Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Antoni Krauze (1940–2018)

Antoni Krauze (1940–2018)

19.02.2018
Czyta się kilka minut
W jednej z ostatnich scen filmu „Smoleńsk” duchy ofiar katastrofy lotniczej spotykają oficerów poległych w Katyniu.
WOJCIECH SURDZIEL / AGENCJA GAZETA
Z

Zmarły 14 lutego reżyser mówił na festiwalu w Gdyni, że szukał w ten sposób „szczęśliwego zakończenia”, choć samą scenę wymyślił ktoś inny. Krauze chyba nie przypuszczał, że jego własna śmierć dopisze do tej historii kolejny rozdział.

Zawarta we wspomnianej scenie symbolika w oczywisty sposób odwoływała się do „religii smoleńskiej”, na której partia rządząca budowała swój polityczny kapitał. I pośrednio nadal buduje. Żałoba po Krauzem natychmiast została wpisana w znaną narrację krzywd i prześladowań, odsyłając zmarłego reżysera do szeregu „zdradzonych o świcie”. Bo projekt nie otrzymał dofinansowania z PISF i produkcja okazała się drogą przez mękę. Bo pracujący przy nim twórcy i aktorzy zostali napiętnowani przez własne środowisko. Bo gotowy „Smoleńsk” spotkał się z fatalnym przyjęciem.

Krauze miał świadomość, że nakręcił ostatni film w swym dorobku, choć warto przy tym pamiętać, że nie był on autorem jednego tytułu. W potocznej świadomości funkcjonuje jako reżyser nieudanego artystycznie „Smoleńska”, podczas gdy ma na koncie nagradzany w kraju i za granicą „Palec Boży”, „Prognozę pogody” czy „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”, nie licząc filmów dokumentalnych. Zasłużył na to, by zapamiętać go jako jednego z lepszych filmowców polskich swojego pokolenia, a nie tylko jako twórcę reżymowego czy męczennika, który stracił życie szukając prawdy o Smoleńsku – jak próbuje się go formatować w imię propagandowych celów. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyczka filmowa „Tygodnika Powszechnego”. Pisuje także do pisma „EKRANy”, „Kino” i miesięcznika psychologicznego „Charaktery”. Jest współautorką takich publikacji, jak: „Panorama kina...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Wybitny polski reżyser i scenarzysta.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]