Trump dał spektakl godny Putina. Dlaczego Ameryka wręcza Rosji kolejne prezenty

Skandaliczna awantura w Gabinecie Owalnym Białego Domu została już rozłożona na czynniki pierwsze przez media, komentatorów, polityków, szpiegów, stylistów i satyryków. Ale jak zmieniła się sytuacja Rosji po spotkaniu Trumpa z Zełenskim?
z cyklu ROSYJSKA RULETKA
Czyta się kilka minut
Donald Trump. Waszyngton, 4 marca 2025 r. // Fot. Win McNamee / Getty Images
Donald Trump w Waszyngtonie, 4 marca 2025 r. // Fot. Win McNamee / Getty Images

Każdego dnia na nasze głowy spada obfity deszcz wiadomości z różnych scen politycznych, zwroty akcji następują w oszałamiającym tempie, scenariusz thrillera politycznego w reżyserii Donalda Trumpa przyprawia o zawrót głowy. Tymczasem Władimir Putin zachowuje kamienną twarz wobec tego, co intensywnie zmienia rzeźbę terenu wszędzie tam, gdzie sięga głos Trumpa. Czy to ostrożność, może nawet nieufność, czy kontrolowane oczekiwanie na kolejne prezenty od Białego Domu?

Rosja na świecie po aktualizacjach Trumpa

Ostatni dzień lutego przyniósł światu doniesienia z Waszyngtonu – amerykańska administracja zaprosiła Wołodymyra Zełenskiego do Gabinetu Owalnego. Tematem spotkania Trump–Zełenski miało być podpisanie tzw. ramowej umowy surowcowej. Umowy nie podpisano. Przed kamerami rozegrała się scena, która nie miała nic wspólnego z poprawnością polityczną ani żadną inną. 

Od rozmowy telefonicznej Trump–Putin minęły ledwie trzy tygodnie. (Sytuację na początku tej „nowej ery” opisałam w Rosyjskiej ruletce i na łamach „Tygodnika Powszechnego”). Obecnie mamy dalszy ciąg festiwalu prezentów Trumpa dla Putina. Dociskanie Ukrainy na oczach zdumionego świata, by jak najszybciej przyjęła warunki porozumienia pokojowego według scenariusza Waszyngtonu i poczyniła ustępstwa, to jeden z nich. 

Kreml od wielu lat próbuje wbić klin we współpracę transatlantycką. Od nowej amerykańskiej administracji dostaje cały zestaw miłych podarunków w postaci sygnałów zwijania projektów USA w dziedzinie bezpieczeństwa na Starym Kontynencie. To na razie sygnały. Ale witane w Moskwie z pełnym zrozumieniem i zadowoleniem. Rosja ze swej strony powtarza wytarte mantry – chce gwarancji, że NATO nie tylko się nie rozszerzy, ale zwinie, chce decydować o statusie państw będących w przeszłości w ZSRS, a także – w dalszej kolejności – w byłym obozie socjalistycznym. Wodą na młyn Rosji są wszelkie podziały w świecie Zachodu: i te duże, i te mniejsze, i zewnętrzne, i wewnętrzne. Bo można je rozgrywać. Kryzysy to kolejne prezenty dla Kremla. 

Rosyjskie nadzieje na Ukrainę, koniec izolacji i sankcji

A co do Ukrainy – Putin chce jej kapitulacji, zmiany ekipy rządzącej (na taką, która będzie powolna Moskwie, co będzie równoznaczne z utratą przez Ukrainę – całkowitą lub częściową – suwerenności), uznania nowego statusu „nowych terytoriów” (tak się w Moskwie mówi o okupowanych regionach Ukrainy, które Rosja włączyła w swój skład), demilitaryzacji Ukrainy i zagwarantowania, że nikt jej do NATO (nawet przeżywającego kryzys) nie przyjmie. And last but not least – zniesienia sankcji wobec rosyjskiej gospodarki.

Tymi oczekiwaniami Rosja żongluje w różnych konfiguracjach – chciałaby dostać wszystko w jednym natychmiastowym pakiecie, ale skoro na razie nawet „drug Donald”, nastawiony na wypracowanie nowego dealu z Moskwą, się z zaspokajaniem tych oczekiwań en bloc nie wyrywa, to trzeba stosować technikę salami, po kawałeczku. A tę technikę Putin ma opanowaną do perfekcji.

Na początek w las poszły ogary dyplomacji. Rosji zależało na przełamaniu izolacji Putina na arenie międzynarodowej i telefon od amerykańskiego przyjaciela jej to zapewnił. Z kopyta przystąpiono też do negocjacji o wznowieniu pracy ambasad (stopniowo wygaszanej przez ostatnie trzy lata) –18 lutego odbyła się tura rozmów w Rijadzie, a potem 27 lutego w Stambule. Rosyjski MSZ wydał po stambulskim spotkaniu bardzo sztywny komunikat: przedyskutowano sposoby finansowania przedstawicielstw dyplomatycznych i możliwości przywrócenia bezpośredniego połączenia lotniczego. Za postęp na ścieżce do odtworzenia pracy placówek dyplomatycznych należy uznać błyskawiczne zaakceptowanie przez stronę amerykańską kandydata na ambasadora Rosji w USA, a już 6 marca Putin podpisał dekret mianujący Aleksandra Darczijewa na stanowisko ambasadora Rosji w Stanach Zjednoczonych. Darczijew ma już „w najbliższych dniach” udać się do Waszyngtonu.

Kreml po skandalu w Waszyngtonie

Jeśli chodzi o reakcje Moskwy dotyczące zerwanego na wysokiej nucie spotkania Trump–Zełenski, to były one powściągliwe. Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow zauważył, że w Stanach na pewno po tej rozmowie „pozostał nieprzyjemny osad” i że „ktoś powinien wreszcie skłonić Zełenskiego do konstruktywnej pozycji – on nie chce pokoju, ktoś powinien go przekonać, jeśli to będą Europejczycy, to cześć im i chwała”. Ostrzegł, że [rozpatrywane w różnych gremiach] przekazanie rosyjskich aktywów zagranicznych Ukrainie „będzie miało daleko idące konsekwencje”. I Moskwa tego tak nie zostawi.

W firmowym stylu z otwartymi inwektywami pod adresem ukraińskiego prezydenta wystąpił eksprezydent Dmitrij Miedwiediew – nazwał Zełenskiego „kokainowym klaunem” i „niewdzięczną świnią, którą właściciele świńskiej farmy dotkliwie spoliczkowali”. I wezwał amerykańskie władze do całkowitego wstrzymania pomocy wojskowej dla Ukrainy (co stało się ciałem już kilka dni później).

Komentatorzy w kremlowskich mediach podobnie jeździli po Zełenskim bez żadnych zahamowań. Portal „Wzglad” zamieścił m.in. materiały pod znamiennymi tytułami. „Ameryka przeklęła Zełenskiego. I co teraz?”; „W Białym Domu skończył się kiepski aktor”; „Chamstwo Zełenskiego zaowocuje zdjęciem Ukrainy z amerykańskiej listy płac” i tak dalej w tym duchu.

A Putin? O rozmowie Zełenski–Trump w Białym Domu publicznie się nie wypowiedział. Pieskow oznajmił tylko, że prezydent „został o skandalu poinformowany”.

Polityka Putina

O tym, jak Putin patrzy na nowe rozdanie w polityce międzynarodowej, w tym oczekiwany przełom w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi, można się było dowiedzieć z jego wystąpienia 27 lutego na kolegium Federalnej Służby Bezpieczeństwa.

„Pierwsze kontakty z nową amerykańską administracją pozwalają mieć pewne nadzieje […] na przezwyciężenie problemów, które w swoim czasie stworzyły i ukraiński, i inne kryzysy regionalne. […] Jest ważne, że nasi obecni partnerzy prezentują pragmatyzm, realne spojrzenie na rzeczy, odrzucają wiele stereotypów, tak zwanych zasad, mesjańskich, ideologicznych klisz swoich poprzedników, które doprowadziły do kryzysu całego systemu stosunków międzynarodowych i które zaczęły rozsadzać od środka samą zachodnią wspólnotę”. 

Putin stwierdził, że dynamiczne zmiany w międzynarodowym landszafcie to rezultat męstwa rosyjskiej armii – to ich czyn zbrojny stworzył warunki dla rozpoczęcia nowego poważnego dialogu o rozwiązaniu „kryzysu ukraińskiego” i in. A droga do rozwiązania tego kryzysu jest, zdaniem Putina, pokojowa. To deklaracja gotowości do zawarcia pokoju, na którym tak zależy Trumpowi. Jak widać, czas wyciągnąć z naftaliny płaszcz obszyty piórkami gołębia pokoju i z uśmieszkiem zadowolonego hipokryty mówić o ustanowieniu pod dyktando Moskwy „nowego systemu bezpieczeństwa w niepodzielonej Europie”.

Słowa sobie, czyny sobie – każdego dnia, każdej nocy rosyjska armia dokonuje ataku na Ukrainę, w tym na obiekty cywilne. W nocy z 5 na 6 marca rosyjskie rakiety uderzyły w hotel w Krzywym Rogu, zginęły 4 osoby, 30 odniosło rany.

Wróćmy do przemówienia. Putin wskazał „część europejskich elit”, które pozostają niezadowolone z nowego dialogu rosyjsko-amerykańskiego i chcą nadal żyć w zdestabilizowanym świecie. Federalna Służba Bezpieczeństwa będzie pracować nad tym, aby próby zerwania dialogu z Ameryką udaremnić. 

„Szanowni koledzy!” – zwrócił się następnie do zgromadzonych funkcjonariuszy Putin. Wymienił kierunki działań służby. Wśród nich nacisk położył na konieczność walki z przestępczością w sferze bankowości i finansów oraz korupcją. Takie dyżurne hasła maskujące. Na koniec prezydent przeszedł do przyjemności – przygotowań do 80-lecia Pobiedy w wielkiej wojnie ojczyźnianej. Odnotował wybitny wkład wywiadu, kontrwywiadu, a także organów bezpieczeństwa państwowego, SMIERSZ i innych zbrodniczych odgałęzień aparatu przymusu. Ze szczególnym namaszczeniem podkreślił osiągnięcia funkcjonariuszy w zwalczaniu banderowców, OUN-owców i „wszelkiej maści zdrajców i kolaboracjonistów” (całość wystąpienia dostępna na stronie Kremla). 

Ważne dla Rosji: Ukraina bez wsparcia USA

Jeszcze słowo o ogłoszonej decyzji o zawieszeniu dostaw amerykańskiej broni dla Ukrainy. „The Moscow Times”, powołując się na źródła na Kremlu i w kręgach dyplomatycznych, pisze, że w Moskwie te wieści odebrano z pewnym zdziwieniem, ale też zadowoleniem. Sekretarz prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow wypowiedział okrągłą formułkę: 

„Jeżeli USA zaprzestaną dostarczać broń Ukrainie, to będzie to najlepszy krok w stronę pokoju. To decyzja, która faktycznie może skłonić reżim w Kijowie do rozpoczęcia procesu pokojowego”. 

Można zakładać, kontynuuje wywód „The Moscow Times”, że w tej sytuacji Putin będzie się starał przekonać opinię publiczną na świecie, że to osobiście Zełenski ponosi odpowiedzialność za przedłużanie się wojny, a jednocześnie Rosja będzie wzmacniać nacisk na froncie, aby okupować jak najwięcej ukraińskich ziem.

Ważne dla USA: rosyjskie mediacje z Iranem

W mediach pojawiają codziennie zapowiedzi nowych prezentów Ameryki dla Putina (podkreślam – to medialne zapowiedzi, a nie oficjalne komunikaty): wznowienie eksploatacji Nord Stream 2 czy przecieki o zamiarze przyspieszenia negocjacji z Moskwą o zniesieniu sankcji. 
W strumieniu doniesień na uwagę zasługuje jeszcze jedna wiadomość. Bloomberg informuje: podczas rozmowy telefonicznej 12 lutego Trump poprosił Rosję o pośrednictwo w rozmowach USA z Iranem. Putin wykazał zainteresowanie.

„Rosja uważa, że USA i Iran powinny problemy rozwiązać na drodze rozmów” – zadeklarował Pieskow. I znowu przydadzą się szaty obszyte piórkami gołąbka pokoju, nieprawdaż?

Czy jednak Moskwa spełni oczekiwania Waszyngtonu? Wszelkie prezenty chętnie przyjmie, natomiast czy zechce się zrewanżować? Być może ta powściągliwość w reakcjach na gesty dobrej woli ze strony Trumpa podyktowana jest tym, że Rosja nie ma pozytywnej oferty. Jak napisał w analizie na stronie Ośrodka Studiów Wschodnich Marek Menkiszak, „Rosja nie jest gotowa m.in. na ograniczenie swojej współpracy z Iranem (będącym ważnym sojusznikiem w jej konfrontacji z Zachodem, dostawcą broni do Rosji i stanowiącym potencjalny korytarz transportowy), co najwyżej może zaoferować powstrzymanie się od jej zacieśniania (np. od nieprzekazywania technologii nuklearnych i rakietowych). Tym bardziej Moskwa nie zamierza rozluźniać sojuszu strategicznego z Pekinem (od którego uzależniła się gospodarczo i z którym pogłębia kooperację polityczną i wojskową)”.

Nie zapominajmy o Białorusi

W tym szczególnym momencie na światowej scenie politycznej zameldował się też białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka, który udzielił wywiadu blogerowi Mario Nawfalowi (proputinowski Australijczyk, biznesmen w dziedzinie kryptowalut). Powiedział: „Putin wyraża żal z powodu tej wojny, bo stała się ona pełnoskalowym konfliktem, a tego on się nie spodziewał”. Łukaszenka zaprosił negocjatorów do Mińska. 

Ostatnio trzepanie dywanów w prezydenckich rezydencjach na Białorusi zarządzono w 2014 r., gdy negocjowano tzw. mińskie porozumienia, mające zakończyć wojnę na Donbasie (którą rozkręciła Rosja, a za którą zapłacić miała Ukraina). Nie przyniosły one trwałego pokoju, Mińsk nie ma zatem dobrych konotacji. Ale na Kremlu pomysł Łukaszenki się spodobał. 

„Dla nas Mińsk jest najlepszym miejscem. To nasz główny sojusznik, dlatego to najlepsze miejsce na negocjacje” – oznajmił Pieskow. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”