Przed dwoma laty korespondowałem z pracownikiem naukowym jednej z największych polskich uczelni. Rzecz dotyczyła popularnych publikacji prasowych i książkowych traktujących o ówcześnie rządzącej ekipie. W publikacjach tych twierdzono – okraszając wywody pokaźną liczbą przypisów, cytatów, faktów i innych emblematów wiarygodności – że oto zakamuflowana rosyjska agentura podstępem przejęła w Polsce władzę. I że li tylko kamuflażem są jej powierzchniowo antyrosyjska retoryka oraz powierzchniowo antyrosyjskie działania, w tym również wielka pomoc niesiona od lutego 2022 r. napadniętej przez Rosję Ukrainie.
Pisałem wtedy i mówiłem to samo, co piszę i mówię dzisiaj. Były i są to klasyczne przykłady myślenia spiskowego, w którym nie fakty prowadzą do prawomocnych wniosków (oraz domniemań), lecz nieprawomocne (bo powzięte apriori) wnioski zarządzają faktami (oraz domniemaniami) tak, żeby do nich pasowały (nawet jeśli pokracznie i bez wdzięku). I właśnie po jednej z takich moich wypowiedzi odezwał się wspomniany akademik. Wymieniliśmy kilka polemicznych maili, a następnie podpisaliśmy protokół rozbieżności, pozostając przy wyjściowych stanowiskach.
Jego koronny argument przypomniał mi się jednak po lekturze entuzjastycznych komentarzy pod rozmową z Grzegorzem Braunem, którą – po niesławnej wypowiedzi o „fake’owych komorach gazowych” – przeprowadził z nim na YouTubie Jan Pospieszalski. Brzmiał ów argument mniej więcej tak: teorie spiskowe to jakieś pojedyncze zdania, jakieś nieudokumentowane idiosynkrazje, postrzępione i fragmentaryczne; ergo, tam gdzie mamy do czynienia z rozległą analizą, przypisami, odnośnikami, nie mamy do czynienia z teoriami spiskowymi. Komentarze pod rozmową z Braunem brzmią zaś m.in. tak: „kiedy posłucha się go dłużej, jego długiej, ale logicznej wypowiedzi, to wszystko zaczyna mieć sens”; „każde słowo, każdy przecinek u pana Brauna jest logiczny do bólu”; „to się ogląda jak film »12 gniewnych ludzi«, na początku wszyscy chcą człowieka skazać, a potem pojawiają się kolejne i kolejne wątpliwości”.
Dostrzegacie analogię? I w jednym, i w drugim przypadku obcujemy z przekonaniem, jakoby teoria spiskowa była czymś w widomy sposób irracjonalnym, poszatkowanym, głupim i niedorzecznym. Skoro więc coś takie z pozoru nie jest, a nawet, przeciwnie, nosi znamiona systematyczności, logiki, wsparcia na faktach, znaczy niechybnie, że w poczet teorii spiskowych nie wolno tego czegoś zaliczyć.
Otóż jest to jedno z największych, a zarazem najczęstszych nieporozumień w tej grząskiej i pełnej pułapek materii. Historia teorii spiskowych to nie jest wyłącznie historia szalonych pomysłów, rzucanych ad hoc podejrzeń, nietrzymających się kupy bajdurzeń, lecz właśnie, dokładnie, historia rozbudowanych, uczonych, wspierających się na faktach, niezwykle logicznych i ścisłych analiz. Upstrzonych przypisami, tworzonych nierzadko przez wykwalifikowanych naukowców oraz innego autoramentu ekspertów.
Klasyczne dzieła teorii spiskowej
Kto nie wierzy, niech zerknie choćby do klasycznego, a opasłego dzieła literatury spiskowej „Inventing the AIDS Virus” autorstwa wybitnego biologa i wirusologa prof. Petera Duesberga, z przedmową prof. Kary’ego Mullisa, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie chemii. Albo niech przekartkuje sztandarowe w ostatnich latach dzieło uchodzące w ruchu antyszczepionkowym za niebywale rzetelne – „Turtles All the Way Down. Vaccine Science and Myth”. Czy też weźmie do rąk pozycje z gatunku rewizjonizmu-negacjonizmu, których autorem jest wspominany przeze mnie ostatnio David Irving, z pewnością jeden z najważniejszych intelektualnych autorytetów coraz bardziej rozochoconego europosła. O masywnych tomiszczach – pełnych faktów, przypisów i „do bólu logicznych” rozumowań – autorstwa Davide’a Icke’a (polecam zwłaszcza „Ludzka raso, powstań z kolan”, kamień milowy w badaniach nad reptilianami) już nawet nie wspominając.
Proszę mnie dobrze zrozumieć: wracam do tematu Brauna wyłącznie po to, żeby uczulić potencjalnych odbiorców na stosowane przez niego środki manipulacji i perswazji. Nienowe, standardowe, wyświechtane, padające jednak wciąż na podatny grunt różnych stereotypów i rozpowszechnionych mniemań. Skuteczność oddziaływania myślenia spiskowego właśnie stąd się bierze, że przychodzi w szatach racjonalności, zasadnych podejrzeń, ukrywanych ponoć informacji, logicznego łączenia kropek, badań rzekomo naukowych. Teorie spiskowe nie muszą wcale sprawiać wrażenia absurdalnych, a nawet jeśli je sprawiają w pierwszym odruchu, to już w drugim lub trzecim zaczynają się jawić jako świetnie uzasadnione, „do bólu” logiczne i nieodparte. Właśnie o to chodzi, to sama esencja spiskowych narracji: ich narzucająca się oczywistość, ich spójność, logika i kompleksowość.
Nie dajmy się jednak zwieść. Za tym rzekomo rozbudowanym, racjonalnym i świetnie uzasadnionym wywodem czyha bowiem spiskowe szaleństwo. Rzecz w tym, że najczęściej zbyt późno się o tym przekonujemy. Tak późno, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, w co popadliśmy. I sądzimy, że wszystko w naszym świecie jest logiczne i spójne, podczas gdy tak naprawdę znajdujemy się od dawna w domenie kompletnego chaosu. Nawiasem mówiąc, rzeczywistość rzadko kiedy bywa „do bólu” logiczna i spójna, chaos natomiast, jak widać, wręcz przeciwnie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















