W oczach nauczycieli Pisma i faryzeuszy Jezus uchodził za heretyka, skrajnie subiektywnie, liberalnie interpretującego Pismo i tradycję. Szukali więc okazji, by go unieszkodliwić. I gdy takowa się pojawiła, podrzucają mu do rozwiązania dylemat, kazus, w ich opinii niemożliwy do rozwikłania. Co zrobić z kobietą, którą „dopiero co przyłapano na cudzołóstwie? Mojżesz polecił nam w Prawie, aby takie kobiety kamienować. A jakie jest Twoje zdanie?”.
Ewangelista pisze, że Jezus, nim się odezwał, pisał palcem na ziemi; nie wiemy co – może nic. Ale przecież po usłyszeniu: „Ten z was, który jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem (…) zaczęli po kolei rozchodzić się, poczynając od starszych ludu”. Stał się cud do kwadratu. Starsi ludu „zmienili swoje myślenie” i zrezygnowali, przynajmniej na razie, z dalszego nękania Jezusa. A co najważniejsze – „w tym dniu ocalono krew niewinną”. Nad porządkiem potępienia, winy i kary górę wziął porządek miłości i miłosierdzia.
Stąd wydarzenie na dziedzińcu świątyni jerozolimskiej można odczytać jako zderzenie dwóch typów religijności, dwóch obrazów Boga i jego związku z ludźmi. Jeden – zbudowany zgodnie z logiką winy, kary i potępienia; drugi – zbudowany w logice miłości i miłosierdzia. I tak jest wciąż, do dzisiaj, w katechizacji i kaznodziejstwie, nie mówiąc o pieśniach – te dwa obrazy Boga wciąż się przeplatają.
Biblia „pisała się” przez ponad tysiąc lat, ale zawiera treści jeszcze starsze, zapożyczone z innych religii i kultur. Dlatego jawi się jako zapis wysiłków podejmowanych przez ludzi celem poznania Boga, ale też, jak wierzymy, wysiłków Boga, by dać się poznać człowiekowi. Biblia jednak nie jest żywą skamieliną, gdyż nadal się pisze. Następny, Najnowszy Testament piszą nadal, również dzisiaj, żydzi, chrześcijanie, muzułmanie, wyznawcy pozostałych religii i ateiści. Z różnymi skutkami.
Ale dzięki dialogowemu, ekumenicznemu i synodalnemu nastawieniu widzimy coraz wyraźniej, że – jak chce Franciszek – tam, gdzie wiara zatrzymuje się na logice ofiary, zamiast stawać się znakiem piękna i radości płynącej z miłości, może stać się przyczyną nieszczęść, smutku i frustracji. A modlitwa, zamiast być nasłuchiwaniem Boga, jego głos zagłusza. Pamiętamy przecież: „Wasz Ojciec wie, czego wam potrzeba, zanim go o to poprosicie”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















