Módlmy się... o uzdrowienie ślepej kiszki

Analizując teksty modlitw widzimy, co dla nas jest ważne. Może warto w Wielkim Poście wprowadzić ascezę do modlitwy typu: daj, daj!
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Odprawiając drogę krzyżową, czternaście razy śpiewamy: „Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez Krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył”. Wynika z tego, że najważniejsze dla człowieka i Boga wydarzyło się w przeszłości. Ale skoro wierzymy, że Bóg „jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich”, to znaczy, że Bóg i świat pozostają w nierozerwanym związku. Owszem, „przemija postać tego świata”, ale dzięki tej więzi, nazywanej miłością, świat nie stacza się w niebyt. Stałoby się tak, gdyby Bóg przestał działać, ale to jest niemożliwe. 

Miłość jest imieniem Boga, jest wieczna. Sprawia, że bywamy szczęśliwi, ale też z jej powodu cierpimy i umieramy w znaczeniu przenośnym i dosłownym. Jezus mówi: „Mój Ojciec działa stale, dlatego i Ja działam”, czyli kocham. Zatem w opowiadaniu o kuszeniu Jezusa na pustyni nie chodzi o co innego, jak tylko o wierność tej miłości.

Autor pochodzącej z piątego wieku sentencji „Lex orandi, lex credendi” twierdzi, że najgłębszą prawdę o Kościele poznajemy, analizując teksty modlitw. Obecnie wygląda na to, że na pierwszym miejscu mamy modlitwy o zdrowie, po tym o dobrego męża, szczęśliwy poród, zdanie matury, dobrze płatną pracę, jak też o „uzdrowienie ślepej kiszki”. A chcąc zapewnić modłom większą siłę oddziaływania na Boga, prosimy o protekcję Matkę Chrystusa: „Ciebie więc, o Matko Nieustającej Pomocy, przez bolesną mękę i śmierć Twojego Boskiego Syna, przez niewypowiedziane cierpienia Twego Serca, o Współodkupicielko, błagam najgoręcej, byś wyprosiła mi u Syna Twego tę łaskę, której tak bardzo pragnę i potrzebuję [i] o którą w tej nowennie pokornie proszę, a ja z radością wychwalać będę Twoje miłosierdzie przez całą wieczność”. 

To dziwne: chcąc Maryję zachęcić do zajęcia się naszymi prośbami, przypominamy jej, co jej Syn i ona sama musieli wycierpieć. Mówimy jej o tym bez skrępowania, jakbyśmy nie pamiętali, kto spowodował tę tragedię. 

Mając to na uwadze, rozpoczynając wielki post, pomyślmy: czy mamy się „powstrzymywać” tylko od hucznych wesel i zabaw, mięsa i czekoladek? Czy też przede wszystkim od namolnego powtarzania Bogu w kółko: daj, daj! Spróbujmy powiedzieć Bogu: dziękuję! Jest za co. Człowiek wpatrzony w Boga też potrafi – jak On – ze zła wyprowadzić dobro.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 10/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Człowiek jak Bóg