Mateusz Morawiecki ruszył do ofensywy w mediach. Czy to zapowiedź walki o PiS?

Były premier zalicza spektakularny tour po internecie. Jego zasięgi budzą niepokój nie tyle obecnie rządzących, co ważnych polityków w samym PiS.
Czyta się kilka minut
Mateusz Morawiecki i Adrian Zandberg podczas debaty „Jaka droga rozwoju Polski”. Dąbrowa Górnicza, 5 września 2025 r. // Fot. Dominik Gajda / Agencja Wyborcza.pl
Mateusz Morawiecki i Adrian Zandberg podczas debaty „Jaka droga rozwoju Polski”. Dąbrowa Górnicza, 5 września 2025 r. // Fot. Dominik Gajda / Agencja Wyborcza.pl

Trudno byłoby znaleźć w Polsce bardziej upartego polityka niż Mateusz Morawiecki. Próbował tworzyć rząd nawet po przegranych wyborach, dobijał się też o nominację prezydencką, choć cierpliwie tłumaczono mu, że jako twarz upadłego gabinetu Zjednoczonej Prawicy raczej nie zjednoczy wokół siebie narodu. I gdy wszyscy złożyli go już do politycznego grobu, Morawiecki ruszył do ofensywy.

Morawiecki księciem internetu. Ponad milion widzów jego debat

Wywiad u Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero – 580 tys. wyświetleń; debata z Adrianem Zandbergiem – 110 tys.; Piwo z Mentzenem – 360 tys. Razem ponad milion widzów w niecały miesiąc, a mówimy tylko o najbardziej medialnych występach.

Zapewne nie byłoby tego sukcesu, gdyby Morawiecki radził sobie w dyskusjach źle. Tymczasem widać było, że jest w dobrej formie: uwolniony od nadzoru Kaczyńskiego mówi „ludzkim głosem”, a jednocześnie, jako dawny prezes banku, potrafi sypać z rękawa najróżniejszymi danymi, a także ciekawie mówić o ważnych zjawiskach ekonomicznych, na czele ze starciem USA i Chin o panowanie nad światem. Wielu z tych mądrości jakoś nie chciał wcielać w życie będąc premierem, ale pamięć ludzka bywa krótka. To zaś mocno martwi nawet nie tyle obecnie rządzących, co ważnych polityków samego PiS.

Nie do końca wiadomo, jaka jest w tym fermencie rola samego prezesa partii, który znany jest ze skłócania pisowskich elit, by je potem godzić, a tym samym utrzymywać kontrolę nad całością. Faktem pozostaje jednak, że niezwykła aktywność Morawieckiego skłoniła do sojuszu jego przeciwników, co symbolizuje słynne już wspólne zdjęcie kwartetu: Czarnek, Jaki, Sasin, Bocheński. Panowie mają się spotykać od tygodni, czasem wspomagani przez tandem Ziobro-Błaszczak. Ten pierwszy to zaprzysięgły wróg Morawieckiego, drugi gra niemal oficjalną rolę „ucha prezesa”. W tle ma być też kolejny sympatyzujący z nimi duet: była premier Szydło z byłą marszałek Witek.

W PiS walczą ze sobą silne frakcje. Jak jest w KO?

Przy tak licznej ekipie Morawiecki wydaje się dużo słabszy – ale nie samotny. Są z nim Gliński, Obajtek, Terlecki (co prawda ostatnio odstawiony z otoczenia Kaczyńskiego), a także mniej znaczący, acz pracowici adiutanci byłego premiera (Dworczyk, Buda, Müller). Stali się oni znaczącą frakcją, z którą nawet prezes PiS musi się liczyć.

Właśnie: cokolwiek by mówić o PiS, rządzonym twardą ręką Kaczyńskiego, tam wciąż są frakcje. Czy to samo moglibyśmy powiedzieć o KO?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Ofensywa Morawieckiego