Część żołnierzy USA może opuścić Polskę. NATO uczy się żyć bez Amerykanów

Traf chciał, że jednego dnia, 8 kwietnia, miały miejsce trzy zdarzenia: armia USA ogłosiła, że nie odpowiada już za hub koło Rzeszowa, telewizja NBS podała, iż Stany rozważają redukcję sił w Europie, a Senat USA zatwierdził w Pentagonie osobę, która już dwa lata temu zapowiadała w rozmowie z „Tygodnikiem” to, co się teraz dzieje.
Czyta się kilka minut
Baza wojsk USA w Jasionce k. Rzeszowa. 27 lutego 2022 r. // Fot. Jakub Kamiński / East News
Baza wojsk USA w Jasionce k. Rzeszowa. 27 lutego 2022 r. // Fot. Jakub Kamiński / East News

Fakt, że było to wydarzenie planowane, oraz że polski prezydent, premier i minister obrony zapewniali, iż nic to zmieni, że żołnierze USA zostaną w Polsce, chyba nie wpłynął na jego fatalny odbiór.

USA nie odpowiadają już za Jasionkę: działanie planowe, ale dziś wątpliwe

Plany można weryfikować i zasadne jest pytanie, czy politycznie rozsądne jest trzymanie się planu przez Pentagon, by żołnierze amerykańscy akurat teraz – gdy Biały Dom próbuje skłonić Kreml do rozejmu – definitywnie oddali odpowiedzialność za ochronę centrum logistycznego Rzeszów-Jasionka. Tego, przez który idzie ogromna większość (niektórzy twierdzą, że 95 proc.) broni dla Ukrainy. Definitywnie, bo obronę przeciwlotniczą od stycznia zapewniają tam już inni: Niemcy i Norwegowie.

Jasionka pozostaje jednym z najpilniej chronionych miejsc Europy, tyle że to teraz zadanie innych krajów NATO. Zaś żołnierze USA przenieśli się spod Rzeszowa do, jak zapewniają nasi politycy, innych baz w Polsce.

Elbridge A. Colby, 2021 r. / CHRISTOPHER R. THOMPSON / ARCHIWUM PRYWATNE B. COLBYʼEGO

Stany rozważają redukcję swojej armii w Europie: czy to zaskoczenie?

Traf chciał, że tego samego 8 kwietnia, gdy armia USA podała, iż nie odpowiada już za Jasionkę, telewizja NBC poinformowała, że Pentagon rozważa wycofanie z Europy 10 tys. żołnierzy: połowę z tych, których w 2021-22 r. przysłał Biden, reagując na działania Putina. W materiale NBC mowa jest o Polsce i Rumunii. Ponieważ w Rumunii żołnierzy USA jest niewielu („nacją wiodącą” są tam Francuzi), taka redukcja dotknęłaby głównie Polskę – nasz kraj mogłaby opuścić większość z 10 tys. stacjonujących żołnierzy USA.

I znów od naszych polityków, z różnych stron, można było słyszeć zaprzeczanie – bądź zaskoczenie. Tymczasem zaskoczenia być nie powinno. Po wygranej Trumpa to musiało nadejść prędzej lub później. I znowu traf chciał, iż tego samego 8 kwietnia Senat USA zatwierdził na zastępcę sekretarza obrony ds. polityki Elbridge’a Colby’ego, znanego analityka. Jego rola będzie większa niż wynika z funkcji: raz, że sekretarz Hegseth nie ma backgroundu polityczno-strategicznego; dwa, że już wcześniej ważne funkcje w Pentagonie objęło kilku analityków związanych z Colbym.

W memorandach, które przed wygraną Trumpa przygotowywało to środowisko, sprawy stawiano jasno: jeśli budżet Pentagonu nie pozwoli na priorytetowe traktowanie Chin, trzeba redukować siły USA w Europie.

Co Elbridge Colby mówił w „Tygodniku” dwa lata temu?

Wiosną 2023 r. Elbridge Colby udzielił „Tygodnikowi” wywiadu. Warto do niego wrócić, jest tu wiele opinii dających do myślenia.

W tym i taka: „Stany muszą skupić się przede wszystkim na Azji. To nieuniknione. Myślę, że Joe Biden jest ostatnim prezydentem działającym w duchu transatlantyckiego romantyzmu. W długofalowej perspektywie Europa jest dla Amerykanów mniej istotna niż Azja. Do tego Chiny są dla nas o wiele bardziej niebezpieczne niż Rosja. Boję się, że teraz, w obliczu wojny w Ukrainie, Europa znów przyzwyczai się, że zawsze może polegać na naszej wiodącej roli w zapewnianiu bezpieczeństwa. To nie jest realistyczne podejście. Lepiej jest przewidzieć czekające nas realia i się do nich razem przystosować”.

W relacji z USA nastaje czas nowego realizmu i do tego trzeba się dostosować

Zamiast zaprzeczać zmianie, która ma miejsce w USA, lepiej pokazać społeczeństwu, że ona nie oznacza, iż zostaniemy sami jak w 1939 r. Bo nie zostaniemy. Poza tym: Stany zmieniają priorytety, ale ludzi takich jak Colby cechuje, zacytujmy jego samego, „realistyczne podejście”. To, czy żołnierzy USA będzie w Polsce dziesięć czy pięć tysięcy, nie jest aż tak istotne. Istotne jest, by ci, którzy są, dawali podobną gwarancję jak ich poprzednicy w Berlinie Zachodnim przed 1989 r.: była ich garstka, ale było wiadomo, jak w razie czego zareagują USA. Rzecz więc w tym, by nowa elita USA była przekonana, iż taka reakcja to nie byłaby kwestia romantyzmu, lecz realizmu.

Trzeba dostosowywać się do tego, co jest. Bez nerwowości, ale też bez wątpliwych obietnic wobec obywateli. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 16/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Koniec atlantyckiego romantyzmu