Sprawa azylu politycznego udzielonego przez Węgry byłemu wiceministrowi sprawiedliwości ma wielorakie konsekwencje. Po pierwsze potwierdza, że Węgry są praktycznie poza Unią Europejską, jeśli udzielają azylu obywatelowi innego państwa UE, wobec którego wystawiony został Europejski Nakaz Aresztowania.
W takim wypadku zdolność struktur unijnych do wyciągnięcia z tego wniosków, czyli np. szybkiego przeprowadzenia procedury z art. 7 i zawieszenia Węgier w prawach członka UE, może być decydująca dla trwałości Unii jako całości.
Sprawa Romanowskiego: problem dla PiS?
Po drugie pokazuje, kim w istocie jest Marcin Romanowski. Były wiceminister sprawiedliwości zapisał się do tego samego klubu co były sędzia Tomasz Szmydt, który otrzymał azyl na Białorusi. Pokazał, że interes prywatny, strach przed konsekwencjami własnych czynów stawia wyżej niż lojalność wobec państwa. Być może powinno to skutkować pozbawieniem go obywatelstwa polskiego.
Po trzecie, sprawa jest problemem dla Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli będzie twardo bronić Romanowskiego i używać retoryki, że poprosił o azyl, bo w Polsce czekały go czysto polityczne represje, może przekona najwierniejszy elektorat, ale zapewne wielu wyborców tej partii również dostrzeże, że za postępowaniem byłego wiceministra kryje się głównie strach przed odpowiedzialnością.
Tym bardziej że dowody wobec Romanowskiego, w postaci choćby nagrań byłego dyrektora Tomasza Mraza, są mocne. To, że Romanowski jako wiceminister sprawiedliwości patronował procederowi nielegalnego wykorzystywania pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości na partyjne cele – a tego głównie dotyczą zarzuty – wprost z tych nagrań wynika.
Odpowiedzialność prawna byłego wiceministra nie ulega właściwie wątpliwości. Stosowanie więc przez PiS narracji o bohaterze niewinnie prześladowanym przez „reżim Tuska” może nie pomóc w kampanii prezydenckiej, w której Karol Nawrocki zamierza szukać poparcia szerszego, niż to, które gwarantuje twardy elektorat PiS.
Sprawa Romanowskiego: odpowiedzialność prokuratury
Po czwarte, w związku z przebiegiem sprawy Romanowskiego musi wrócić pytanie o odpowiedzialność prokuratury. Można założyć, że ruchy w rodzaju wniosku do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie będą miały szybkich rezultatów. Już dziś oczywista jest konstatacja, że w sprawie Romanowskiego prokuratura poniosła ewidentną porażkę, została po prostu przez byłego wiceministra ograna.
Gdyby nie popełniono pierwszego błędu z niewystąpieniem o uchylenie immunitetu Romanowskiego w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, być może nie byłoby dziś problemu. Inną kwestią jest, czy gdy nie udało się Romanowskiego skutecznie aresztować w lipcu, nie powinno się w ogóle odstąpić od wniosku aresztowego. Dowody są przecież zgromadzone.
Nawet w przypadku, gdyby przebywający na wolności Romanowski szukał schronienia przed wymiarem sprawiedliwości za granicą, państwo polskie nie wystawiłoby się na pośmiewisko. Być może więc konsekwencją całej sprawy powinny być dymisje w prokuraturze sięgające prokuratora krajowego albo nawet ministra Adama Bodnara.
Jedno jest pewne: sprawa jest precedensowa i trudno dziś przewidzieć, jakie mogą być jej skutki. Z pewnością będą one jednak bardzo poważne.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















