Życie widziane z wysoka

Po wielu wiekach wzajemnego zwalczania się wreszcie odkrywamy, że my, żydzi, chrześcijanie i muzułmanie, mamy wspólnego ojca, Abrahama. A on jawi się jako ojciec wszystkich, którzy wciąż szukają swojej ojczyzny, gdyż ta, którą zamieszkują, do szczęścia im nie wystarcza.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Bóg poleca Abramowi wyjść z namiotu i popatrzeć na niebo. Ogrom wszechświata ma przekonać patriarchę, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, co daje mocną podstawę dla nadziei, że Bóg dotrzyma danego słowa. Zawsze będzie wierny przymierzu zawartemu z Adamem i Ewą, następnie z Noem, a teraz z nim. „Abram uwierzył Panu, który za to uznał go za sprawiedliwego”, to znaczy mającego odwagę szukać Boga i odnajdywać w wielowarstwowej magmie wydarzeń. Zawarte z Abrahamem przymierze Bóg potwierdzi w przymierzu z Mojżeszem. A kiedy przyjdzie właściwy czas, przyśle Eliasza, w rolę którego wcieli się Jan Chrzciciel, i przez niego ogłosi, że Jezus z Nazaretu jest „Jego ukochanym Synem”. To dlatego w opowiadaniu o wydarzeniu na Wysokiej Górze towarzyszą Jezusowi Mojżesz i Eliasz, co znaczy, że nic nigdy się nie kończy, i nic nie zaczyna, ale trwa. Dlatego nad trumną zmarłego mamy odwagę mówić, że w chwili śmierci nasze życie „zmienia się, ale się nie kończy”.

Ostatnimi czasy po wielu wiekach wzajemnego zwalczania się wreszcie odkrywamy, że my, żydzi, chrześcijanie i muzułmanie, mamy wspólnego ojca, Abrahama. Co więcej, Abraham jawi się jako ojciec wszystkich, którzy wciąż szukają swojej ojczyzny, gdyż ta, którą zamieszkują, dlatego że jest tak piękna, ale też równie paskudna, do szczęścia im nie wystarcza. Znamy przecież ludzi, którzy jak Abram mają odwagę porzucić to, co oczywiste, i iść w nieznane, wspinać się na górę, której szczyt sięga niewyobrażalności. To stąd nauka, filozofia, teologia, sztuka. Dokąd te ścieżki wędrówek ludzkiego umysłu i serca prowadzą, też wiemy.

Ewangeliczne opowiadanie o tym, co przydarzyło się Piotrowi, Janowi i Jakubowi na „Wysokiej Górze”, nawet jeśli jest tworem wyobraźni pisarza, nie przestaje być prawdą. Opowiada bowiem o przemianie mentalności ludzi, którym udało się powiązać życie ze śmiercią. Istnienie z nieistnieniem. Uwierzywszy, „że Bóg wzbudził (Jezusa) z martwych”, gdyż Go „ukochał przed zaistnieniem świata”, uwierzyli, że w pustce niemożliwości pulsuje możliwość, uwierzyli, że ze zła potrafi wyrosnąć dobro. Dowodem na to jesteśmy my, ludzie. Nie musieliśmy zaistnieć, a przecież istniejemy i mogąc, i nie mogąc, wspinamy się na nasz Tabor, po polsku Wysoką Górę, gdyż ze szczytu widać dalej i lepiej, co dzieje się w dolinach.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 11/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Przemienienie