Afera Romanowskiego. Koalicja ma nową strategię na rozliczenie przestępstw polityków związanych z PiS

Miejmy nadzieję, że jeśli Romanowski rzeczywiście trafi do aresztu, prokuratura wykorzysta ten czas właściwie. I nie będzie cienia zarzutu, że wobec byłego wiceministra sprawiedliwości zastosowano wyłącznie areszt wydobywczy.
Czyta się kilka minut
Konferencja prasowa min. Rafała Romanowskiego w sprawie zarzutów NIK o nadużyciach w Funduszu Sprawiedliwości, Warszawa, wrzesień 2019 r. // Fot. Andrzej Iwańczuk / REPORTER
Konferencja prasowa min. Rafała Romanowskiego w sprawie zarzutów NIK o nadużyciach w Funduszu Sprawiedliwości, Warszawa, wrzesień 2019 r. // Fot. Andrzej Iwańczuk / REPORTER

Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski został w poniedziałek zatrzymany przez ABW w związku ze śledztwem w sprawie wykorzystywania do celów politycznych milionów zgromadzonych w Funduszu Sprawiedliwości, które w teorii miały służyć ofiarom przestępstw. To efekt uchylenia mu immunitetu w Sejmie i zgody posłów na jego aresztowanie.

Wina Romanowskiego wydaje się mocno udokumentowana. Niemal wszyscy, którzy słyszeli nagrania, dostarczone prokuraturze przez byłego dyrektora Funduszu Sprawiedliwości Tomasza Mraza, mają w tej sprawie niewielkie wątpliwości. Mniej jednoznaczna jest sprawa konieczności przetrzymywania w więzieniu byłego wiceministra. Oczywiście, z nagrań wiemy, że sam namawiał podwładnych do utrudniania śledztwa, więc mataczyć może nadal. Stąd lepiej go odizolować. Z drugiej strony wydaje się, że prokuratura od dawna dysponuje silnymi dowodami, więc możliwości kierowania dochodzenia na fałszywe tory na tym etapie są już mocno ograniczone.

Tyle że ewentualne aresztowanie Romanowskiego ma też wymiar polityczny. Chodzi o pokazanie wyborcom, że rozliczenia z PiS toczą się naprawdę, a także, że politycy traktowani są tak samo jak zwykli obywatele. To nowa strategia, która może zastąpić wrażenie klęski, wyzierające z obrad komisji śledczych, zamieniających się w tani teatr. Sprawy karne przeciwko politykom mają znaczenie na przyszłość – zarówno wyborcy, jak i działacze partyjni muszą wiedzieć, że łamanie prawa nie popłaca i wcześniej czy później trzeba będzie za to odpowiedzieć.

Następnym kandydatem do spektakularnych działań prokuratury jest Ryszard Czarnecki, który najprawdopodobniej oszukiwał przy podróżach do Brukseli, zawyżając swoje kilometrówki, czym naraził Parlament Europejski na straty w wysokości 203 tys. euro. Kolejnymi mogą być prawdopodobnie: były prezes Orlenu Daniel Obajtek (na razie chroni go immunitet europejski) oraz Mariusz Błaszczak, który właśnie stracił immunitet po piątkowym głosowaniu w Sejmie.

Politycy związani z PiS formułują oczywiście zarzuty, że prokuratura w sprawie Romanowskiego działa na polityczne zlecenie. Nie mają racji, nagrania Mraza potwierdzały winy Romanowskiego. Kłopot może być tylko w tym, że część z tych działań, z ducha przestępczych, zostało wcześniej „zalegalizowanych” przez odpowiednie zmiany prawa za rządów PiS.

Stąd zarzuty postawione Romanowskiemu (a także ewentualnym innym politykom PiS) muszą być przez prokuraturę naprawdę dobrze udokumentowane, by przed sądem nie pojawiły się wątpliwości.

Miejmy więc nadzieję, że jeśli Romanowski rzeczywiście trafi do aresztu, prokuratura wykorzysta ten czas właściwie. I w przyszłości nie będzie nawet cienia zarzutu, że wobec byłego wiceministra sprawiedliwości zastosowano areszt wydobywczy, tylko po to, by złamać podejrzanego, uderzyć w obecną opozycję i skorzystać przy sondażach politycznego poparcia. Inaczej obecna władza zacznie wchodzić w buty PiS.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”