Arcydzieło nieznane

Krótka (niepełne sto stron) nowela znakomitej poetki austriackiej, opublikowana po raz pierwszy w ponad pół wieku od powstania. Ciekawostka historycznoliteracka? Nie, olśnienie.

20.11.2017

Czyta się kilka minut

Christine Thonhauser (1915–1973) urodziła się w biednej, wielodzietnej rodzinie górnika we wschodniej Karyntii, w dolinie rzeki Lavant (stąd pseudonim). Od dzieciństwa nękana chorobami (skrofuloza, czyli gruźlica węzłów chłonnych, schorzenia płuc), zagrożona ślepotą i utratą słuchu, cierpiąca z powodu oparzeń po terapii rentgenowskiej i napadów depresji, wcześnie utraciwszy rodziców, żyła na uboczu niby współczesny Hiob, w nieudanym związku ze znacznie starszym mężem. Debiutowała w latach 40. dwiema nowelami, potem wydała sześć zbiorów wierszy. Otoczenie widziało w niej odmieńca i wariatkę, ale jej twórczość została doceniona, czego świadectwem dwukrotnie przyznana Nagroda Poetycka im. Georga Trakla i Wielka Nagroda Państwowa (1970); jednym z admiratorów poezji Lavant był Thomas Bernhard. W Polsce w 2000 r. ukazał się dwujęzyczny wybór jej wierszy, przygotowany przez Ryszarda Wojnakowskiego.

„Zapiski…” powstały w 1946 r., ale wydano je dopiero 16 lat temu. Ich kanwą jest doświadczenie osobiste: w 1935 r., po próbie samobójczej, przyszła poetka spędziła na własne życzenie sześć tygodni na oddziale psychiatrycznym szpitala w Klagenfurcie. Było to przeżycie traumatyczne, ale powstała dzięki niemu książka nie jest ani skargą, ani oskarżeniem, ani też interwencyjnym reportażem szpitalnym. To świetna i starannie skomponowana proza; oszczędny w formie, szkicowany ostrą kreską, a przy tym niesłychanie empatyczny portret zamkniętego świata. Scena, na której występują chorzy i odwiedzający ich bliscy, pielęgniarki i lekarze; jak pisze Adam Lipszyc, „sekwencja kilkudziesięciu po mistrzowsku zainscenizowanych, wstrząsających scen, które właściwie od razu można wystawić w teatrze”. Opowieść o samotności, lęku i potrzebie akceptacji, o dominacji i podległości, o płynnej granicy między zdrowiem i chorobą, na której przebywa rozchwiana emocjonalnie narratorka. Kiedy szaloną majorową, przeklinającą nieustannie cara i cesarza jako winnych śmierci męża, odwiedza syn, na chwilę wychodzi ona z kokonu choroby i wydaje się w pozornej normalności niemal bliźniaczą siostrą nieszczęśliwej matki dwudziestoletniej Hansi. Hansi niemal się zagłodziła, teraz karmiona jest przez nos i monotonnie pojękuje, matce zaś pozostało jedynie gładzić i przesypywać w dłoniach jej piękne długie włosy. Książka, którą trudno zapomnieć. ©℗

Christine Lavant, ZAPISKI Z DOMU WARIATÓW. Przekład Małgorzata Łukasiewicz, posłowie Adam Lipszyc. Ossolineum, Wrocław 2017, ss. 112. Seria Z Kraju i ze Świata.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Tomasz Fiałkowski, ur. 1955 w Krakowie, absolwent prawa i historii sztuki na UJ, w latach 1980-89 w redakcji miesięcznika „Znak”, od 1990 r. w redakcji „TP”, na którego łamach prowadzi od 1987 r. jako Lektor rubrykę recenzyjną. Publikował również m.in. w… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 48/2017