Bóg na posyłki

Konflikt Jezusa z religijno-politycznym establishmentem jego czasów wyrósł z tego samego korzenia, z którego i dziś rodzą się konflikty na styku religia–rzeczywistość.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca /
O. Wacław Oszajca /

Jezus po prostu zbyt wysoko podniósł poprzeczkę. Nie mogą jej przeskoczyć ci, którzy za najwyższą wartość – według własnych kryteriów – uważają naród, religię, tradycję, kulturę; Bóg zaś potrzebny jest im o tyle, o ile te wartości zabezpiecza. Tym samym, niezauważenie, wstawiając te wartości w miejsce Boga, który „najpełniej przejawia swoją wszechmoc w łasce przebaczenia”, stwarzają nowego boga – idola, bałwana, bożka. Można się nim dowolnie posługiwać; swoim wyznawcom pozwala on na wszystko, bo też wszystko potrafi uzasadnić i usprawiedliwić.

Taki bożek jest bezwzględny, ale tylko dla tych, którzy go nie czczą. Pozwala nawet na zbrodnie. Jego wyznawcy poświęcą wszystko dla obrony wartości, również życie. Oczywiście cudze. Ja, obrońca świata, ludzi i Boga, muszę żyć.

Przypomina o tym biblijne opowiadanie o złotym cielcu. Tworząc tego bożka, nasi ojcowie w wierze nie chcieli odrzucać prawdziwego Boga. Chcieli jedynie, by stał się bożkiem, który za ofiary, modlitwy i śluby będzie spełniał życzenia ludu. Nic dziwnego, że Jezus tego typu pobożnym jawił się jako śmiertelne zagrożenie. Uznali więc, że każdy sposób, który doprowadzi do unieszkodliwienia Jezusa, musi być zgodny z wolą Boga. A pokonanie Jezusa – tryumfem Bożej sprawiedliwości. Wykorzystywali każdą nadarzającą się okazję, by Jezusa nękać psychicznie, podkopywać jego autorytet, ośmieszać, oczerniać, a w końcu zabić.

Za osiągnięcie tego celu byli gotowi zapłacić każdą cenę, choć pieniądze wyjmowali nie ze swoich portfeli. I tak odtrącono Tego, który przyszedł uratować ich przed nimi samymi i przed bogiem, który nie był Bogiem, ale podróbką.

Przeciwnikom Jezusa taka okazja nadarzyła się, gdy zaaresztowano kobietę „przyłapaną na cudzołóstwie”. W ten sposób zastawiono na Niego pułapkę. Prawo nakazywało za taki grzech kamienować. „A jakie jest Twoje zdanie?” – zapytano Jezusa. Odpowiedział: „Ten z was, który jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”.

Przenosząc przedmiot sporu z płaszczyzny prawa na płaszczyznę sumienia, zmusił swoich adwersarzy do zastanowienia. „Gdy to usłyszeli, zaczęli po kolei rozchodzić się, poczynając od starszych ludu, tak że w końcu został tylko On i stojąca pośrodku kobieta”.

Trzeba przyznać, że w tym przypadku oskarżyciele okazali się ludźmi. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2016