódcy polityczni i religijni właśnie dlatego odrzucili Jezusa, bo nie mieścił się On w ich wyobrażeniach o Mesjaszu.

To nieliczenie się z dziejącą się rzeczywistością i uleganie wyobrażeniom o niej również nam zagraża. Jan Paweł II, będąc w Betlejem, powiedział: „W tym mieście zawsze jest Boże Narodzenie”, co można odnieść do całego świata. Ale hiszpański pisarz Javier Marías przestrzega: „Ludzie są dziś narcystyczni bardziej niż kiedykolwiek. Stali się szydercami, wydaje im się, że wszystko mogą powiedzieć, każdego opluć, insynuować, oskarżać innych bez podawania faktów, bazując na przypuszczeniach, domysłach, złośliwości. Robią to, bo – niestety – wciąż uchodzi im to na sucho. Ohyda zastąpiła przyzwoitość. Czy jest jeszcze coś, czego nie powiedziano i nie pokazano w internecie?”. Z tego wynika, że utarte szlaki nie wystarczą. Wzorem Mędrców winniśmy szukać nowych dróg do Narodzonego w Betlejem. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1/2019