Reklama

Kim jest mesjasz

Kim jest mesjasz

28.12.2019
Czyta się kilka minut
Israel Knohl, biblista i historyk: Nie został zrozumiany nie tylko przez swój lud – ale też przez swoich uczniów. Nie pojęli bowiem idei cierpiącego mesjasza – oczekiwali triumfującego, wojującego.
Bazylika Bożego Grobu w Jerozolimie, maj 2018 r. / SPENCER PLATT / GETTY IMAGES
K

KAROLINA PRZEWROCKA-ADERET: Opublikował Pan książkę, z której wynika, że 2 tysiące lat naszego rozumienia historii śmierci Chrystusa jest totalną pomyłką. Następnie przeszedł Pan na emeryturę, opuszczając pole minowe. Jak to? Właśnie teraz, gdy burza ma się rozpętać, Pan ucieka?

ISRAEL KNOHL: Przeszedłem na emeryturę jako profesor Uniwersytetu Hebrajskiego, ale nadal uczę tu, w jerozolimskim Shalom Hartman Institute. Nigdzie nie uciekam. Wezmę udział w debacie, która – mam nadzieję – rozpocznie się, gdy ukaże się angielskie tłumaczenie mojej książki. A to już lada moment.

Nie za późno na tę debatę? Trudno cokolwiek zmienić w relacjach chrześcijańsko-żydowskich po niemal dwóch tysiącach lat wzajemnych oskarżeń i niechęci.

Od siedmiu lat biorę udział w dyskusji wokół tych relacji ze środowiskami katolickimi. Przez dwa miesiące w roku uczę w...

19467

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Poczeka, aż się objawi. Tak sobie myślę, profesor a ma głowę do interesu. No bo jak się objawi a nie spełni oczekiwań profesora, to takiego Mesjasza odrzuci. A jak się nie objawi, bo prędzej przyjdzie śmierć,to lepiej, ponieważ nie będzie możliwości rozczarowania. Przecież czekałem.....Niewątpliwie najgorszym rozwiązaniem dla profesora, byłby Mesjasz, który spełniłby oczekiwania profesora.Dlaczego? Ponieważ nie mógłby Go odrzucić.Tu dochodzimy do sedna sprawy. Kim Jest Mesjasz?Taki jest tytuł artykułu. Biblijni faryzeusze, których, profesor darzy estymą,(jak widać z treści artykułu)oczekiwali, że Mesjasz przywróci Królestwo Izraela i pogoni Rzymian. Jak wiemy, to się nie spełniło. Więcej, owi rzymianie zdobyli Jerozolimę i zniszczyli Świątynię Jerozolimską.Idąc tym tokiem, zastanawiam się, kogo ma przegonić Mesjasz profesora Khnohla? Palestyńczyków rozumiem. Tylko których?Tych z Hamasu a może z Dżihadu? A może jednych i drugich? Tylko pytanie gdzie? Lecz to zostawmy już Mesjaszowi profesora....Reasumując. Czarno to widzę, profesorze. Logicznie myśląc, najlepiej będzie, jak Mesjasz nie przyjdzie. Choć pewno, jest to jakaś odmiana minimalizmu. Mogę zatem powiedzieć, ja to mam klawe życie. Jestem chrześcijaninem i nie jestem profesorem.

jest ten, który usprawiedliwia codzienną (a nie dogmatyczną)rezygnację z wiary w niego i jego sens. Przypuszczam, że można pogodzić religijną cichą, ukrytą depresję ze stanem typu "keep smiling", tylko nie w momentach pytania o oczekiwanie na Mesjasza, bo wtedy robi się dziwnie obco, jakby wyrósł przed oczami mur sięgający do samego nieba.

Pokazuje jak obecnie oceniany jest Jezus Chrystus, przez jego rodaków 2000 lat po. I to przez człowieka wierzącego o ogromnej wiedzy biblijnej. Z pełnym szacunkiem dla poglądów profesora, lecz napawają mnie one pewnym smutkiem.Gdyby to dzisiaj Jezus Chrystus stanął przed Sanhedrynem a w jego skład wchodził profesor, to jaki byłby wyrok? Pewnikiem nie byłoby już tabliczki z napisem w trzech językach. Dzięki profesorowi Knohlowi, nabrałem większej sympatii do Piłata. Napisałem com napisał, to stwierdzenia ma większy ciężar gatunkowy, niż wszystkie tam ględzenia, niejakiego Hamleta. Dziękuję profesorowi za wywiad, pozwolę sobie polecić go Bożej Łaskawości, chociażby słynnym błogosławieństwem z 6 rozdziału Księgi Liczb. Przypadkowo albo i nie, równolegle jest artykuł o Mesjaszu też profesor Świderkówny, świętej pamięci.Czytając go i zastanawiając sie nad nim, można dotknąć, mówiąc w skrócie, co dało światu i każdemu człowiekowi z osobna, w jego aspekcie wewnętrznym chrześcijaństwo. Inaczej. Co by też się zdarzyło albo nie zdarzyło, gdyby 2000 lat temu Jezus Chrystus, za sprawą Ducha Świętego i Maryjnego fiat, nie narodził się w betlejemskim żłobie.

Aż przyjemnie popatrzeć, jak jedne z najaktywniejszych katolickich indywiduuów na tym forum doznają frustracji na rosnącą niezdolność swojej ideologii do wmawiania jej rzekomej prawdziwości dzisiejszym społeczeństwom. Nieadekwatność epistemologiczna i etyczna katolicyzmu i chrześcijaństwa w ogóle ujawnia się szczęśliwie z coraz większą mocą.

nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Inaczej, przerost formy nad treścią.

Dosłowna treść twoich komentarzy, Dru, już lata temu straciła dla mnie wszelką merytoryczną wartość. Zbyt dużo w niej pyszałkowatych koniektur branych za Prawdę, a w tobie zbyt mało uczciwości intelektualnej, aby warto było pochylać się nad ich korygowaniem. Jeśli zdarza mi się przy nich mimo to zatrzymywać, to tylko dla oceny bieżącej kondycji katolickich twardogłowych i ich religijnej ideologii.

Sz. P. pewnie nie zdaje sobie z tego sprawy, ale cały jego wywód może być równie dobrze w jego stronę skierowany, kwestia drobnej korekty - nb nieraz się zastanawiam, jak to możliwe, że wierzący nawet z innym wierzącym się potrafi wykłócać o wiarę??...

Wykłócać lub ekspresyjnie dyskutować.I tym jesteś tak bardzo zbulwersowany? A jak o wiarę potrafi się wykłócać lub ekspresyjnie dyskutować,przynajmniej jeden niewierzący? Co wtedy? Wtedy wszystko jest ok.

wierzący z niewierzącym jest ok, jeden drugiego ma prawo nie rozumieć - ale wierzący z wierzącym?.... toż oni z jednej bajki

jak mocno potrafią się ich trzymać. Wołają rozum a to tylko uprzedzenia,wołają miłość a to zwykła nienawiść, wołają równouprawnienie,tymczasem to ukryta pogarda.Ja, jako wierzący,rozum dostałem od Boga, który jest Prawdą i mam tej Prawdy szukać. Kiedyś zostanę z tego rozliczony.Ty jesteś odpowiedzialny, tylko, przed samym sobą, to bardzo słaby arbiter.

słaby nie słaby, Pan tak sądzi - ale j e s t, w odróżnieniu od Pańskiego całkiem konkretny, niewyimaginowany - nb wcale się nie czuję odpowiedzialny przed sobą, jeśli już, to przed tymi najbardziej, co ich na świat powołałem w aktach młodzieńczej kopulacji ;) - i przy okazji, kochanki Pan wyznał nie ma, a jak z dziećmi? bo w nich wielka, niemal metafizyczna moc, dla przykładu podsunę do przemyślenia tezę, że ich legalne, prawdziwie ojcowskie posiadanie niejednemu z katolickich księży zmieniłoby obraz świata, nieprawdaż...

Uznawanie Menachema Schneersona za zmartwychwstałego Mesjasza przez część jego zwolenników w znakomity sposób podważa twierdzenia chrześcijan wszelkiej maści na temat tego, że Jezusowego zmartwychwstania i wniebowstąpienia nie dałoby się spreparować, albo że mistyfikacja w tym przedmiocie jest mało prawdopodobna. Skoro nawet w dzisiejszej epoce informacji i bezprecedensowej wiedzy znajdują się ludzie, którzy są w stanie uwierzyć w sfabrykowane, zmyślone zmartwychwstawanie sobie współczesnego człowieka, o ileż bardziej było to możliwe w prymitywnych, religijnie egzaltowanych społeczeństwach starożytnego Bliskiego Wschodu? Oczywiście Mesjasz-Schneerson żył już w zupełnie innym otoczeniu społecznym i intelektualnym, w związku z czym jego Apostołowie nie mają najmniejszych szans na powtórzenie sukcesu Apostołów Mesjasza-Jezusa.

jak samego Mesjasza. A Jego kult przetrwał, więcej ma się całkiem dobrze. Ku wiecznemu strapieniu gregów tego świata. Jak ma na imię twój Mesjasz Gregg?

...to bardzo cienkie uzasadnienie, żadne bym powiedział - nie ten jeden przetrwał i niejeden znacznie dłużej, proszę Pana

Powiem ci, Dru, jak ma na imię mój Mesjasz, zaraz po tym, kiedy ty mi powiesz, jak ma na imię twoja obecna kochanka. Iluż to w historii fanatyków z iluż religii nie wyparło się swojej wiary w obliczu pewnej śmierci? Ale w twoim dogmatycznym ograniczeniu męczeństwo wyznawców jest oczywiście dowodem prawdziwości tylko jednej z tych religii. Z tym "wiecznym strapieniem" toś też pojechał grubo. Zapewne nie dożyję tego momentu, kiedy wasze bóstwo znajdzie zasłużone miejsce w loży kultów z jednym wyznawcą (tj. samym bóstwem). Ale taka hardość w obliczu świadomości, co spotkało tyle innych "wiecznych" religii w przeszłości? I w obliczu największego kryzysu w waszej historii?

Nie mam kochanki,(ani kochanka) w związku z tym nie mogę przytoczyć jej(jego) imienia. Teraz czekam na imię twojego Mesjasza. Mam nadzieję, że to nie będzie czekanie na Godota.

Nie mam Mesjasza (ani Mesjaszki), wobec czego nie mogę przytoczyć jego (jej) imienia.

Plagiat.

Dru, "loaded question fallacy" popełnia codziennie tysiące ludzi, także nie przesadzaj z tą swoją oryginalnością w błądzeniu.

mądrych słów i jeszcze obcojęzycznych. To takie naukowe.Jednak nie przesadzajmy z tą oryginalnością. Wyjeżdżasz na Gubałówkę a myślisz że zdobyłeś Matterhorn.To jednak nie do końca jest prawdą.

Gubałówka? Wskazywanie twoich pokracznych błędów, Dru, to raczej wygodna jazda po nowiutkiej autostradzie. Widzę, że nawet choćby retorycznie nie masz już nic do zaproponowania, więc do swidania (albo i nie).

ja bym nazwał polemiczną ripostą interlokutorowi przy użyciu jego własnej formuły, bardzo prosty i skuteczny środek stylistyczny

ja tego nie rozumiem, też muszę zapytać - Szanowny Pan uważa, że każdy ma/musi/powinien mieć swego Mesjasza??... a jeśli tak to dlaczego i po co?...

I niech tak zostanie.

tak zresztą przypuszczałem, że to o rozum się problem u Pana rozbija

"książka, z której wynika, że 2 tysiące lat naszego rozumienia historii śmierci Chrystusa jest totalną pomyłką". Czy pani Karolina aby nie przesadza? Z całym szacunkiem dla profesora, z wywiadu wynika, że sensacja mająca wstrząsnąć co najmniej biblistyką, jeśli nie całym chrześcijaństwem i judaizmem, to coś w rodzaju odkrycia, że "Iliady" nie napisał Homer, lecz ktoś inny o tym samym imieniu. Mesjasz cierpiący, odrzucony przez swój lud, opuszczony przez swoich i aż do Zmartwychwstania niezrozumiany to centralne pojęcie chrześcijaństwa i wielokrotnie powracający motyw w ewangeliach i innych pismach Nowego Testamentu. Począwszy od niedzielnego poranka zawiedzione nadzieje ("A myśmy się tak spodziewali, że On wyzwoli Izraela") błyskawicznie ustępują miejsca nowemu rozumieniu misji Jezusa i naprawdę nie musieliśmy czekać dwa tysiące lat, aż objawi nam to prof. Knohl. Ciekawe jest natomiast rosnące zainteresowanie żydowskich badaczy i myślicieli "odzyskaniem" Jezusa dla Żydów i judaizmu jako jednej z ważnych postaci tej religii, a nie odszczepieńca, który przypadkiem lub celowo zainicjował nową i zupełnie obcą judaizmowi religię. Tu prof. Knohl też nie jest pionierem, chociaż może jego książka wniesie jakieś nowe spostrzeżenia. Ale "burzy" nie ma co się spodziewać - na pewno nie na podstawie tego wywiadu. Na marginesie warto zauważyć, że na stronach oficjalnej Akademii Języka Hebrajskiego w wersji angielskiej możemy napotkać takie sformułowania, jak "intra-Biblical period" i "intertestamental period", co świadczy o tym, że rozumienie Nowego Testamentu jako części żydowskiej tradycji zapuściło korzenie już dość głęboko. A nasi "judaizantes" wciąż się sumitują wobec urojonych zarzutów, że określenie Stary Testament w jakiś sposób deprecjonuje świętą księgę "starszych braci w wierze".

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]