Czułość

Jak na razie, do nieba nam nie pilno.
Czyta się kilka minut

Nic dziwnego. Jako kaznodzieje i katecheci o niebie, piekle, czyśćcu, a do niedawna o „limbus puerorum” (dokąd miałyby trafiać dzieci nieochrzczone), naopowiadaliśmy niestworzonych rzeczy, zapominając, że „oko nie widziało ani ucho nie słyszało, w serce człowieka nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”.

Ale też w tej samej Biblii mamy: „w niebie stał tron, a na tronie ktoś siedział. Ten, kto siedział, podobny był z wyglądu do kamienia jaspisu i sardu, a tęcza wokół tronu podobna była do szmaragdu. Tron otaczały dwadzieścia cztery trony, na których zasiadało dwudziestu czterech starszych. Ubrani byli w białe szaty, a na głowach mieli złote wieńce. Z tronu wychodziły błyskawice, głosy i grzmoty, a przed tronem płonęło siedem ognistych lamp, którymi jest siedem Duchów Boga”.

Mamy więc przed sobą monarchę i jego dwór. Nic nadzwyczajnego, tekst powstał na Wschodzie. Ale mamy też inny trop. W przestrzeni wokół tronującego i jego dworzan dzieją się zjawiska wskazujące, że mamy do czynienia z kimś, kto nieskończenie przerasta wszystko, co na tym świecie jest możliwe i odsyła do niewyobrażalnego. Szkopuł w tym, że sposób przedstawiania Boga jako wszechwładnego monarchy stał się nie tylko nieczytelny, ale wprowadza w błąd.

Jeśli już chcemy sobie wyobrażać Boga jako króla, to trzeba zauważyć, że On sam skorygował to antyczno-feudalne wyobrażenie o Nim. Dokonał tego Jego Syn, który najpełniejszą prawdę o Bogu ukazał żyjąc i umierając jak każdy człowiek. Co każe nam pamiętać, że Bogu nie o królowanie chodzi, ale o miłowanie. To dlatego tak często papież Franciszek mówi o matczyno-ojcowskiej czułości Boga. Ale jeśli koniecznie chcemy mówić o Bożym tronie, to tak jak Cyryl Aleksandryjski: „Przystępując do ołtarza nie wyciągaj gładko ręki i nie rozłączaj palców. Podstaw lewą dłoń pod prawą niby tron, gdyż masz przyjąć króla. Do wklęsłej ręki przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz »Amen«. Uświęć też ostrożnie oczy swoje przez zetknięcie ich ze świętym Ciałem, bacząc, byś zeń nic nie uronił”.

Ale jak będzie w niebie? Pożyjemy, zobaczymy, a na razie trzymajmy się ziemi. Nasz Bóg jest z nami. „Nierzadko odczuwamy pokusę bycia chrześcijanami, zachowując rozsądny dystans od ran Pana” – mówi Franciszek. Kiedy tymczasem „Jezus dotyka ludzkiej nędzy, zapraszając nas, byśmy byli z Nim i dotykali cierpiącego ciała innych osób”. Przez to nie będziemy się trzymać „z dala od rzeczywistości ludzkiego dramatu” i poznamy „rewolucyjną moc czułości Boga”. Jezus mówi: „Zapewniam was: Każdy, kto opuścił dom, braci, siostry, matkę, ojca, dzieci albo pole ze względu na Mnie i ze względu na Ewangelię, otrzyma stokroć więcej teraz, w tym czasie (wśród prześladowań), a życie wieczne w przyszłości”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2018