Canterbury: na razie bez schizmy

Podziału uniknięto – ale czy na długo?
Czyta się kilka minut
Marcin Żyła / / Fot. Grażyna Makara
Marcin Żyła / / Fot. Grażyna Makara

Zakończone w miniony piątek w Canterbury obrady liderów Wspólnoty Anglikańskiej, zrzeszenia 38 Kościołów anglikańskich (ok. 80 mln wiernych), mogły być ostatnimi odbywanymi w tak szerokim gronie. Schizma grozi Wspólnocie, odkąd kilka miesięcy temu Kościół episkopalny w USA dopuścił do sakramentu małżeństwa osób tej samej płci. (12 lat wcześniej ten sam Kościół wyświęcił pierwszego biskupa deklarującego homoseksualizm; ten, bojąc się o swoje życie, na uroczystość konsekracji przyszedł w kamizelce kuloodpornej). Konserwatywni biskupi z Ugandy, Kenii i Nigerii zagrozili buntem, jeśli zgromadzeni na spotkaniu w krypcie kanterberyjskiej katedry nie potępią liberalnych hierarchów z Ameryki. Chcąc ratować jedność, przyjęto oświadczenie, w którym mowa jest o tym, że „tradycyjna doktryna Kościoła, w zgodzie z nauczaniem Pisma Świętego, utrzymuje w mocy rozumienie małżeństwa jako wiernego, dozgonnego związku między mężczyzną i kobietą”. Kościół episkopalny na trzy lata zawieszono w prawach członka Wspólnoty (jego liderzy zapowiedzieli już, że nie zmienią stanowiska ws. małżeństw gejów i lesbijek).

Arcybiskup Canterbury Justin Welby przedstawia porozumienie jako symbol zgody i pojednania, jednak wielu biskupów wątpi, aby zakończyło ono 20-letni anglikański spór o homoseksualizm. Krytykę słychać nie tylko zza Atlantyku. Suchej nitki na oświadczeniu nie pozostawia też większość brytyjskiej prasy, a jeden z ministrów gabinetu cieni w Londynie oświadczył nawet, że marginalizowanie homoseksualistów będzie kiedyś oceniane „tak jak dziś postrzega się popieranie niewolnictwa”. Dyskusję w Canterbury śledzą również inne Kościoły chrześcijańskie, traktując ją jako probierz zmian obyczajowych na Zachodzie. Front konfliktu o postrzeganie małżeństwa i rodziny – podobnie jak podczas ostatniego katolickiego Synodu biskupów w Watykanie – przebiega między hierarchami z Zachodu (tu: głównie z USA) oraz Afryki. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2016