Co to znaczy, że Jezus jest Mesjaszem?

Namaszczonymi w tradycji żydowskiej byli królowie, prorocy i najwyżsi kapłani. Dlatego tych tożsamości uczniowie szukali u Jezusa.
Czyta się kilka minut
Bożonarodzeniowa instalacja Groty Narodzenia na znak poparcia dla Gazy wystawiona na zewnątrz Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Betlejem, 24 grudnia 2023 r. // Fot. Clodagh Kilcoyne / Reuters / Forum
Bożonarodzeniowa instalacja Groty Narodzenia na znak poparcia dla Gazy wystawiona na zewnątrz Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Betlejem, 24 grudnia 2023 r. // Fot. Clodagh Kilcoyne / Reuters / Forum

Robiąc prezenty pod choinkę, czy dekorując mieszkanie na czas zimowych świąt, mam z tyłu głowy to, że gdyby Jezus przez swoich uczniów i uczennice nie został uznany za Mesjasza, nie byłoby tekstów Ewangelii, nie byłoby chrześcijańskich wspólnot i nie byłoby dziś świąt Bożego Narodzenia. Wyodrębnienie się wspólnot chrześcijańskich ze wspólnot żydowskich jest wynikiem tej jednej odpowiedzi na pytanie: czy Jezus jest Mesjaszem? Co pomogło wyznawcom Jezusa odpowiedzieć na nie twierdząco? Czy wystarczyło, że Jezus mądrze opowiadał o Torze i Bogu, uczynił kilka cudownych znaków, a nawet zmartwychwstał? Niekoniecznie.

Czy Jezus jest Mesjaszem?

Mądrych nauczycieli w historii Izraela było wielu, niektórzy nawet czynili cuda, a i samo powstanie z martwych w tekstach biblijnych pojawiło się na długo przed narodzinami Jezusa. Choć na odpowiedź na pytanie „czy Jezus jest Mesjaszem?” składało się wiele elementów, to wydaje się, że jednym z ważniejszych faktorów był tu autorytet świętych Pism. Nawet po swojej śmierci i zmartwychwstaniu Jezus napotkanym uczniom w drodze do Emaus nie opowiadał o swoim powstaniu z martwych, ale „zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego” (Łk 24, 17). 

To właśnie Pisma mogły być dla ówczesnych, starożytnych słuchaczy lub czytelników Dobrej Nowiny najważniejszym dowodem na to, że Jezus z Nazaretu jest Chrystusem, czyli Mesjaszem. Być może dlatego teksty Ewangelii są wręcz przeładowane odniesieniami do wcześniejszych świętych Pism. To na nowej lekturze Pism wyodrębniona wspólnota zaczęła odnajdywać swoją tożsamość, zbudowaną na wierze, że Jezus z Nazaretu jest tym, którego zapowiadali prorocy.

Jednak sprawa Pism i ich interpretacji w związku z osobą Jezusa nie jest taka prosta. Gdyby była, dziś narodziny Jezusa z Nazaretu świętowaliby razem zarówno chrześcijanie, jak i żydzi. Jednak jest coś, co łączy obie wspólnoty w temacie Mesjasza. Zanim o tym, najpierw przyjrzyjmy się proroctwom.

Po co nam proroctwa?

Nie ma w Biblii ustalonej listy proroctw, które można by jednoznacznie uznać za te zapowiadające Mesjasza. Różne wspólnoty, różni egzegeci, podają różną liczbę miejsc w tekstach powstałych przed Jezusem, które mogłyby zostać zinterpretowane w kontekście Jego osoby. Aluzji do świętych Pism w tekstach po Jezusie mamy setki.

To pierwsza trudność, czyli ogrom materiału do badania i weryfikowania. Drugim wyzwaniem jest odpowiedź na pytanie, czym proroctwo właściwie jest. Jak było rozumiane pierwotnie w tradycji żydowskiej przez swych autorów i jak zmieniło się jego rozumienie na przestrzeni wieków? Początkowo słowa proroków miały przede wszystkim funkcję dania odpowiedzi na aktualny kryzys, w jakim znajdował się naród żydowski w obliczu wojen, katastrof lub różnych innych wydarzeń. Były to raczej słowa na nieznaną, ale raczej niedaleką przyszłość. Słowa proroków miały skłonić do przemyślenia aktualnej sytuacji i pobudzić do działania w celu podjęcia niezbędnych decyzji dla ocalenia narodu w świetle zagrożeń.

Takie też jest znaczenie słowa hebrajskiego „prorok” – nawi – ogłaszać (słowa Boga) i wzywać (do działania). Również Jezus na kartach Ewangelii korzysta z prorockiej pedagogiki. Prowokował swoich słuchaczy i używał języka, który miał nimi wstrząsnąć, pobudzić do myślenia i podjęcia decyzji o pójściu za Nim, przyjęcia Jego nauczania, uznania Go za Mesjasza. Jezus miał mało czasu, zatem korzystał ze sprawdzonych już w tradycji środków wyrazu. W kontekście proroctw sam Jezus utożsamiał się z byciem prorokiem (mówił o sobie: „Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony”; Mt 13, 57), jak i sam był za proroka uważany (tak mówiła o nim kobieta w Samarii: „Panie, widzę, że jesteś prorokiem”; J 4, 19).

Większość prorockich wypowiedzi jest bardzo ogólnie skonstruowana – nie wiadomo, kogo dokładnie dotyczą i kiedy słowa te mają się wypełnić, którego dnia czy roku. Ta cecha pozwalała w kolejnych pokoleniach przerzucać je na bardzo odległe czasy i łączyć z różnymi osobami. Dość skrajnym tego przykładem może być obecna sytuacja w Stanach Zjednoczonych, gdzie proroctwa biblijne były przywołane w kontekście wyborów prezydenckich przez radykalnych chrześcijan, sugerując przy tym, że w wyborach do Białego Domu startuje sam Mesjasz.

Nieco bliższy czasom Jezusa przykład znajdziemy już w II wieku. Słowa Balaama z Księgi Liczb: „wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło. Ono to zmiażdży skronie Moabu, a także czaszki wszystkich synów Seta” (Lb 24, 17), chrześcijanie odnosili do przyjścia Jezusa, a rabini do Szymona Bar-Kochby, dowódcy powstania przeciw Rzymianom w latach 132-135. Zatem udowadnianie przez cytowanie tekstów nie jest czymś unikatowym i zarezerwowanym dla autorów Ewangelii.

Syn imieniem Emmanuel

Wybór proroctw, które według autorów tekstów Ewangelii spełniły się wraz z przyjściem Jezusa, nie jest bez znaczenia. Bardzo ważne dla tradycji biblijnej są teksty prorockie z Księgi Izajasza, którego autor uchodzi za jednego z największych proroków. Dlatego nie mogło zabraknąć wielu bezpośrednich odniesień, jak i aluzji do Izajasza w tekstach Ewangelii.

Dziś z tekstów tego proroka czerpie również liturgia rzymskokatolicka, która często go przywołuje podczas obchodów świąt bożonarodzeniowych. Najbardziej znane proroctwo odnosi się do kobiety rodzącej dziecko: „Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel” (Iz 7, 14). Z tym wersetem wiąże się dużo szersza historia, ponieważ u Mateusza to zdanie brzmi: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel” (Mt 1, 22-23). Różnica bierze się stąd, że ewangelista nie cytuje tekstu hebrajskiego, a Septuagintę, czyli greckie tłumaczenie księgi Izajasza, gdzie jest mowa o dziewicy. Tekst hebrajski jest mniej jednoznaczny, niekoniecznie mówi o dziewicy.

To jeden z ważniejszych fragmentów, na którym zbudowano całą mariologię dotyczącą dziewictwa Maryi. Brzmi kontrowersyjnie, ale jest wynikiem różnego podejścia do tekstów biblijnych od tego, jakie mamy dziś. W I i II wieku nie było kanonu Pism, a tłumaczenia nie były tekstami drugiej kategorii. Ewangeliści sięgali raczej do Septuaginty niż tekstów hebrajskich – sami przecież pisali po grecku. Ponadto, proroków nie zawsze cytowano dokładnie, a czasem redagowano różne fragmenty w jedną całość, jak to miało miejsce w Ewangelii Marka (Mk 1, 2-3), gdzie słowa z Księgi Izajasza i proroka Malachiasza zredagowano razem w jeden cytat.

Zwiastun radosnej nowiny

Innym fragmentem z Księgi Izajasza, który wybrzmi w bożonarodzeniowej liturgii, są słowa o zwiastunie radosnej nowiny: „O jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, który obwieszcza zbawienie, który mówi do Syjonu: »Twój Bóg zaczął królować«” (Iz 52, 7), którego aluzję usłyszymy w ustach aniołów: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan” (Łk 2, 10-11).

Łukasz, nawiązując do miasta Dawida, robi tu również aluzję do kolejnego proroctwa, tym razem z Księgi Micheasza: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności” (Mi 5, 1).

Choć to święta narodzin Jezusa, warto dodać, że jeden z ważniejszych fragmentów Izajasza świadczący o mesjańskiej tożsamości Jezusa nawiązuje do Jego śmierci, odwołując się do pieśni o cierpiącym słudze (szczególnie czwartej: Iz 52, 13-53, 12).

Wskazanie na Jezusa jako Mesjasza przy autorytecie Pism prowadzi do kolejnego ważnego pytania – co to znaczy, że Jezus jest Mesjaszem?

Zdjęcie XL
Podpis zdjęcia
Uchodźcy z Afganistanu w Turcji. Erzurum, 23 kwietnia 2017 r. // Fot. Erdem Sahin / EPA / PAP

Mesjasz, czyli kto?

Słowo „chrystus” jest greckim odpowiednikiem słowa „mesjasz”, oba znaczą dokładnie to samo, czyli „namaszczonego”. Namaszczonymi w tradycji żydowskiej byli królowie, prorocy, najwyżsi kapłani. Dlatego też w Jezusie uczniowie zaczęli widzieć króla, proroka, a także najwyższego kapłana. Jezus w Nowym Testamencie przyjmuje bardzo wiele tytułów – można je podzielić na te, które wiążą się z mesjańską tożsamością, oraz na te, które wiążą się z tożsamością boską. W jakimś sensie w Jego osobie następuje sprzężenie dotychczas używanych w tradycji tytułów zarówno mesjańskich, jak i boskich.

Ta mnogość tytułów z jednej strony ma pomóc czytelnikom i słuchaczom dobrej nowiny odpowiedzieć na pytanie, kim jest Jezus z Nazaretu, z drugiej strony nawraca do tego samego pytania: kim właściwie jest Mesjasz Jezus? Bo jeśli jest królem, to jakim królem, skoro nie ma tronu ani pałacu; jeśli jest kapłanem, to jakim kapłanem, skoro nie ma świątyni; jeśli jest prorokiem, to jakim prorokiem, no i wreszcie, co znaczy, że jest Chrystusem, czyli Mesjaszem?

Ewangeliści chyba nie do końca sobie radzą z odpowiedziami na te pytania, wygląda na to, że w osobie Jezusa stanęli przed redefinicją swojej własnej tradycji. Proces odpowiedzi na pytania o tożsamość mesjańską Jezusa wcale się nie skończył, szczególnie że ponowne Jego przyjście odwleka się w czasie, wbrew nadziejom pierwszych wyznawców na szybkie nadejście czasów mesjańskich, co wprowadziło tradycyjnie rozumianą mesjańskość Jezusa w kolejny kryzys.

Czas bez wojen i śmierci

W Ewangelii Łukasza, na początku swojej działalności, Jezus przywołuje słowa proroka Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana”, i odnosi je do siebie, mówiąc: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”. Według tradycji żydowskiej, czasy mesjańskie nadejdą wtedy, kiedy nie będzie chorób, cierpienia, wojen, śmierci, kiedy nastanie pokój i powszechne zmartwychwstanie. W tej perspektywie, skoro cierpienie i śmierć ciągle są obecne w świecie, Mesjasz jeszcze nie nadszedł.

Tak rozumiane czasy mesjańskie są kolejnym wyzwaniem dla wyznawców Jezusa, którzy uznali Go za Mesjasza. Zniwelować to napięcie może dopiero ponowne przyjście Jezusa. Do tego czasu wszyscy pozostają w nadziei, jak i niepewności.

Na to napięcie znalazło się miejsce w roku liturgicznym. Adwent, czas przygotowań do świąt Bożego Narodzenia, podzielony jest na dwie części – w pierwszej wyrażone są oczekiwania ponownego przyjścia Jezusa, czyli nadejścia czasów mesjańskich, kiedy nie będzie już cierpienia, wojen ani śmierci. Właśnie ta pierwsza część adwentu łączy nas ze wspólnotami żydowskimi, które również czasów mesjańskich oczekują. Obie wspólnoty nie czekają z założonymi rękami, obie są wezwane, jedni słowami Tory, inni słowami Ewangelii, do aktywnego przybliżania tych czasów przez redukowanie cierpienia na tym świecie, w jakim żyjemy.

Na resztę, czyli na to, na co nie mamy wpływu, jak zmartwychwstanie, trzeba poczekać wraz z przyjściem Mesjasza. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51-52/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Mesjasz, który miał nadejść