Do naszej redakcji trafił przejmujący list od pani Anny, która na stałe mieszka w Irlandii, ale na wakacje przyjechała z dziećmi do Polski.
„Moje dzieci przyjmują komunię św. na rękę. Księża w Małopolsce trzy razy odmówili im przyjęcia komunii na rękę. Moja młodsza córka ma 8 lat i nigdy nie przyjmowała komunii w inny sposób. Po trzech stresujących sytuacjach dziś odmówiła pójścia do komunii i zalała się łzami w kościele, a potem popadła w rozpacz w domu.
Znam moje dziecko i wiem, że to zostanie w niej na długo. Serce mi pęka, że kilku księży swoim widzimisię zniszczyło w niej radość przyjmowania Pana Jezusa”.
Kobieta dodaje, że wie, iż księża nie mają prawa odmówić komunii w tej formie, ale nie wierzy, by jej interwencja w krakowskiej kurii coś dała.
Komunia na rękę: co mówią przepisy?
Miała rację. Trzy tygodnie temu wysłałem do biura prasowego kurii pytanie, czy w Archidiecezji Krakowskiej funkcjonują jakieś formalne rozporządzenia odnośnie do udzielania komunii dzieciom, w szczególności udzielania komunii dzieciom na rękę, i mimo upomnienia się o odpowiedź dotychczas jej nie otrzymałem.
Nie odpowiedziała też Komisja Episkopatu ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, zapytana, czy są jakieś ogólnopolskie dyspozycje na ten sam temat. Dodatkowo wysłałem tam fragment powyższego listu z prośbą o komentarz. Również bez jakiejkolwiek reakcji.
Przypomnijmy zatem aktualne przepisy. Punkt 161 obowiązującego w Polsce od lutego 2004 r. Ogólnego wprowadzenia do Mszału rzymskiego stanowi:
„Przystępujący do Komunii świętej odpowiada: Amen i przyjmuje Najświętszy Sakrament do ust lub, jeśli jest to dozwolone, na dłoń, według swego uznania”.
O tym, że jest to w naszym kraju dozwolone, zdecydował Episkopat, za zgodą Watykanu, we Wskazaniach do nowego wydania Ogólnego wprowadzenia do Mszału rzymskiego (z 9 marca 2005 r.), stwierdzając:
„Jeżeli jednak ktoś prosi o Komunię na rękę przez gest wyciągniętych dłoni, należy mu w taki sposób jej udzielić”. Biskupi stawiają tylko jeden warunek: „Przyjmujący winien spożyć Ciało Pańskie wobec szafarza”.
Spór o formułę przyjmowania komunii
Przeciwko temu zezwoleniu protestowały środowiska konserwatywne. W pandemii, gdy ze względów higienicznych przyjmowanie komunii na rękę stało się powszechne, pojawiły się oskarżenia, że jest to profanowanie Najświętszego Sakramentu.
Wtedy interweniował przewodniczący Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów bp Adam Bałabuch, pisząc w komunikacie z 3 października 2020 r., że
„niewłaściwe i krzywdzące wiernych jest twierdzenie, że przyjmowanie Komunii świętej na rękę jest brakiem szacunku wobec Najświętszego Sakramentu”.
Przepisy – jak widać – nie różnicują dorosłych i dzieci, jeśli chodzi o sposób przyjmowania komunii. Dzieci pierwszokomunijne przygotowywane są jednak w Polsce tylko do przyjmowania komunii do ust. Być może księży z Małopolski zaskoczyła ośmiolatka, która wyraźnie wysunęła ręce podczas rozdawania komunii. Ale sam ten gest powinien przekonać kapłana, że dziecko jest przygotowane do takiego przyjmowania komunii.
Odpowiedzialne dzieci i niekonsekwentni kapłani
Gdy pytałem znajomych księży o sytuację opisaną w liście, zastanawiali się, czy dziecko jest na tyle odpowiedzialne, by mu bezpiecznie podać komunię do rąk. Taki argument, brany na poważnie, świadczyłby jednak o dużej niekonsekwencji. Do komunii dopuszcza się osoby, które potrafią zrozumieć jej istotę, zatem zakłada się, że rozumieją to już siedmioletnie dzieci. Nie powinno więc być problemu z odpowiedzialnym przyjmowaniem przez nich komunii na rękę.
A co do ich odpowiedzialności – przypomina mi się sytuacja z mojego rodzicielskiego stażu. Gdy po narodzinach naszego trzeciego syna przywiozłem go razem z żoną ze szpitala do domu, obaj jego starsi bracia po kolei wzięli go na ręce. Siedmioletni Filip i sześcioletni Bartek trzymali z wielkim przejęciem kilkudniowego Jakuba. Czujemy z żoną, że ten pierwszy gest bliskości z nowo narodzonym bratem bardzo pozytywnie wpłynął na ich późniejsze relacje.
Komunia i dwie wizje Kościoła
Niechęć do rozdawania komunii na rękę wśród polskich księży jest – jak się wydaje – powszechna. Będąc na wakacjach w Krośnie na Podkarpaciu, cała moja rodzina przystępowała do komunii, przyjmując ją do ręki (robiliśmy to jako jedyni w kościele). Ksiądz wikary – podając hostię – fukał i robił grymasy. Wyraźnie dawał nam do zrozumienia, że nie podoba mu się ten sposób przyjmowania komunii (zdaje się, że chciał być ważniejszy od Pana Jezusa...).
Kapłani odmawiający komunii na rękę (albo choćby „fukający”) tłumaczyć się będą troską o zachowanie jak największej czci dla Najświętszego Sakramentu. Jednak uzurpując sobie arbitralne rozstrzyganie, kto taką cześć okazuje, a kto nie, czynią siebie dystrybutorami i w pewnym sensie „właścicielami” komunii, a nie jej szafarzami (czyli sługami).
Mało się zwraca uwagi na to, że za oboma dopuszczonymi sposobami przyjmowania komunii stoi różna symbolika, a co za tym idzie – różna teologia i ostatecznie dwie wizje Kościoła. Postawa klęcząca z otwartymi ustami symbolizuje uniżenie i pokorę, ale także... infantylizm.
Jasne, że w stosunku do Boga mogę uznawać się za „niemowlę” – pokora nie ma w tej relacji granic („prochem jestem i w proch się obrócę”), ale nie jestem „niemowlęciem” w stosunku do księdza rozdającego komunię. Chyba że go będę traktować jako „zastępcę Boga”, ale w takim przypadku mamy do czynienia z jaskrawym klerykalizmem.
Komunia na rękę: dlaczego warto?
Podczas najważniejszego momentu mszy – w formule konsekracyjnej – powiedziane jest: „bierzcie i jedzcie z tego wszyscy” – zatem „bierzcie”, a nie „dajcie się karmić jak niemowlęta”. Jezus nazywa nas przyjaciółmi. Na pewno Jego zamiarem przy ustanowieniu Eucharystii nie było to, by nas infantylizować.
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa znano tylko jeden sposób przyjmowania komunii. Opisuje go np. w IV wieku w jednej z katechez Cyryl Jerozolimski:
„Przystępując do ołtarza, nie wyciągaj gładko ręki i nie rozłączaj palców. Podstaw lewą dłoń pod prawą niby tron, gdyż masz przyjąć króla. Do wklęsłej ręki przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz »Amen«. Uświęć też ostrożnie oczy swoje przez zetknięcie ich ze świętym Ciałem, bacząc, byś zeń nic nie uronił.
To bowiem, co spadło na ziemię, byłoby jakby utratą części twych członków. Bo czy nie niósłbyś złotych ziarenek z największą uwagą, by ci żadne nie zginęło i byś nie poniósł szkody? Tym bardziej zatem winieneś uważać, żebyś nawet okruszyny nie zgubił z tego, co jest o wiele droższe od złota i innych szlachetnych kamieni” (tł. W. Kania).
To prawda, że Watykan nadal preferuje komunię do ust, nazywając ją „zwyczajną formą”, i dopuszcza przyjmowanie na rękę, jeżeli ktoś o to prosi.
To dopuszczenie można rozumieć zatem jako sytuację nadzwyczajną, ale takie różnicowanie dowartościowuje dominującą ciągle w Kościele rzeczywistość klerykalną. Zatem istnieje potrzeba rozwijania teologii eucharystycznej promującej większą dojrzałość religijną.
Na koniec dwa doraźne apele: do księży o powściągliwość adekwatną do bycia szafarzem, a do przyjmujących komunię – o jak najczęstsze i masowe przyjmowanie ją na rękę. Wtedy odrobinę uczynimy Kościół mniej klerykalnym.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















