Opuścić samego siebie, czyli piękna prowokacja Ewangelii

Słowa Jezusa mają wstrząsnąć tymi, którzy sądzą, że już zostali zbawieni, którzy praktykują religię i z tego powodu czują się już w porządku
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: »Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem«”, czytamy w Ewangelii Łukasza w wersji lekcjonarzowej. 

W innych tłumaczeniach zamiast „nie ma w nienawiści” mamy „nie nienawidzi”, ale też „bardziej kocha”, „bardziej miłuje”, „nie wyrzeknie się”. Większość biblistów zaleca jednak sformułowanie „lecz nie nienawidzi”, gdyż odzwierciedla ona „typowo semicki sposób mówienia, co wskazuje, że lepiej przekazuje pierwotną wypowiedź Jezusa”. 

Dalej Jezus mówi: „Nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”. Do tych zaś, którzy już są Jego uczniami: „Kto nie dźwiga swojego krzyża i nie idzie za Mną, nie może być moim uczniem”. 

Kiedy zaś Piotr uświadomił sobie, że w odniesieniu do Jezusa ten krzyż to nie metafora, przerażony odwołuje Jezusa na bok i tak, żeby nikt nie słyszał, „upominał Go: Niech Cię Bóg broni! Panie, na pewno się to Tobie nie przydarzy”.

A gdy to się już przydarzyło, dwaj inni uczniowie żalą się: „A my mieliśmy nadzieję, że to (Jezus) wyzwoli Izraela”. 

Wychodzi więc na to, że to porzucenie wszystkiego jest „piękną prowokacją”, jak mówi papież Leon, mającą „przede wszystkim wstrząsnąć zarozumiałością tych, którzy sądzą, że już zostali zbawieni, tych, którzy praktykują religię i z tego powodu czują się już w porządku”. 

Jednoznaczne dodanie odwagi tym, którym ta przeduchowiona i interesowna religijność nie wystarcza. Nic to nowego. W Ewangelii Marka Jezus mówi do faryzeuszów: „Zręcznie uchylacie przykazanie Boże, aby tworzyć własną tradycję. Mojżesz powiedział: Otaczaj szacunkiem swego ojca i matkę. A także: Kto złorzeczy ojcu lub matce, podlega karze śmierci. Wy natomiast twierdzicie: »Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, co oznacza: to, co miałem dać tobie na utrzymanie, ofiarowałem Bogu«, to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca czy dla matki”.

A tak wcale nie na marginesie – chwalebną rzeczą jest dyplomacja, ale co ma zrobić napadnięty król, jeśli agresorowi na pokoju nie zależy, ale na wojnie jak najbardziej? Wywiesić białą flagę? Czy jednak chwycić za broń i tym samym „opuścić” siebie samego, żeby ratować tych, których kocha?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 36/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Opuścić siebie