Bóg przeprowadził Jezusa przez życie i śmierć. Taki sam los czeka każdego człowieka

Nie pozostaje nam dzisiaj nic innego, jak wstać z klęczek i zobaczyć Jezusa w takim Kościele, jaki zbudowaliśmy, ze wszystkimi jego obrzydliwościami, ale i pięknością.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Ewangelista Mateusz wspomina: „Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz jego brata Jana, i wyprowadził ich osobno na wysoką górę. I został wobec nich przemieniony; Jego twarz zjaśniała jak słońce, a Jego szaty stały się białe jak światło. I oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, którzy z Nim rozmawiali”.

Tym samym odsyła nas do czasów, gdy uczniowie zaczynali odkrywać, kim jest Jezus. Zanim jednak uwierzą, że jest Synem Bożym, „odblaskiem chwały Boga i odbiciem Jego istoty”, że przez Niego Bóg potwierdza przymierze zawarte z Mojżeszem i nadzieję związaną z Eliaszem, będą musieli poradzić sobie z Jego śmiercią i odejściem. Uwierzyć, że Bóg przeprowadził Jezusa przez życie i przez śmierć, i że taki sam los czeka każdego człowieka.

Przede wszystkim musieli wyzbyć się strachu przed Bogiem i za patriarchą Jakubem wyznać: „Widziałem Boga twarzą w twarz, a jednak pozostałem przy życiu”. To dlatego na początku ich zżywania się z Bogiem usłyszeli od Jego Syna: „Wstańcie! Nie bójcie się!”, poczekajcie jednak, „dopóki Syn Człowieczy nie zostanie wskrzeszony z martwych”. 

Kościół, jaki zbudowaliśmy

To już się stało, ale pełna prawda o tym wydarzeniu wciąż przed nami. Mateusz pisze również, że gdy Jezus postawił uczniów na nogi i otworzyli oczy, „nikogo już nie widzieli, tylko samego Jezusa”. Nam dzisiaj nie pozostaje nic innego, jak też wstać z klęczek i zobaczyć Jezusa nie gdzie indziej, ale w takim Kościele, jaki mamy, jaki zbudowaliśmy, ze wszystkimi jego obrzydliwościami, ale i pięknością. Który był, jest i przychodzi, to znaczy na różne sposoby stara się dotrzeć do każdego człowieka.

W „Dekameronie” czytamy, jak to pewien Żyd Abraham wybrał się do Rzymu, żeby się przekonać o „wyższości wiary katolickiej nad judaizmem”, a był to czas saeculum obscurum. Po powrocie z tego grzesznego i świętego miasta zwierzył się przyjacielowi, który starał się go nawrócić: „Według mego mniemania, wasz pasterz najwyższy, jako i wszyscy jego duchowni z wielką pilnością a staraniem i umiejętnością chcą religię chrześcijańską poniżyć i z oblicza świata ją zetrzeć [a] mimo tych ich wysiłków, wasza wiara coraz bardziej się rozpowszechnia i coraz jaśniejszą i doskonalszą się staje (...) Chodźmy zatem do kościoła, pragnę przyjąć chrzest zgodnie z obyczajem waszej świętej wiary”. Wygląda na to, że diabeł również pracuje dla Boga.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 09/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Współpraca mimo woli