Czy papież Leon XIV nas usłyszy?

Ponoć nowy papież umiejętnie słucha, co jest ważną synodalną kompetencją. Czy jednak słucha uważnie wszystkich, również tych, z którymi się nie zgadza?
Czyta się kilka minut
Wierni słuchają pierwszego wystąpienia papieża Leona XIV. Watykan, 8 maja 2025 r. // Fot. Stefano Rellandini / East News
Wierni słuchają pierwszego wystąpienia papieża Leona XIV. Watykan, 8 maja 2025 r. // Fot. Stefano Rellandini / East News

Kardynałowie zgromadzeni przed konklawe na 12. kongregacji generalnej mieli mówić, że nowy papież powinien być pontifexem – łączyć, budować mosty. Potrzebny jest papież miłosierdzia, synodalności i nadziei – konkludowali. Pod koniec drugiego dnia konklawe ogłosili swój wybór. To urodzony w Chicago, ale przez lata żyjący w Peru kard. Robert Prevost.

Człowiek z Północy globu, ale biskup Południa. Podobno umiarkowanie progresywny, ale zachowawczy w kwestiach kobiet i osób LGBT, z wrażliwością na biedę i problemy krajów rozwijających się, biednych i migrantów, zbudowaną na dwudziestu latach pracy misyjnej. Przemawiając, był wyraźnie onieśmielony i wzruszony, wspominał papieża Franciszka, którego nominacje zmieniły jego życie. Sygnalizował kontynuację linii poprzednika, wyraźnie obiecując Kościół synodalny. Był jednak sobą: w tradycyjnym stroju, którego Franciszek nie nosił, zakończył maryjną modlitwą. Mówił o pokoju i jakby chciał sygnalizować: dam radę być papieżem was wszystkich. Biskupem dla was, chrześcijaninem z wami – mówił, cytując świętego Augustyna.

Edward Augustyn w Podkaście Tygodnika Powszechnego mówił, że kardynał, który przekona konklawe, iż rozumie zarówno problemy globalnego Południa, jak i Północy, zostanie papieżem. Widocznie Prevostowi się udało. Jak jednak pogodzić te wszystkie perspektywy? Jak przewodzić różnorodnemu Kościołowi i nie ujednolicać na siłę olbrzymiego organizmu, który żyje rozmaicie w zależności od miejsca, ludzi i kontekstu?

Nie jestem skora do wzruszeń, ale gdy usłyszałam, jak mówi o synodalności i dodaje „i kobietami”, pilnując inkluzywnego języka, wyrwało mi się z ust, do samej siebie: „Deo gratias!”. Choć z drugiej strony wiem, że synodalność można różnie wcielać w życie i że nawet jeśli jest zapowiadana, to trzeba zobaczyć, jak zostanie wykonana. Ponoć nowy papież umiejętnie słucha, co jest ważną synodalną kompetencją. Czy jednak słucha uważnie wszystkich, również tych, z którymi się nie zgadza?

Wiele się teraz mówi o łagodnej kontynuacji linii Franciszka. Byłoby dziwne, gdyby kolegium kardynalskie złożone w większości z wybranych przez Bergoglia purpuratów wybrało zupełnie inaczej. Z drugiej strony, choć znamy nazwisko i wszyscy dość szybko skalibrowali światopoglądowe parametry nowego papieża, to wiemy niewiele. Że mówi po angielsku, hiszpańsku i włosku, czyli językami, którymi mówi najwięcej katolików. Oraz że krytykował w mediach społecznościowych wypowiedzi wiceprezydenta USA, mówiącego o porządku miłosierdzia w kontekście migrantów i uchodźców. Wiem, że przyjaciele kardynała mówią „New York Timesowi”, że wypowiada się ostrożnie i jest bardziej wstrzemięźliwy w wypowiedziach w porównaniu do Franciszka. Nie wiemy jednak, jakim Leonem XIV będzie Robert Prevost.

Często rola stwarza człowieka od nowa, choć na fundamencie dotychczasowego życia. Zamiast więc wyszukiwać cytaty i poglądy, warto mieć nadzieję, że jest dobrym człowiekiem, którego nie uwiedzie to, że właśnie dostał autorytarną władzę nad Kościołem i może aż za wiele. Na pytania: „i jak”, „czy dobrze”, „czego się spodziewać” odpowiadam pytającym: nie znam człowieka, nie wiem. Zobaczymy. Módlmy się za niego i za Kościół.

Nie wiem zwłaszcza, co czeka ludzi, którzy zwykle znajdują się gdzieś na marginesie, czy – jak mówią inni – w przedsionku Kościoła, onieśmieleni swoim odstępstwem od normy czy raczej tym, że kościelna doktryna, duszpasterstwo i współbracia widzą ich jako nienormatywnych. Żywo mnie to obchodzi, bo to i moje zasiedziałe miejsce. Wolę zresztą myśleć, że to miejsce nie na marginesie, ale w sercu Kościoła, który nie powinien być tylko przestrzenią dla prymusów. Nie pytam zatem, czy nowy papież jest feministą, bo zakładam, że na feminizmie nie robi się kardynalskiej kariery. Zamierzam jednak trzymać go za słowo w sprawie synodalności i słuchania. Jeśli będzie słuchał, może i nas usłyszy.

Moim marzeniem jest Kościół równych sobie kobiet i mężczyzn. Nie zakładam, że któryś kardynał czy nowy papież wyobraża go sobie tak radykalnie jak ja i moje koleżanki. Nie zrezygnuję jednak z tego marzenia, które wydaje mi się bardzo ewangeliczne. Dobrą nowiną Chrystusa była równa godność wszystkich, a tej Kościół zaprzecza, póki jest patriarchalny. Czy Leon XIV zbliży nas do tej ewangelicznej równości, czy w imię budowania mostów jak zwykle poświęci marzenia i powołania kobiet? Zobaczymy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 20/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Trzymam papieża za słowo