Eudaimonia, najpełniejszy rozwój ludzkich potencjalności albo „etyka cnót”, to nabyta i utrwalona dyspozycja do dobrego działania. Ma pozytywny wpływ nie tylko na nasze życie, ale i na życie otaczających mnie ludzi. Oto etyka, która nie koncentruje się na zakazach i obowiązkach, lecz na doskonaleniu cech charakteru czy dyspozycji, które warto w sobie rozwijać. Natasza Szutta, filozofka z Uniwersytetu Gdańskiego, w rozmowie z Piotrem Sikorą w naszym nowym dziale „Psyche” kreśli obraz człowieka, w którym moralność wiąże się z życiem szczęśliwym.
Jak przyswajamy sobie zasady współżycia i współpracy z ludźmi? Oczywiście wzór najbliższych, ojca, matki, siostry, brata może odgrywać wielką rolę. Ale nie wszyscy mają nadających się do tego ojców, matki, braci, siostry. Jeśli pierwsze doświadczenia życiowe będą mówiły: nie wierz ludziom, kłam, kręć, ukrywaj, bo ujawniając prawdę fatalnie na tym wyjdziesz, od najmłodszych lat będę kłamał, kręcił i ukrywał prawdę.
Może kiedyś w życiu doświadczę fatalnych tego skutków, może jednak przeciwnie, będę na tym dobrze wychodził. Doświadczenia młodości nauczą mnie, że to najlepszy sposób na unikanie kłopotów. Inny problem: ktoś zostaje zatrudniony wśród złych, egoistycznych ludzi. Szedł do nich z sercem na dłoni, a ci ludzie cynicznie go wykorzystali. Od młodości spotykał egoistów i przyswoił sobie taką formę mimikry, która pozwoliła mu wśród nich żyć. Albo – jeszcze inny przykład – od młodości spotykał się z ludźmi dobrymi i nagle, w nowej dla siebie sytuacji, spotyka egoistów, którzy wdeptują go w błoto...
No i etapy życia. Czy rzeczywiście da się je przejść bez przykazań? Wątpię. We współżyciu z ludźmi człowiek musi się nauczyć form tego współżycia. Oczywiście, stadium szczytowe może być „bez przykazań”. Ale dojść do tego stadium trzeba przez stadium ignorancji, błędów i popełnianych głupstw. Dowiadujemy się, o co nie należy pytać, czego nie trzeba mówić, czego nie trzeba robić.
Sygnałem, że zbliżamy się do stadium „cnoty bez przykazań” będą sytuacje, w których wiem, że należy coś zrobić, choć tego się zwykle nie robi, albo jednak powiedzieć, choć się zwykle tego nie mówi, itd. Wyczucia, jak się zachować w niezliczonych nietypowych sytuacjach, człowiek uczy się całe życie i choć ma serce poczciwe, to czasem zachowuje się jak troglodyta. Dlaczego? No właśnie dlatego: zawsze się uczy. Choć i tak niestety bywa, że człowiek nie ma już serca poczciwego, bo egoizm przeżarł wszystkie komórki tego organu sumienia.
A co z człowiekiem, który przez (prawie) całe życie był egoistą, kochał własne wygody i przyjemności, o innych nie myśląc wcale? Co, jeśli ten człowiek w ostatnich (czy przedostatnich) momentach życia się nawraca? Tu mamy do czynienia ze zjawiskiem osobliwym, zmiany wtedy następują czasem błyskawicznie.
Nie przykazania odgrywają tu zasadniczą rolę, nie otrzymane w młodości nauki, i – na ogół – nie fakty zewnętrzne. Jestem pewien, że człowiek został stworzony do dobra. Dość długo chodzę po tym świecie, by zauważyć, że rozeznanie owego dobra bardzo łatwo zostaje zakłócone. Dlatego właśnie ci „robotnicy ostatniej godziny” dobrze świadczą o tym, kim jest człowiek. Tak właśnie: święci i ci ludzie. Święci są ludźmi miłości, nie samych przykazań. Robotnicy ostatniej godziny też, choć całkiem inaczej.
Skromność poznawcza, czyli świadomość ograniczeń naszych kompetencji i wiedzy, każe ostrożnie odnosić się do wszystkich ujęć teoretycznych w odniesieniu do człowieka. Oczywiście z Arystotelesem i wszystkimi filozofami staramy się objąć tajemnicę człowieka, opisać go we wszystkich sytuacjach, lecz jednocześnie wiemy, że człowiek w żadnych formułach nigdy się nie mieści.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















