Czytam na nowo Baczyńskiego. O tym, że był z pochodzenia Żydem, w szkole nam nie powiedziano

Patrzy na mnie Krzysztof Kamil wzrokiem maturzysty, bo właśnie zdjęcie ze świadectwa przeniesiono na mural w setną rocznicę jego urodzin, a ja widzę siebie czternastoletnią, jak na konkurs recytatorski uczę się wiersza „[Byłeś jak wielkie stare drzewo…]”.
Czyta się kilka minut
Zuzanna Radzik // Fot. Grażyna Makara
Zuzanna Radzik // Fot. Grażyna Makara

Zwykle ulicą Solec biegnę. Z przystanku tramwajowego na moście wbiegam w uliczki Powiśla, bo tu przeniosła się moja ulubiona fryzjerka, bo książka do odebrania, bo spotkanie z przyjaciółkami nad Wisłą. Jak każda emigrantka, gdy wracam na chwilę do rodzinnego miasta, biegam po nim, próbując zdążyć ze wszystkim. Na tym Solcu z muralu na kamienicy pod numerem 85 patrzy na mnie Krzysztof Kamil Baczyński. I wywołuje zawstydzające wspomnienie egzaltacji z czasów końca podstawówki, która kazała mi uczyć się jego wierszy na pamięć. Świetnie się zresztą wpisywały w zapotrzebowanie na patriotyczne uniesienia, zarówno w harcerstwie, jak i w podstawówce połowy lat 90. Oraz w duszy mojej polonistki, której łza spływała, gdy wymawiała słowa „złożyli swoje życie na ołtarzu ojczyzny”. Dopiero w liceum dowiedziałam się, że pisanie tego zdania w wypracowaniach jest niejakim obciachem.

Uruchamianie odtwarzacza...

Kogo poeta wzywa do broni: nauka interpretacji wierszy Baczyńskiego

Więc patrzy na mnie Krzysztof Kamil wzrokiem maturzysty, bo właśnie zdjęcie ze świadectwa przeniesiono na mural w setną rocznicę jego urodzin, a ja widzę siebie czternastoletnią, jak na konkurs recytatorski uczę się wiersza „[Byłeś jak wielkie stare drzewo…]”. Można nim było wycisnąć całą gamę patriotycznych wzruszeń. W końcu to Baczyński: przesiąknięty romantyczną poezją i wychowaniem międzywojnia. A wiersz opisuje brutalne niszczenie jego narodu przez cieśli: orzą korzenie wielkiego, starego drzewa, drą i ścinają liście, łupią oczy, kruszą ciało w popiół. Ach, z jaką mocą można to wyrecytować. Łzy polonistek gwarantowane. I ten finał o zmartwychwstaniu „z huraganowym tchem u skroni”. I kończący wiersz okrzyk „Ludu mój! Do broni!”. Tylko czemu do broni wzywa w kwietniu 1943 r.?

O tym, że Baczyński był z pochodzenia Żydem, oczywiście nam w szkole nie powiedziano. Co nawet nie dziwi, bo nic nam o Żydach nie mówiono. Zresztą nie tylko w szkole, bo wybitny literaturoznawca Kazimierz Wyka w zwrocie Baczyńskiego ku tematyce beznadziei i walki w latach 1942 i 1943 także skłonny był widzieć proroczą wizję powstania warszawskiego niż refleksję nad bliskością Zagłady i innym powstaniem toczącym się w tym czasie w tym samym mieście. Jakby Baczyńscy nie musieli podjąć decyzji, czy zostać w mieszkaniu na Czerniakowskiej, czy przenieść się do getta. Jakby matka Krzysztofa Kamila nie była Żydówką.

Teraz widzę, że na portalu wolnelektury.pl oznaczono początek wiersza tagami: Naród, Cierpienie, Żyd, Powstanie, Walka. Może więc to już nie tajemnica, że pisząc o udręczonym wielkim i starym narodzie i wzywając do broni, Baczyński myśli o Żydach. Zresztą, już Miłosz w „Abecadle” o Baczyńskim pisał: „z pełną świadomością składał z siebie ofiarę ojczyźnie, mając świadomość, że ta ojczyzna go nie chce”. Ale tak naprawdę, o tym, jak interpretować te wiersze Baczyńskiego, dowiedziałam się z książki Tomasza Żukowskiego „Pod presją. Co mówią o Zagładzie ci, którym odbieramy głos”.

Żukowski jak zwykle czyta przenikliwie i z wielką wiedzą o niuansach polsko-żydowskiej historii, sposobie mówienia o niej i strategii omijania tematu. Czytając Baczyńskiego stwierdza, że poeta, używając metafor mesjanistycznych, zakamuflował, o co mu chodziło. Ale i większościowy czytelnik nie chciał wyczytać nic więcej niż kojarzący się z cierpieniami Polaków romantyzm.

„Nie do pomyślenia w polskiej kulturze większościowej okazywało się zastosowanie romantycznego obrazowania do opisu wydarzeń w getcie. Pomysł taki długo nie przychodził do głowy czytelnikom wierszy Baczyńskiego” – pisze Żukowski wyznając, że sam recytował je w podstawówce na akademii ku czci powstania warszawskiego.

Teraz śladem tekstu Żukowskiego wertuję wiersze Baczyńskiego. Sięgam po „Tren I”, napisany w sierpniu 1942, miesiąc po Wielkiej Akcji, czyli wywiezieniu większości mieszkańców warszawskiego getta na śmierć w obozie zagłady w Treblince. Potem po pełny rozpaczy wiersz „Pokolenia”, datowany na 22 lipca 1943 r., gdy aresztowano brata jego matki, który uciekł z getta, ale został zadenuncjowany. I ponure „Deszcze” z jesieni 1943. Wracam do „[Byłeś jak wielkie stare drzewo…]” z maja 1943 r., gdy zdławione zostało powstanie w getcie. Czy obraz karczowania drzewa jest tylko o morderczych wysiłkach nazistów, czy też o wyrywaniu narodu żydowskiego z ziemi polskiej, przynależności do polskiej wspólnoty? W końcu pisze to chłopak, który przed wojną w elitarnym gimnazjum Batorego bronił się w bójce z antysemitami. Mówi o cierpieniu swojego ludu, w którym Polak-Żyd, wyobcowany też z polskiego świata, nie uczestniczy.

W marcu 1942 r. pisał w satyrycznym wierszu „Do Pana Józefa w dniu imienin w 1942 roku” o tym, jak będzie po wojnie: „znów się żydzi rozplenią i znów stwierdzą ludzie, / że wszystko było przez nich i że żydzi w brudzie / rozsiewają miazmaty, i że trzeba szyby, / i sklepy im rozwalić i zęby im wybić”. Czyli wiedział, jak może być, składając 4 sierpnia gdzieś przy placu Teatralnym życie na ołtarzu ojczyzny, która go nie chciała.

Takie rocznicowe wspomnienie w czasie, gdy gaśnica – narzędzie antysemickiej akcji – stała się gadżetem kampanii wyborczej kandydata, który zrobił zaskakująco dobry wynik. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Baczyński i gaśnica